życząc innym Jezusa …

… myślę, że treścią świąt Bożego Narodzenia jest Bóg, który z własnej, nieprzymuszonej woli wchodzi w ludzkie życie, by je podnieść z upadku i upodlenia. Człowiek jest właściwym adresatem Bożej interwencji, której zapowiedź słyszeli Adam i Ewa w rajskim ogrodzie (por. Rdz 3,15).

Jeśli faktycznie pragniemy dla kogoś autentycznego dobra i szczerze chcemy mu życzyć wszystkiego, co może mu się najlepszego w tym życiu przydarzyć życzmy mu Jezusa. On bowiem jest zdolny do spełnienia tych najbardziej prozaicznych ludzkich pragnień. Sam przecież mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28), a w innym miejscu zwracając się do szukających Go tłumów, stwierdza: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości” (J 6,26). Jezus daje gwarancję, że potrafi zaspokoić wszelki głód człowieka, nie tylko fizyczny głód chleba, ale także psychiczny i egzystencjalny głód przyjaźni, pokoju, sprawiedliwości, wolności… Dlatego właśnie życząc bliskim Jezusa, życzymy im wszystkiego.

To ja

– mówi On, jestem Chrystusem,

to ja śmierć zniszczyłem,

odniosłem tryumf nad wrogiem,

zdeptałem piekło,

związałem mocarza,

i wyniosłem człowieka

na wyżyny niebieskie.

To ja, mówi On, jestem Chrystusem.

(Meliton z Sardes)

Danuta Julia
wildana@wp.pl