za mało …

To,

na trzecim piętrze

-powiadali

decybele szarpały się,

jak kozioł na powrozie

wrzało niczym w kotle,

pajac co z zachwytu dla siebie dziwne miny stroił, tańczył jak płoche cielę

chciał jeszcze coś mówić,

ale

tylko krzyczał

Ktoś trzasnął drzwiami,

bo czasu było mało.

- Żyje się!

To co,

że ciekawska idiotka,

z pierwszego

przez łzę podglądała

wciąż czuwa, jak Anioł Stróż

Dziecko!

Nie w porę płakało!

Starzec, on wolał milczeć,

jak grzesznicy o poranku

bez zachwytu

Smutek – on zawsze taki,

gdy miłości w nas za mało.

Danuta Julia

wildana@wp.pl