za mało …
To,
na trzecim piętrze
-powiadali
decybele szarpały się,
jak kozioł na powrozie
wrzało niczym w kotle,
pajac co z zachwytu dla siebie dziwne miny stroił, tańczył jak płoche cielę
chciał jeszcze coś mówić,
ale
tylko krzyczał
Ktoś trzasnął drzwiami,
bo czasu było mało.
- Żyje się!
To co,
że ciekawska idiotka,
z pierwszego
przez łzę podglądała
wciąż czuwa, jak Anioł Stróż
Dziecko!
Nie w porę płakało!
Starzec, on wolał milczeć,
jak grzesznicy o poranku
bez zachwytu
Smutek – on zawsze taki,
gdy miłości w nas za mało.
Danuta Julia