WIELKI POST I ŚWIĘTA WIELKANOCNE W AFRYCE
Od ponad jedenastu lat pracuję w Afryce. Tutaj spędziłem wiele świąt tak Bożego Narodzenia, jak i Wielkanocy. I tak zastawiając się jaka jest Wielkanoc w Afryce nie umiałem w pierwszej chwili nic szczególnego na ten temat powiedzieć. Kiedy poproszono mnie o ten artykuł zgodziłem się chętnie, ale po jakimś czasie skonstatowałem, że właściwie to nie ma o czym pisać, bo ja sobie nic specyficznego związanego z Wielkanocą w Afryce nie przypominam. Szybko przeszukałem pamięć i zdjęcia, i niewiele znalazłem. Skontaktowałem się z innymi misjonarzami pracującymi od lat w buszowych parafiach i … to samo, oni również nie umieli mi powiedzieć nic szczegółowego czy specyficznego na ten temat. Zapytałem moich znajomych Afrykańczyków i … tutaj również pustka. A więc co? Klapa i artykułu nie będzie ? Wstyd i „plama” Misjonarz pracujący od ponad 11 lat w Afryce nie umie nic sensownego na temat Wielkanocy po afrykańsku powiedzieć! Wystukałem więc hasło na kilku wyszukiwarkach w internecie i nadal nic. No więc, jak to nie ma Wielkanocy w Afryce. Co ci misjonarze tutaj robią od ponad 100 lat?
Trzeba sobie jednak uświadomić jak bardzo na religijną obrzędowość wpływają realia życia codziennego. Najprostsza i najbardziej uderzająca sprawa. Wielkanoc jest normalnie w naszej kulturze poprzedzona 40-to dniowym postem, w czasie którego ogranicza się znacznie spożycie mięsa. Jak coś takiego wprowadzić w krajach afrykańskich chronicznie cierpiących na niedożywienie i wprost głód wśród znacznej części populacji. Jak zaproponować 40-dniowy post ludziom, którzy normalnie niedojadają? Toż tutaj ten post trwa nie 40 dni ale praktycznie na okrągło przez cały rok. Albo jak wprowadzić Wielkopiątkowy post ścisły wśród ludzi, którzy i tak jedzą raz na trzy dni, jak miałem okazję stwierdzić wśród wielu zairskich rodzin. (Zair - dzisiejsza Republika Demokratyczna Kongo)? Próba wprowadzenia święcenia pokarmów w sobotę po południu też musi ponieść fiasko, bo ludzie po prostu niejednokrotnie nie mają co święcić. Kiełbasa czy jakakolwiek wędlina są nieznane (nie mają szans na utrzymanie się w tym klimacie), jajko to nie symbol odradzającego się życia ale bardzo bogate w proteiny i bardzo cenne pożywienie, którego nie maluje się lecz dzieli precyzyjnie -najczęściej jedno- na dziesięć, dwanaście osób w rodzinie. Tak więc zwyczaje wielkanocne, czy jakiekolwiek inne (12 potraw na Wigilijnym stole ??? dobrze gdyby chociaż jedna była …) nie mają szans na wprowadzenie i zakorzenienie dopóki nie zostanie rozwiązany podstawowy problem głodu. I tu nie ma się co oszukiwać, miał rację Marks mówiąc, że to „byt kształtuje świadomość”.
Niemniej jednak w Afryce, tak jak i w całym chrześcijaństwie Wielkanoc jest na pewno celebrowana jako główne święto roku liturgicznego. Jest to również okazja (może nawet bardziej niż Boże Narodzenie) do licznych spotkań grup religijnych i wspólnego świętowania nie tylko w kościele, ale i w małych grupach, w prywatnych domach. Bardzo żywe i dynamicznie działające są Wspólnoty Żywego Kościoła (w Zairze-Kongo zwane CEV – Communautés de l’Eglise Vivante, a w Tanzanii Jumuiya Ndogo-Ndogo). Te właśnie wspólnoty organizują najczęściej w okresie Wielkiego Postu wspólne czytanie i rozważanie Pisma Świętego, nabożeństwa Drogi Krzyżowej, czy przygotowują przedstawienia Męki Pańskiej. Te ostatnie, miałem okazję widzieć w Sandoa, gdzie takie przedstawienie - przygotowane przez miejscowe grupy i pod opieką Ks. Marka Fiuta- było grane nie tylko w głównej parafii misji, ale i w sąsiednich wioskach. Było to dla mnie bardziej wstrząsające niż dróżki w Kalwarii Zebrzydowskiej. Ludzie bardzo przeżywają i bardzo się w takie uroczystości angażują. Widać w nich świeżość i wielką, prostą autentyczność wiary. Zastanawiałem się nawet nad tym, że dla tych ludzi święta to nie „czas święconego jajeczka”, czy wielkich rodzinnych przyjęć, ale rzeczywiście przeżywanie męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa w całej bolesnej wyrazistości tych faktów. Pamiętam również Msze święte Wigilii Paschalnej w Manice (dzielnica Kolwezi południowy Zair), gdzie ja odprawiałem o godz. 15-tej Wigilię Paschalną po francusku dla młodzieży (ponad 1000 młodzieży obecnej), a Ks. Piet Stevens (proboszcz) w dwie godziny później (czyli o 17-tej) dla dorosłych po swahili. I znowu ktoś zapyta dlaczego tak wcześnie? A no z tej prostej przyczyny, że około godziny 18 zapada zmrok i w kościele robi się ciemno, bo elektryczność jest często tylko marzeniem. A inną przyczyną jest i to, że ludzie boją się chodzić po zmroku po ulicach i drogach. W Zairze ze względu na strach przed rozbójnikami-żołnierzami, a w Tanzanii ze strachu przed polującymi po zmroku lwami. Tak to znowu bardzo przyziemne realia wpływają na zwyczaje i tradycje religijne.
Na czas świąt Wielkanocy, kościoły przystrojone są w vitenge lub kanga, (kawałki materiału) udrapowane w formę motyli, kwiatów lub bananowych drzew. Nie znane natomiast są w parafiach, ani tradycja Ciemnicy, do której przenosi się Pana Jezusa, po Mszy św. Wielkiego Czwartku, ani Boże Groby, gdzie deponuje się Najświętszy Sakrament do adoracji po liturgii Wielkiego Piątku. I znowu pytanie: dlaczego … ? Ludzie oczywiście chętnie uczestniczą w religijnych ceremoniach i obrzędach, ale ich udział jest raczej bardzo żywiołowy i dynamiczny. Śpiewy pieśni wykonywane przez chóry, to małe koncerty, tańce i rytmiczne pląsy całej społeczności obecnej na Mszy św. to coś naturalnego i normalnego, okrzyki i aklamacje (vigelegele) to naturalny sposób uczestnictwa w liturgii i wyrażania uczuć radości lub smutku, zadowolenia czy dezaprobaty. Natomiast trudno jest mi sobie wyobrazić Afrykańczyka klęczącego nieruchomo i w ciszy przez pół godziny przed wystawionym Najświętszym Sakramentem i adorującego Pana Jezusa w grobie. To nie jest na pewno jego natura. Zresztą i sam grób ma dla Afrykańczyka inne znaczenie. Nie jest to miejsce gdzie na czas jakiś deponuje się ciało zmarłego, miejsce które otacza się opieką i przyozdabia. W kulturze afrykańskiej najczęściej zwłoki chowa się blisko domu, aby zmarły nadal uczestniczył w życiu rodzinnym i miał możliwość interwencji w sprawach trudnych. Zmarły jest albo nadal członkiem rodziny (mzimu - żywy zmarły) i należy się go radzić i szanować, albo niebezpiecznym duchem, od którego raczej trzeba uciekać. Stąd więc trudno mi sobie wyobrazić Afrykańczyka przy grobie … On się grobu raczej boi. Dlatego też pewno nie ma ani ciemnic, ani Bożych Grobów, ale jak wspomniałem masowe uczestnictwo w drodze krzyżowej i procesjach np.. Niedzieli Palmowej jest na pewno formą adoracji cierpiącego Chrystusa.
W wielu parafiach wierni po Mszy świętej w Niedzielę Wielkanocną zbierają się w grupach Jumuiya Ndogo-Ndogo i tam wspólnie, w radości świętują Zmartwychwstanie Pana Jezusa. To dopiero tutaj w tych małych grupach Żywego Kościoła ludzie dzielą się tym co mają, przeżywając prawdziwe agape, dzieląc między sobą, ugali (papka z mąki maniokowej i kukurydzianej), samaki (suszone ryby), i mchichia (forma gotowanych liści manioku lub innej rośliny jadalnej). Przy okazji tych (nie rodzinnych ale wspólnotowych) spotkań śpiewa się i tańczy, prezentuje skecze i małe przedstawienia, czasami tylko zabawne, a czasami bardzo pouczające i z religijną lub moralną puentą.
Co mnie również bardzo mile zaskoczyło, to fakt, że od Mszy św. Wigilii Paschalnej ludzie wzajemnie (nawet nie znający się i przypadkowo spotkani) pozdrawiają się słowami: Jesu Christu Amefufuka (Jezus Chrystus zmartwychwstał). Na co należy odpowiedzieć Amefufuka kweli (zmartwychwstał naprawdę). W Afryce Wielkanoc ma na pewno bardzo społeczne i duchowe znaczenie. Ludzie w naturalny sposób szukają kontaktów i dzielą się radością nie tylko w rodzinach, ale właśnie w parafiach i szerszych grupach społecznych. Takie międzywyznaniowe spotkania (katolików i protestantów) z okazji Wielkanocy są wspaniałą okazją do dzielenia się rzeczywistością wiary. Miałem okazję uczestniczyć w takich spotkaniach i w Zairze i w Tanzanii i wspominam je z wielkim rozrzewnieniem. Widziałem bowiem jak centralne święto chrześcijaństwa, święto Zmartwychwstania Pańskiego jednoczy ludzi wokół tej samej prawdy JEZUS CHRISTU AMEFUFUKA KWELI !
Ks. Kazimierz Kubat SDS