W Maryjnej szkole wiary

Zło i niedotrzymywanie zobowiązań jest bardziej widoczne i łatwiej o nim pisać. Trudniej przypomnieć sylwetki tych, którzy w swoim życiu postawili na Maryje jako Królową i z razem z Nią budowali Królestwo Boże.

Przepraszam, ale moim skromnym zdaniem od samego piętnowania niewiele się zmieni. Może warto sięgnąć po przykłady, które mogłyby się stać wzorcami dla współczesnych ludzi.

Jeśli rezygnujemy z samowoli, egoizmu, miłości własnej to szukamy tych którzy podpowiedzą kogo, co i jak wprowadzić na to miejsce. To nie jest tak, że ludzie nie chcą się zmieniać na lepsze. Chcą i pragną, tylko nie wiedzą jak. Nie każdemu odpowiada słodka pobożność od święta, nie każdy odnajduje się w oklepywaniu takich czy innych modlitw. Nie mowie tu o formacji zakonnej. Ta jest prowadzona i daj Boże przyniesie kolejne zastępy błogosławionych i świętych Mówię o zwykłych szarych zjadaczach chleba. To również im Chrystus powierzył swoją Matkę To właśnie im potrzeba wytłumaczyć co oznacza wziąć Ją do siebie, nie od święta i od rocznicy, nie w związku z wielkimi obietnicami danymi w takim czy innym objawieniu maryjnym. To Ona była pierwsza chrześcijanką i jeśli nie nauczymy się od Niej jak iść za Chrystusem i z Chrystusem to raczej niewiele się zmieni.

Królowi, Królowej się służy w dobrym i ciężkim czasie.

Dawniej ludzie zabiegali o przyjęcie na dwór królewski i każdy rodzaj służby wydawał się im godny i zaszczytny. Wobec pozostałych to właśnie Ci służący pozostawali wierni i lojalni do końca, potrafili bronić - bo wierzyli w tych, którym powierzyli swoje życie A dziś, fałszywie pojęta pokora z powołania do służby, brak odpowiedzialności i gorliwości, bezradne rozkładanie rak. Czy za tym wszystkim nie stoi czasami przekonanie, ze to własnymi siłami dokonamy przemiany świata, czy nie zapominamy ze jesteśmy tylko narzędziami mniej lub bardziej użytecznymi

Miesiąc maj, tak bardzo obfitujący w święta Maryjne prowadzi do czerwca, przygotowuje na spotkanie z Sercem Chrystusa. Może to dobry czas na wstąpienie choć na chwile do szkoły Tej, która pierwsza uwierzyła

Ona jak Jej Syn, pragnie służyć poprzez nas innym. Nie oczekuje akademii ku czci, wielkich słów - przeczuwam, że pragnie aby jak najwięcej z tych, którzy przez chrzest stali się przyrodnimi braćmi i siostrami Jej Syna, stawali się z dnia na dzień coraz bardziej w swoim człowieczeństwie do Niego podobni. W takiej naszej formacji chce pomagać

Owszem, Ona wzywa do pokuty, wynagradzania, modlitwy - ale czy wiemy w praktyce na co dzień jak pokutować, jak wynagradzać, jak się modlić, jak czynić dobro. Nie wiemy jak z każdej chwili dnia czynić sakrament - czas prawdziwego spotkania z Bogiem. W dzisiejszym społeczeństwie tak bardzo przyzwyczajonym do instrukcji, do algorytmów - wiele osób szuka odpowiedzi na pytania - jak. Myślę, że właśnie to jest miejsce na dawanie świadectwa swoim życiem Wiele takich jasnych płomieni ma szansę pomoc tym, którzy jeszcze nie odkryli swojej indywidualnej ścieżki, lub po jej odkryciu nie są pewni czy dobrze widzą jej bieg.

Królowej wszystkich misjonarzy i kapłanów z serca polecam.

Barbara Karpińska
barka@elektron.pl