Ty mi ” kadzisz”
Ty mi “kadzisz” odlotami porannych mgieł
szukających schronienia, gdzie ” wieczności śpiewna krzątanina “,
gdzie nieuchwytne przeistaczanie natury codziennie się zaczyna.
Ty mnie pouczasz zapachami spracowanych zbóż.
Kładziesz na łąki aromatami ziół wezbrane.
Odurzasz sianem, co o przyszłości pamięta
i czarujesz liliowym wrzosowisk dywanem.
A ja, a ja ?
Nie poczytaj mi tego, Panie-
tej odrobiny nadświadomości, że jestem wciąż w skończoności,
że zapach zniknie i wrzos przepadnie,
że będzie cisza kolorów i zmierzch zachwytów.
… Bo ja i tak wyśpiewywać będę Ci chwałę,
Ojcze, co dawcą jesteś życia-
Io cantero gloria a te, Padre, che dai la vita …
Nawiedziłam (łem ) też Twoje góry -
był tam, istniał z rozmachem, z radosnym rozpędem
“las pełen wiatru, w drzew sukienkach”.
On mi nawiewał kojących wyjaśnień,
rzucał pod stopy strzępy złotej ciszy.
Il sole brillava, l'aria profumava-
słońce świeciło, powietrze pachniało.
Wśród zabaw świata przemijających chwil, “bycie” triumfowało.
Nie poczytaj mi tego, Panie -
nieobjętego niedosytu,
co ściga Cię po świecie i lgnie do trudnych szczytów,
co widząc dłoń hojnie siejącą zdarzeniem,
Całości się wciąż czepia zachłannym marzeniem.
Nie poczytaj mi tego, Panie..
… Bo ja i tak wyśpiewywać będę Ci chwałę,
Ojcze, co dawcą jesteś życia…
Io cantero gloria a te , padre, che dai la vita..
Spójrz Absolucie, wszechświat ma się wciąż ku jesieni.
Szarzeją ” obłoków wzburzone jaśminy “.
Już błękit przeźroczystością sam siebie nie przyćmiewa.
Już można pnączem swego ciała w bezdenność się wspinać.
Można bezpiecznie przystanąć u wrót blasku.
Nie żałuję, że dni nie rozwidnią się już blaskiem tamtej zorzy,
co mi wyznawała- a fior di labbra- o przestworzy nowinach,
że czas zapłacze łzami nietrwania.
Nie poczytaj mi tego, Panie -
tej nikłej cząstki rozeznania,
że serce do zadumy stałej, podniebnej
trzeba cierpliwie nakłaniać.
…. Bo ja i tak wyśpiewywać będę Ci chwałę,
Ojcze, co dawcą jesteś życia -
Io cantero gloria a te, Padre, che dai la vita…
Jolanta Lesiuk