Św. Stanisława, Biskupa i Męczennika – 8 Maja

(Dz 20,17-18a.28-32.36; Rz 8,31b-39; J 10,11-16)

Dz 20,17-36
Z Miletu posłał do Efezu i wezwał starszych Kościoła. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi. Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi.

Rz 8,31-39
Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

J 10,11-16
Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Dobry Pasterz daje życie swoje za owce

Św. Stanisław wybrany biskupem w 42 roku życia, był biskupem krakowskim zaledwie 7 lat – do swojej męczeńskiej śmierci w 1079 roku. Znany wśród wiernych i kleru krakowskiego jako człowiek mądry i pobożny, a zarazem bardzo pokorny i zatroskany o dobro duchowe swoich był człowiekiem, który na pewno nie miłował swojego życia“. W imię prawdy i dobra ludzi nie zawahał się zwrócić uwagi nawet królowi Bolesławowi II, a nawet – w końcu – ekskomunikować go z powodu jego przewrotnego i skandalicznego zachowania. Oczywiście takie postępowanie biskupa nie mogło się spodobać królowi. Będąc człowiekiem mściwym i porywczym znalazł sposób, aby definitywnie “zamknąć usta klechy, który ośmielał się krytykować samego króla”.

Nie musiał Stanisław, biskup narażać się na gniew króla. Nie musiał św. Jan narażać się na niezadowolenie i zawiść Herodiady. Nie musiał Jezus narażać się Sanhedrynowi i uczonym w Piśmie… Wszyscy oni mogli być przecież “bardziej dyplomatyczni” i mniej fanatyczni, mniej zasadniczy, bardziej roztropni, tak samo zresztą jak i ksiądz Popiełuszko i paru innych współczesnych „stanisławów”, którzy w obronie ludu nie przestraszyli się nawet władzy. Mogli liczyć się ze słowami i przewidzieć konsekwencje swojego postępowania. Jednak “dobry pasterz daje życie swoje za owce” i Stanisław wiedział o tym broniąc ludu przeciwko porywczemu i okrutnemu królowi. Wiedział o tym i poniósł tego konsekwencje.

Za narażanie się władzy trzeba płacić i to często najwyższą cenę…
Bo władza nie lubi być strofowana i pouczana…
Żadna władza!!!