Rozpoczynanie od Chrystusa

W Inwokacji do „Wprawek w chrześcijaństwie” S. Kierkegaard pisał- “Minęło już osiemnaście wieków, jak Jezus wędrował po ziemi(…) Jego obecność na ziemi nigdy nie stanie się faktem minionym (…), jeśli wiara istnieje jeszcze na ziemi.

Panie Jezu, niech nam wolno stać się Twoimi współczesnymi, widzieć Ciebie jak i gdzie przeszedłeś przez ziemię, a nie w skrzywieniu jakiegoś pustego wspomnienia, owocu jakiejś egzaltacji pozbawionej myśli lub ożywionej przez paplaninę historii (…) Widzieć Ciebie jakim jesteś, byłeś i będziesz aż do Twojego powrotu w chwale – jako znak skandalu i zbawiciela ludzkości, przybyłego na ziemię ze względu na miłość, by szukać zaginionych, by cierpieć i umrzeć ”

Dziś, gdy minęło ponad dwadzieścia wieków, jak Jezus wędrował po ziemi, tym pilniejsza staje się uczciwa analiza, rozeznanie, czy Boże Narodzenie jest dla nas tylko wspominaniem, czy nadal aktywnym, żarliwym oczekiwaniem. Wspominaniem coraz bardziej mglistym, mającym coraz mniej wspólnego z narodzinami Boga- Człowieka, powielaniem form coraz bardziej zniekształconych i coraz mniej przypominających Oryginał. A jeśli oczekiwaniem , to na co? Czy na horyzoncie duchowego krajobrazu tli się chociaż mizerna, wątła tęsknota za odrzuceniem ekscytujących namiastek, doczesnych błyskotek i związanie się z Prawdziwym Źródłem Odkupienia. Czy raczej bezkolizyjnie pozwalamy na zagłuszanie tej tęsknoty przez napędzane interesem tego świata inicjatywy?

Może znów odjadą w niebyt duchowe wzloty, gdy tylko zgasną nastroje i kolory podtrzymywane jedynie przez tradycję i komercję.

Świat biznesu i reklamy nie gardzi żadną okazją, żadną motywacją, by nakręcać koniunkturę i pomnażać zyski. Wykorzystuje tradycję, religię i manipuluje świątecznymi wzruszeniami, by osiągnąć swój cel.

“Smak świąt poznajcie

do Auchan pośpieszajcie”

– zachęca kupieckie hasło stylizowane na kolędę.

“Z ponurego dnia do łagodnego, złocistego światła. Od biegających rozkrzyczanych ludzi do spokojnych, życzliwych i zawsze służących fachową poradą sprzedawców naszych sklepów. Ze ścisku i tłoku do przestrzeni i wygody markowych salonów… „

A rodzinny horoskop odpowie, czy spełnią się plany i marzenia… ? – tak kusi inna doczesna wędka.

Synowie tego świata zachowują się bardzo roztropnie, działają zgodnie ze swoim żywotnym interesem.

A my – którzy chcemy być dziećmi Światłości, czy możemy pozwolić sobie na to, by ukojenie dla dusz naszych znajdowało się w supermarketach, w markowych salonach, w akcjach charytatywnych, nawet, jeśli są one inspirowane humanizmem.

… Bo rodzi się pokusa humanizowania świata w czysto ludzki sposób, bez związku z Absolutnym Zasilaniem, bez łączności z Bogiem. Dzieciątko Jezus jest tylko słodkim dodatkiem to urządzania się nie według Bożego, ale według prywatnego scenariusza.

Jeśli zastraszająco maleje nasz duchowy “popyt”, jeśli nie istnieje on w łączności z PRAWDĄ i MIŁOŚCIĄ, tylko trzyma się horyzontalnych zaleceń, to stopniowo przestaniemy odróżniać psychiczne przyjemności od głębi duchowej i nadprzyrodzonych sygnałów łaski. Wówczas będzie nam wszystko jedno, jaki rekwizyt podłożyć, żeby się powzruszać, powspominać. Przyzwyczailiśmy się do żłóbka i kolęd, ale jeśli wyrocznia tego świata uzna je za naganne, niedemokratyczne, może zrezygnujemy bez żalu na rzecz nietykalności świętej instytucji równych szans i dowolności upodobań.

… Bo w czym tak naprawdę mamy upodobanie? Czy w Synu Bożym danym nam ze względu na MIŁOŚĆ, czy w atmosferze świątecznej ? Wiary i miłości nie można odziedziczyć, każdy od nowa musi rozpoczynać od Chrystusa, jeśli jeszcze zależy mu na prawdziwym Życiu.

Jolanta Lesiuk
silence78@wp.pl