Religia w Internecie

Dwa głosy w dyskusji na temat religii w internecie

Ojcze Kazimierzu !

Chciałam tak na gorąco zostawić komentarz do „erzatze” (2884).

W II rozdziale Konstytucji Towarzystwa Boskiego Zbawiciela czytam m.in. -. . . wszystkimi sposobami i środkami, do wyboru których natchnie miłość Chrystusa, głosimy Chrystusa wszystkim ludziom. . . Kierujemy się w wyborze prac apostolskich . . . znakami czasu, różnorodnymi potrzebami wszystkich ludzi. Tyle z Konstytucji Waszego Zakonu.

Nie brakuje ludzi, którzy uważają , że Kościół boi się nowoczesności, że to ciemnogród , którego trzymają się tylko starsze schorowane kobiety, zresztą z braku lepszych życiowych propozycji. Oni sami mają zaś wiele szczęścia doczesnego do strawienia, więc Kościół omijają. Nie zaglądają też do Pisma Świętego, bo to zbyt ostro świecąca Księga. Pisze się często , że życie małych miasteczek( a chyba nie tylko) przeniosło się do cyberprzestrzeni. Przy tej okazji objawił się zatrważający stan ducha surfujących , ponury i smutny duchowy

krajobraz. Spiętrzenie wulgaryzmów, agresja słowna świadczące o brzydocie i powierzchowności egzystencjalnej. Czyż tu nie jest bardzo pilnie potrzebna terapia Słowem Bożym? Czyż to nie jest Księże Kazimierzu bardzo konkretna forma miłości bliźniego- ratowanie go przed kolejnymi szkodami na duszy? Czyż wolno oddać to pole szatanowi?

Zadomowieni w cyberprzestrzeni, może za natchnieniem Ducha Świętego zajrzą na stronę Księdza i rozsmakują się w Słowie natchnionym i skierują swe pragnienia ku Wyższej Rzeczywistości. Ci wszyscy internauci, którzy traktują tę nową formę komunikacji jako rozszerzenie obszarów źle pojętej wolności, potrzebują ewangelizacji, potrzebują swojego duszpasterza. W porę i nie w porę wskazywać drogę prowadzącą do Zbawiciela to cudowny , słodki obowiązek Salwatorianina. Ludzie przyzwyczajeni do wewnętrznych mroków potrzebują światła “stonowanego”, nie rażącego duchowych oczu zbytnim zbliżeniem do Chrystusa. Niech Go najpierw spotkają w internecie, może kiedyś zapragną Anielskiego Chleba i zjawią się w Domu Bożym.

Ci z kolei, którzy wierzą otrzymują na stronach Księdza olbrzymią zachętę do wysiłku myślenia, do duchowej sublimacji, do pracy nad sobą, do współpracy z łaską Bożą, by nie kostniała nasza wiara, by nie stawała się bezmyślną rutyną, bez oparcia w rzetelnej miłości . Może znudzić się najbardziej ulubiony utwór poetycki, najwspanialsza muzyka czy najprzedniejszego gatunku teoria naukowa, ale Słowo Boże przenigdy się nie znudzi. Dlatego stanowczo protestuję, gdy Ksiądz zaczyna uważać swoje strony za nudnawą lekturę. Dzień w dzień, godzina za godziną można słuchać czy czytać ten sam fragment i zawsze będzie się wydawał nowością - novitas florida mundi. Zawsze błyszczy nową warstwą znaczeń i czuje się Jego moc, wieczną aktualność.

Jolanta Lesiuk

silence78@wp.pl

*********************

Dokładnie tak samo to rozumiem jak O. Kazikq. Mam takie same obawy. Znam siebie i wiem, jak łatwo mogę się wciągnąć. Ale wiem też, że bożka można uczynić ze wszystkiego, także z każdej innej działalności na rzecz Ewangelii. Z internetu może łatwiej niż z innych, ale z drugiej strony jest to taki bardziej jawny bożek, łatwiej go zauważyć. Bardziej może niebezpieczne są takie bożki, których nie widać. A bożkiem może być dosłownie wszystko - ja sama, moja praca, mój mąż, moje dzieci, mój kierownik duchowy, moje zaangażowanie w każdą dobrą działalność, nawet moje życie duchowe ( jeśli moim pierwszym celem będzie osiągnięcie doskonałości duchowej a nie Bóg). Nawet pomoc biednemu człowiekowi. Problem nie w tym, żeby uciekać od internetu, bo może on się stać bożkiem. Na tej samej zasadzie należałoby uciekać od wszystkiego innego, co wymieniłam wcześniej. Jeśli jest w nas skłonność, by sobie czynić bożki, zrobimy je sobie z byle czego. I tu leży cały problem. Myślę, że trzeba z pokorą uznać swoją słabość w tym względzie przed Panem Bogiem i prosić Go o pomoc w porzadkowaniu swego wnętrza. Ja sama też szybko sobie tworzę różne bożki, Pan Bóg mi to już dawno pokazał i ciągle jeszcze pokazuje. Nie jest łatwe, ani przyjemne zdetronizowanie takiego, ale trzeba Bogu pozwolić zrobić porządek w naszej świątyni. Poniżej fragment mojej konferencji o grzechu (całość na www. jeruzalem.Alleluja.pl). Zapraszam do przeczytania :)

“W 8 rozdziale Księgi Ezechiela znajduje się opis świątyni.

Ezechiel na wygnaniu miał wizję- Anioł zaprowadził go do świątyni w Jerozolimie do przedsionka bramy wewnętrznej, położonej po stronie północnej, tam gdzie znajdował się bożek zazdrości, .

Wyobraź sobie, że w twoim kościele, w zakrystii, gdzie zagląda mało ludzi, znajduje się ołtarz bożka, który jest bardziej czczony niż Bóg. Jak byś na to zareagował? Wejdź teraz do swego serca, którego obrazem jest świątynia, do miejsca najciemniejszego, północnego. Zobacz, kto tam jest na tronie. Jeśli myślisz, że Bóg to albo jesteś święty, albo nie potrafisz zdobyć się naprawdę o sobie. Jak myślisz, jak reaguje na to Bóg?

Prośmy Boga, by pokazał nam, jaka jest Jego wola wobec nas. Myślę, że chce, by niektórzy zajmowali się stronami www, a od niektórych żąda czegoś innego. W szeroko pojętym Kościele jest miejsce dla wielu. Musimy chyba wszyscy stanąć przed Bogiem i prosić, by nam pokazał, czego od nas oczekuje i to będzie najważniejsze. Nie jest to może zbyt bezpieczne, bo wtedy może się nawet okazać, że nie będzie naszych stron (jeśli się okaże, ze będą tylko nasze, a nie Boże), ani nawet Alleluja.

ela

zapraszam na

www. jeruzalem.Alleluja.pl
www.odnowalegnica.alleluja. pl