Przerwany “lot” Europy

Gdyby “koryfeusze” cywilizacji zachodnio-atlantyckiej, władcy imperiów multimedialnych i multisensorycznych, wodzireje prozaicznej i płytkiej radości przeczytali teksty z serii “Hej … dokąd zmierzamy ? Chyba do rynsztoka ?” nie byliby nawet oburzeni. Z pogardą imperatorów odrzuciliby pewnie wszystkie przestrogi i spokojnie wrócili do zachłystywania się swym martwym światem. (cywilizacja śmierci)

Już kilkadziesiąt lat temu w znanej książce “Ateny i Jerozolima” Lew Szestow pisał: “wyrzec się opieki moralności to znaczy zniszczyć świat, skazać go na wieczną zgubę“. A dzisiejszy człowiek wyrzeka się nie tylko opieki moralności, ale i opieki Boga samego. Wyrwał się ze stwórczej uwięzi i w ciasnej pracowni doczesności “chałturzy”, obmyśla bezwysiłkowy plan istnienia. A właściwie wcale go nie opracowuje. Bardzo często żyje jak leci…Jak urocze dziecko spontaniczności. Uodpornił się na chaos i bezsens – dwie największe zmory człowieka refleksyjnego. Bezsens stał się jego stylem życia, sensem surrealistycznym. Chaos najbardziej pożądanym, niemalże naturalnym środowiskiem.

Starożytni mawiali – nie wybieraj się w drogę, jeśli nie znasz celu. Bez obaw! Na ogół współczesny człowiek nie wybiera się w żadną poważną drogę. Obserwuje się powszechną nieumiejętność życia w świetle uwarunkowań ostatecznych. Człowiek rozsiadł się w czasie, jakby zapomniał, że ” być człowiekiem oznacza być na Ziemi jako Śmiertelny ” (M. Heidegger ).

” Św. Tomasz zaczął Sumę teologiczną od pytania: An Deus sit ? – Czy Bóg istnieje ? To pytanie stworzyło nie tylko teodyceę, ale także i całą cywilizację zachodnią. Cywilizacja ta, rzekomo najbardziej rozwinięta, poszła w rytmie tego pytania” (Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, s.42).

Struktura zadawanych pytań determinuje kształt udzielanych odpowiedzi. Pytania doniosłe, wypływające z najtajniejszych głębi człowieka rodziły doniosłe, ważne odpowiedzi. Rozszerzały wewnętrzną przestrzeń i pobudzały do duchowego wzrostu.

Tęsknota za nadprzyrodzonością była ożywczym impulsem, przywołującym wszechmocne płonące dłonie Boże. Tęsknota ta błagała o Bożą aktywność w sercu ludzkim. Całość ludzkiej twórczej samointerpretacji wiązała się z trwaniem przy Chrystusie jak przy lampie. Z kontemplacji rzeczywistości Bożej rodziło się Boże Życie, pragnienie doskonałości duchowej i moralnej.

Protestancki filozof i teolog P. Tillich pisał, że wraz z pojawieniem się troski ostatecznej ( wiary ) zaczyna się człowieczeństwo, zaczyna się wysiłek istnienia, a wraz z nim wysiłek rozumienia, zaczyna się urzeczywistnianie się człowieka na jego niepowtarzalny sposób ” (Pytanie o Nieuwarunkowane, Znak, Kraków !994, s.17 ). Tylko życie w świetle transcendentaliów gwarantuje odnalezienie sensu istnienia. Mentalność zachwaszczona “martwymi zagajami myśli, narodzonych w pysze “nie jest w stanie wybić się na duchową niepodległość. W zastraszającym tempie dokonuje się proces duchowego zasklepiania się, schodzenia w instynkty. Następuje jakaś “demoniczna ” wymiana wewnętrznych podzespołów – wszystko, co duchowe zamienia się na zmysłowe.

Już jakiś czas temu człowiek zdeformowany pragmatyzmem i zatruty przedawkowaniem doczesności rozpoczął hipnotyczny cwał horyzontalny. Uwierzył, że ma w świecie niewyczerpalne tworzywo- wystarczające motywy życia i nadziei gwarantujące samozbawienie. Spenetrowawszy ziemię wzdłuż i wszerz nie odnalazł na niej prawdziwego smaku życia. Jednocześnie zbyt daleko odzszedł o Domu Pana, by jeszcze pamiętać o Pokarmie na Życie Świata. “Wyswobodzony” z Boga, sam sobie przygotował więzy. Stworzył sobie religię halucynogenów, przywołującą złego ducha i wszystkie sprawy jego. On obmyśla mu obrządki chlustające nieprawościami. Wzgardziwszy Prawdziwą Miłością i Ofiarą organizuje swoje parady miłości , które w istocie są demonstracją nieufności wobec wszystkiego, co święte, wobec wirtuozerii prawdy, dobra i piękna. Pracuje nad coraz to nowymi sposobami destrukcji i trwonienia tęsknoty prawdziwie ludzkiej. Są to rytuały demokratycznych wzruszeń, które mają być dowodem szacunku dla praw człowieka, dla jego prywatnych sposobów samorealizacji.

Tak też traktuje się rezygnację z invocatio Dei w Traktacie Konstytucyjnym Unii Europejskiej. Żeby nie urazić wysublimowanego ducha (? ) współczesnego Europejczyka, nie drażnić go wymaganiami Prawdy, postanowiono rzeźbić w miękkim drewnie czasu wzór wynaturzony, będący produktem duchowej śmierci.

” …Świecie bez marzenia, jałowy i twardy,

Zanim moc twoja zadrży, nim z trwogi pobledniesz,

Nim cię czasy cierpienia uleczą z pogardy,

Proś o miłość, myśl jasną i słowo powszednie ”

(W. Sebyła, Ojcze Nasz )

… bo Pan historii nie jest obojętny wobec przewrotności wyniosłych, którzy wierzą, że są jedynymi sędziami ludzkich wydarzeń: Bóg poniża aż do prochu ziemi tych, którzy swoją wyniosłością rzucają wyzwanie Niebu ” (Jan Paweł II Moc i dobroć Boga, Audiencja generalna, 23 lipca 2003 r.)

Jolanta Lesiuk

silence78@wp.pl