Hominem quero I i II

Hominem quero II

“Przecież praca nad sobą ,post i umartwienia są absolutnie nie w modzie w świecie współczesnym”… Mój ulubiony poeta A. Zagajewski pisze, że gniewa go poezja mała, małoduszna, nieinteligentna, poezja służalcza, która niewolniczo wsłuchuje się w podszepty ducha czasu, tego leniwego biurokraty, fruwającego nisko nad ziemią w brudnej chmurze iluzji. Kogóż dziś obchodzi gniew poety! Jednak idąc tym tropem, można się zastanowić, czy Chrystus Pan-Najcudowniejszy Poeta nie zechciałby ukręcić sobie bicza z powrozów i stanąwszy przed człowiekiem “rozwielmożnionym” w wygodnym fotelu z oburzeniem wołać-gniewa mnie wasze życie, a raczej umieranie. Ja Stwórca Piękności nie mogę ścierpieć brzydoty waszej wegetacji. Czy nie zechciałby przepędzić człowieka sprzed telewizora i wielu innych akcesoriów głupkowatej rozrywki i zaprosić współczesnego homo festivus do prawdziwej Krainy Życia. Człowiek dzisiejszy podróżuje prowizorycznym wehikułem moralnym pod flagą byle jakiej transcendencji w “minus nieskończoność”. Wyrywa istnienie z zawiasów i poszukuje wciąż nowych obszarów destrukcyjnego splendoru do wzięcia. Ich cnoty to olśniewające wady-tak można mówić o wielu, wielu bliźnich. Słaby, rozmemłany, straszny mieszczanin. Wciąż przebywa w gabinetach odnowy biologicznej, upiększa się zawzięcie ,a brzydki, że Pan z pewnością z trudem rozpoznaje w nim swoje dziecię. Mimo wszystko prosimy-nie żałuj Panie, że nas stworzyłeś. Może się poprawimy, może zwyciężywszy syndrom marnotrawnego syna, wrócimy do Ciebie skruszeni. Trzeba się tylko ostro zabrać do pracy, bo “cnota nie jest azylem słabych, a akt wyrzeczenia się jest aktem odwagi” (Z.Herbert). Póki co duch czasu wrzeszczy na całe gardło – Zabrania się zabraniać. Największe wzięcie ma (wcale nie tylko we Francji) religia praw człowieka. A żal…bardzo żal. Simone Weil napisała: “życie ludzkie jest niemożliwe”. Tak, bo człowiek jest z Boga wzięty i naprawdę żyć może tylko w łączności z Panem. Człowiek chce żyć, ale spotkała go duchowa katastrofa i nie potrafi się z niej pozbierać. Zmusza zmysły do sprawniejszego odbioru uroków świata, faszerując je truciznami. Ma nadzieję, że one ukażą mu jakiś “ripa ulterior”- dalszy brzeg, niedostępną dla innych skarbnicę życia. “Błąd w sztuce” -oczywisty dla wierzącego-polega na tym, że zmysłami nie można wznieść się na wyżyny duchowe, z których rozpościera się widok na Życie. Człowiek wyrzucił ze swojej egzystencji wieczna perspektywę. Kiedyś któryś z hierarchów powiedział, że mało dziś mówi się o wieczności. Myślę, że raczej mówi się tak, jakby czekała człowieka tu na ziemi wieczna doczesność. Stąd rozkwit mentalności eksploatacyjnej, szaleńcza pogoń za drenowaniem z materiału doczesnego wszelkich możliwych i niemożliwych korzyści. Ale ja wciąż wierzę, że w końcu, w pewnym momencie życia, każdy człowiek zjawi się przed Panem ze swoją tęskną pieśnią- My nenufary ,bez lądu, korzeni na przystań czułych dłoni czekamy, na oczy, które się nami zachwycą, na uszy ,które głos nasz usłyszą- o Tobie marzymy-Stwórco Piękności. Pan nam się śni, co imion nie myli. I choć nam się zdawało, że siłą woli góry zagrożeń możemy skutecznie obalić, że w tyglu miłości własnej rzecz ostateczną możemy mistrzowsko wypalić, to przecież w końcu odgadujemy, że tylko Ty, że tylko przepych miłości Pańskiej zdoła naprawdę życie nam ocalić
Jolanta Lesiuk

silence78@wp.pl

Hominem quero II

Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że tak mało ludzi włącza się do rzeczowej, fundamentalnej dyskusji o obliczu duchowym współczesnego człowieka.

Ksiądz Kazimierz pisze w rozważaniu na I Niedzielę Wielkiego Postu- “kończy się karnawał w Rio de Janeiro, wielkie szaleństwa i zabawy .Informuje o tym telewizja. Ale nie poda jednocześnie, że zaczyna się Wielki Post…”

Dlaczego???…Bo…

M.Blondel pisze, że historia świata ukierunkowana jest na to, co filozofia i teologia chrześcijańska nazywa stwórczym zamysłem -omnia intendunt assimilari Deo- wszystko dąży do tego, by upodobnić się do Boga. Można ironicznie skwitować, że to rzeczywiście historia. Ale na ironii kończą podobno ci, którzy nie mają nic do powiedzenia. A ja chciałabym jednak coś do tego dopowiedzieć. Pewien socjolog (?) amerykański pisze, że mieszkańcy USA stali się maszynkami do utylizacji nadwyżek żywnościowych (komentując fakt, że są oni najgrubszym narodem na świecie).Ubolewa nad społecznymi, zdrowotnymi, ekonomicznymi i estetycznymi konsekwencjami tego stanu rzeczy. A przecież tak naprawdę jest problem metafizyczny!!! Za otyłość Amerykanów i nie tylko obarcza się odpowiedzialnością sieć fast food. A oskarżyć by trzeba cywilizację zachodnio-atlantycką, która planowo uczy człowieka spożywania sfałszowanego pokarmu. Wspomniałam we wpisie, który przez roztargnienie znalazł się w Księdze Gości, że mojego ulubionego poetę gniewa poezja bezideowa, służalcza wobec ducha czasu, tego leniwego biurokraty, fruwającego nisko nad ziemią w brudnej chmurze iluzji. Mówi się, że poezja to filozofia życia w pigułce. Otóż taka jest filozofia życia współczesnego obywatela społeczeństw dobrobytu – brak wiodącej życiowej idei, świat rozrywki doskonale uczy zabijać czas. A. Zagajewski mówi, że kultura masowa nie zna pojęcia życia duchowego, jak więc spodziewać się od telewizji głoszenia -nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Sam Ksiądz napisał w Zakamarkach myślenia , że telewizja to maszyna, która -mieląc ludzki rozum-wypluwa z siebie cuchnącą papkę i zalewa nią wszystko dookoła. Nie można więc spodziewać się, że nagle zacznie wydawać miłą Bogu woń Chrystusa. Oriana Falliaci w bardzo kontrowersyjnej książce „Wściekłość i duma” zarzuca Europejczykom i Amerykanom brak pasji, żarliwości. Pisze, że od islamskich (znienawidzonych przez nią fundamentalistów) powinniśmy uczyć się żarliwego zaangażowania w obronę wyznawanych przez siebie wartości. Ale jakie wartości wyznaje przeciętny człowiek- nawet chrześcijanin- będzie “strzępił” język, czy musi koniecznie iść w niedzielę do kościoła, gdy jest zmęczony. Co robi, by upodobnić się do swojego Pana-Absolutnego Wzorca Człowieczeństwa?

Cdn.

Krótka modlitwa na początek Postu-

Jako że “nikczemnieję w myśli moich

Sodomie i uczuć Gomorze”

Jako, że wszystko co ze mnie

nicość i przemijanie żarłocznie

pochłania-

wzbudź we mnie Panie

coś bardzo, najbardziej Twojego-

wzbudź we mnie Panie

talent Miłości pojmowania …

Jolanta Lesiuk

silence78@wp.pl