Czy istnieje filozofia Afrykańska ?
Ks. Kazimierz Kubat SDS
color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3">Tak postawione pytanie może się wydawać
prowokujące, bo już samo pytanie wydaje się podważać istnienie tego o co pyta.
Niemniej jednak pytania takiego nie można uniknąć i to nie dlatego, że neguje się
istnienie filozofii afrykańskiej, ale raczej dlatego, że pojęcie filozofii użyte w tym
pytaniu wydaje się nie być jednoznaczne, a nawet może być czasami mylące. Filozofia
bowiem jest wytworem Grecji i c FACE="Times New Roman" SIZE="3">ywilizacji śródziemnomorskiej i stamtąd została
przeniesiona czy implantowana w innych europejskich krajach i w całej cywilizacji
zachodniej. Afryka natomiast (szczególnie Czarna Afryka, zasaharyjska) nie zna pojęcia
“filozofia”. Takie pojęcie w rozumieniu FACE="Times New Roman" SIZE="3"> greckim czy zachodnim jest jej obce, chociaż
niewątpliwie jest w Afrykańskich społeczeństwach coś co można by nazwać
umiłowaniem mądrości (w języku swahili – najbardziej rozpowszechnionym na tym
terenie- upendo wa hekima FACE="Times New Roman" SIZE="3">). Można więc powiedzieć, że w tym sensie istnieje
rzeczywiście “filozofia afrykańska”, chociaż nie jest to filozofia w rozumieniu
greckim czy zachodnim, czyli teoretyczna i ultymatywna nauka-wiedza o rzeczywistości.
Może najlepiej będzie to zobaczyć na przykładzie Afrykańskiego rozumienia SIZE="3"> upendo wa hekima FACE="Times New Roman" SIZE="3"> w świetle platońskiej teorii wiedzy. FACE="Times New Roman" SIZE="3">
W świetle platońskiej filozofii poznania
color="#400040">Platon dzieli wiedzę na kilka stopni, czy szczebli:
niższy
stopień to doxa color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3"> – opinia – umiejętność praktycznawyższy to episteme - wiedza – mądrość FACE="Times New Roman" SIZE="3">
Doxa
jest wiedzą codzienną,
praktyczną, wykorzystywaną do przystosowywania się do zmieniających się warunków
środowiska i do urządzania sobie życia codziennego. Wiedza ta nie jest
bezużyteczna, ale jest to tylko namiastka prawdziwej wiedzy. Jest ona dobra i odpowiednia
dla życia w świecie cieni, na co zostaliśmy skazani, ale nie wystarczająca dla
poznania prawdy najwyższej, przeznaczonej dla wtajemniczonych, “ascetycznych
filozofów”.Episteme color="#400040"> jest wiedzą teoretyczną, wiedzą
wyższego rzędu, związaną z poznaniem archetypów i oryginałów istniejących w
świecie platońskich idei. Tu właśnie plasowała się filozofia, jako ideał wiedzy
prawie mistycznej, jako poznanie tego co ukryte przed codziennym doświadczeniem. SIZE="3">Episteme color="#400040"> jest poznaniem rzeczy ostatecznych, najwyższym stopniem w platońskiej
drodze powrotu do “utraconego raju”, najwyższym stopniem w dialektycznym wstępowaniu
– wyzwalaniu się duszy z ciała.Już ten
podział wystarczy, aby porównać poznanie w sensie europejskim z poznaniem w sensie
afrykańskim. O ile bowiem w cywilizacji
zachodniej doxa rozwinęła
się w kierunku poznania praktycznego i technologicznego, dając początek doskonałemu
(?) rozwojowi cywilizacyjnemu, o tyle w Afryce doxa FACE="Times New Roman" SIZE="3"> była zawsze związana i do dzisiaj wydaje się być
związana z uprawą ziemi, z podstawowymi czynnościami życia codziennego (jak budowa
domu, polowanie czy założenie rodziny) i nigdy nie została rozwinięta w technologię.
Jak przed wiekami tak i dzisiaj buduje się domy z gliny lub nie wypalonej cegły, jak
przed wiekami, tak i dzisiaj uprawia się z FACE="Times New Roman" SIZE="3">iemię motyką lub nawet kawałkiem patyka. Natura jest
niesłychanie bogata i sprzyjająca człowiekowi i niepotrzebne było i jest, doskonalenie
technologii dla życia codziennego i przetrwania. Fakt ten spowodował jakby upośledzenie
cywilizacji afrykańskiej, kt FACE="Times New Roman" SIZE="3" color="#400040">óra nie rozwinęła myślenia
technologicznego, a co za tym idzie również poznania przyrodniczego lub naukowego w
sensie nauk europejskich.Zachodni
rozwój nauk szczegółowych i przyrodniczych można zawdzięczać nie tylko ciekawości
człowieka, ale i konieczności doskonalenia narzędzi i technik służących przetrwaniu.
Nauki przyrodnicze i szczegółowe w hierarchii platońskiej można by więc uplasować
gdzieś na styku, przejściu od doxa
do episteme, pomiędzy SIZE="3">psitis a dianoia SIZE="3">. Byłyby one więc tylko uogólnieniem, teoret FACE="Times New Roman" SIZE="3">yzacją lub algorytmizacją wiedzy praktycznej. Wtedy
filozofia w rozumieniu greckim byłaby najwyższym stopniem wiedzy - noesis FACE="Times New Roman" SIZE="3"> odpowiadającym już nie tylko na pytanie SIZE="3">jak ale i na pytanie
głębsze i ultymatywne dlaczego. SIZE="3">color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3">Jak wobec tego kształtuje się ten
wyższy stopień wiedzy w cywilizacji afrykańskiej? Czy mamy tu do czynienia z color="#400040">episteme SIZE="3"> albo pośrednimi stopniami pistis i dianoia FACE="Times New Roman" SIZE="3">? Wydaje się, że brak technologicznych konieczności nie
sprzyjał rozwojowi wiedzy naukowej - teoretycznej i przyrodniczej. Może to być
wytłumaczone i tym, że afrykańska cywilizacja zbudowana jest raczej nie na krytycznym,
dyskursywnym poznaniu, ale na autorytatywnym przekazie wiedzy od starszych ( SIZE="3">wazee), którzy mając
bezpośredni kontakt z duchami przodków (mizimu) nie
potrzebowali uzasadniania teoretycznego
swojej wiedzy. Oni po prostu wiedzieli i przekazywali tę wiedzę bez krytycznego i
teoretycznego uzasadniania. W pewnym sensie jest to wiedza dogmatyczna i przekazywana
raczej na zasadzie zespołu praw i koniecznych praktyk, które na FACE="Times New Roman" SIZE="3">leży spełniać, aby pozyskać sobie przychylność sił
natury. Nie można jednak odmówić istnienia w społeczeństwach afrykańskich SIZE="3">noesis, a więc
ultymatywnej wiedzy na temat podstaw, principiów i zasad, poznania archetypów i tego co
dla normalnego, przeciętnego człowieka jest zakryte, a więc pewnej mądrości ( SIZE="3">hekima). Oczywiście,
że wiedza ta nie jest typu intelektualnego i syllogistyczno-dedukcyjnego, ale raczej typu
mądrościowego (czasem nawet dogmatycznego). Oczywiście, że jest głęboko związana z
religią i mitologią , ale to wcale nie znaczy, że jest nic nie warta, czy
nieuzasadniona. Warto w tym miejscu przypomnieć idee Mircea Eliade na temat mitu jako SIZE="3">paradygmatycznego modelu
rzeczywistości: “Raz wypowiedziany, to jest objawiony, mit staje się prawdą
apodyktyczna; on ustala prawdę absolutną.” color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3"> Mitologia nie jest więc zmyśleniem, czy
legendą, jest raczej innym, paradygmatycznym i apodyktycznym przedstawieniem prawdy, jest
prawdą historyczną i absolutną. Nie można też deprecjonować tego rodzaju poznania i
wiedzy i przeciwstawiać go zachodniemu modelowi naukowego poznania. Jak pisze w jednym ze
swych artykułów Ivan Karp (znawca kultury i myśli afrykańskiej ze Smithsonian
Institution’s National Museum of Natural History): SIZE="3">“ color="#400040">Czy Afrykański system myślenia
naukowy i co znaczy takie powiedzenie? Znany fizyk i filozof nauki, Michel Polyanyi
porównywał wierzenia czarnej magii wśród Azande z Sudanu z nowoczesną nauką i
doszedł do zaskakującej konkluzji: 'Proces wyboru faktów, którymi się zajmujemy jest
w zasadzie ten sam w
naukach jak i wśród Azande'. Proces przez który jest identyfikowana przyczyna
nieszczęścia wśród Azande ma swoją paralelę w odkrywaniu przyczyn w naukowych
laboratoriach."color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3">Analizując platońską ideę wiedzy
doskonałej - noesis FACE="Times New Roman" SIZE="3">, trudno w niej (na dobrą sprawę) doszukać się
określenia noesis SIZE="3"> jako wiedzy jedynie dyskursywnej i “intelektualnie czystej”. Jest ona raczej
pewnego rodzaju poznaniem mistycznym czy nawet mitologicznym, jest pełną, ostateczną reminiscencją
tego co znaliśmy w świecie czystych form. Czy nie można by więc powiedzieć tego
samego w odniesieniu do poznania mądrościowego Afryki, gdzie ten ultymatywny rodzaj
wiedzy jest dostępny raczej na zasadzie wtajemniczenia (przez różnego rodzaju obrzędy
inicjacyjne) niż na drodze dyskursywnego dociekan FACE="Times New Roman" SIZE="3">ia prawdy? Nawet bowiem współczesne rozumienie poznania
nie tylko dopuszcza ale wprost definiuje wiedzę, jako “zespół uznanych i przyjętych SIZE="3">na zasadzie wiary FACE="Times New Roman" SIZE="3"> prawd”. W jednym ze współczesnych podręczników
epistemologii znalazłem i takie stwierdzenie:"Zgod color="#400040">nie z obserwacjami znacznej części
epistemologów, wiedza implikuje wierzenia FACE="Times New Roman" SIZE="3"> (lub zawierzenie), tak, że nie mogę wiedzieć iż jest
tak i tak w danym wypadku jeśli nie wierzę, że taki a taki jest przypadek. Inni
myślą, że owa teza o zawieraniu może być lepiej zrozumiana jeśli zastąpimy
zawierzenie przez inne ściśle z tym pojęciem związane postawy. Dla przykładu, wielu
filozofów, woli raczej mówić, że wiedza implikuje psychologiczną pewność SIZE="3">, (Prichard, 1950; Ayer, 1965) lub przekonanie (Lehrer, 1974) albo akce FACE="Times New Roman" SIZE="3">ptację
(Lehrer, 1989).color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3">W takim wypadku prawdy uznawane i
przyjmowane przez Afrykańczyków są pewnego rodzaju wiedzą a nawet filozofią.
Oczywiście z zastrzeżeniem, że to pojęcie należy rozumieć inaczej niż w kulturze
europejskiej. Mamy tu bowiem i beliefs,
mamy psychological certainty, mamy conviction i acceptance FACE="Times New Roman" SIZE="3">. Naturalnie, należałoby pytać, jakie są źródła i
metody zdobywania i weryfikowania takiej wiedzy, ale są to sprawy wymagające bardzo
dogłębnych studiów i nie stać mnie na razie na takie analizy.
Na
przykładzie Afrykańskiej wizji przyrody
color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3">Jako pewnego rodzaju egzemplifikację
można by zanalizować status quo “Afrykańskiej filozofii przyrody”, czy raczej
Afrykańskiej wizji świata. Jest rzeczą raczej powszechnie znaną, że początki
filozofii sięgają swymi korzeniami do religijnych wierzeń i mitologicznych prób
wyjaśnienia czy usprawiedliwienia świata. Na sześć wieków przed Chrystusem grupa
Jońskich myślicieli podjęła próbę nie religijnego i nie mitologicznego objaśnienia
świata. Korzystali oni z wieków do FACE="Times New Roman" SIZE="3">świadczeń, wierzeń, tradycji religijnych i wiedzy nie
tylko samej Grecji, ale także Izraela, Egiptu, Mezopotamii czy nawet dalekiego wschodu
(Indii i Chin). Jak można zauważyć po skutkach trwających do dzisiaj, próba ta się
powiodła i obecny rozwój nie tyl color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3">ko filozofii ale i nauk przyrodniczych
tej, właśnie odwadze Jońskich myślicieli zawdzięcza swoje narodziny i początek. FACE="Times New Roman" SIZE="3">Można
sobie zadać pytanie: czy gdzie indziej, w innych (niż śródziemnomorska) kulturach
takie próby były, a może nadal są podejmowane? Czy filozofia jest tylko dziedziną
wiedzy właściwą europejskiej (śródziemnomorskiej) kulturze, czy może gdzie indziej
można znaleźć również filozoficzne systemy, czy teorie próbujące wyjaśnić, czy
dać odpowiedź na egzystencjalne pytania człowieka? SIZE="3">Dlaczego istnieje cokolwiek? Skąd
jesteśmy? Kim jesteśmy? Jakie jest nasze przeznaczenie? Jaka jest natura świata? Jaki
jest ten świat który nas otacza? Jakie jest nasze w nim miejsce, zadanie i rola? Te
i tym podobne pytania są przecież obecne nie tylko w początkach greckiej filozofii, czy
europejskiej cywilizacji, ale także w innych kulturach i kręgach cywilizacyjnych.
Oczywiście, że próby odpowiedzi na nie mogą przyjmować różne -niekoniecznie
naukowe, czy filozoficzne (w znaczeniu europejskim) - postaci. Oddzielo SIZE="3">na od
śródziemnomorskiej kultury Saharą, Czarna Afryka próbuje pokazać, że i w jej
wierzeniach, tradycjach i wiedzy jest obecna filozoficzna myśl, również kosmologiczna i
kosmogoniczna.Trudność jednak leży w "ekstrakcji",
wydobyciu i wyartykułowaniu tej myśli. Polega ona na tym, że filozoficzna myśl
Afrykańska jest całkowicie zanurzona w religii. Jak pisze w jednej ze swoich książek,
współczesny myśliciel afrykański, John S. Mbiti:"Religia
jest najmocniejszym elementem tradycyjnej color="#400040">(afrykańskiej) mentalności i wywiera prawdopodobnie największy
wpływ na myślenie i życie ludzi o których mówimy. (…) System filozoficzny ludu
Afrykańskiego nie został jeszcze sformułowany, ale pewne dziedziny, gdzie może on być
rozpoznany znajdują się właśnie w religii, w przysłowiach, w ustnej tradycji, w etyce
i moralności tegoż społeczeństwa." SIZE="3">color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3">Formowanie się tej afrykańskiej myśli
filozoficznej dokonuje się ponadto w konfrontacji z europejską i w ogóle zachodnią
filozofią. Ucząc od kilku lat filozofii w Afryce, mam okazję przyglądać się temu
procesowi, znacznie już zresztą zaawansowanemu. Nie bez zdziwienia i zaskoczenia
stwierdzam, że o ile Afrykańscy studenci bez większych trudności asymilują i uczą
się pojęć i systemów filozoficznych zachodu, o tyle dla Europejczyka jest color="#400040">rzeczą raczej
trudną "nauczenie się", asymilacja, czy w ogóle zrozumienie myśli
religijno-filozoficznej Afrykańskiego buszu. Jest bowiem tak, że zgodnie z filozoficzną
tradycją Zachodu podzieliliśmy nasze życie i wiedzę na wiele odrębnych dziedzin i to
co intelektualne nie
może mieszać się z etycznymi, czy estetycznymi, a na pewno już nie z religijnymi
wartościami. Taki podział zaowocował separacją nie tylko dziedzin wiedzy, ale i metod
używanych w badaniach. Chcielibyśmy więc i w tym wypadku wyekstrahować SIZE="3">"czystą myśl
filozoficzną" z jej religijnego, socjologicznego i aksjologicznego SIZE="3">milieu.
Okazuje się że zabieg taki nie przynosi pożądanych skutków i jako rezultat mamy kilka
poszarpanych, niekompletnych i absolutnie nieadekwatnych wiadomości, które w ogóle nie
przystają do naszego rozumienia filozofii, ani nie oddają oryginalnej myśli Czarnej
Afryki.W
Afrykańskiej kulturze i cywilizacji nie ma podziału na " color="#400040">sacrum" i "profanum FACE="Times New Roman" SIZE="3">", na wiedzę i wiarę, na intelekt i uczucia, na
udowodnione i doznane. Tradycyjne religie przenikają wszystkie dziedziny życia
Afrykańczyka, całe jego środowisko jest religijne a czas ma znaczenie nadprzyrodzone.
My nie żyjemy w czasie, ale jest on przez nas stwarzany. Nie ma w mniemaniu Afrykańczyka
podziału na duchowe i materialne sfer FACE="Times New Roman" SIZE="3">y życia. Wszystko jest przesiąknięte religijnością i
duchem. Ze zdziwieniem obserwowałem studentów dwóch instytutów filozoficzno
teologicznych w Zairze i w Tanzanii, z jaką łatwością i zrozumieniem przyswajali sobie
idee jońskiej filozofii przyrody, którą FACE="Times New Roman" SIZE="3">można by ująć w holistycznym modelu kosmologicznym. Dla
moich studentów nie nastręczało najmniejszych trudności zaakceptowanie teorii, zgodnie
z którą świat jest organiczną, żyjącą całością, przesyconą duchem, kierowaną
przez LOGOS. Dla Afrykańczyka normalne jest rozumienie świata jako pełnego naturalnych,
czasem nawet animistycznych i tajemniczych sił. To my albo wzdragamy się przed takim
obrazem świata uznając go za prymitywny i absolutnie niezrozumiały (bo
nieinteletualizowalny), albo w najlepszym wypad FACE="Times New Roman" SIZE="3">ku -filozofii chrześcijańskiej- dzielimy nadal po
platońsku świat na dwie sfery czy dwa światy: ten nasz fizyczny i realny oraz tamten,
duchowy, dla nas nierealny i "zaświatowy". Dla Afrykańczyka taki podział jest
absolutnie niezrozumiały i bezsensowny. Na FACE="Times New Roman" SIZE="3">sze dwa światy w myśli i rozumieniu Afryki dokładnie
się przenikają i uzupełniają. Bóg nie jest obecny gdzieś tam, w lepszym, mesjańskim
świecie, nie jest też Bytem Absolutnym, czy “Bogiem filozofów” lub kartezjańskim SIZE="3">Deus ex machina. On jest, po prostu o SIZE="3">becny, On przenika wszystko i co do Jego istnienia nikt nie podnosi najmniejszych
wątpliwości i nie potrzebuje dowodów. Samo istnienie świata, przyrody, życie i jego
tajemnicza siła są najlepszym i jedynym dowodem na istnienie Boga. Podobne
spostrzeżenia dotyczyły
wyjaśniania panteistycznych teorii Plotyna, czy Spinozy, augustiańskiej idei immanencji
Boga w świecie, a nawet heglowskiej filozofii Absolutu, "który się myśli
myśląc". Idee te są z łatwością akceptowane i rozumiane przez moich
afrykańskich studentów. SIZE="3">color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3">W jednej z prac seminaryjnych znalazłem
takie stwierdzenie: "Idea stworzenia
natury (obutundwa), jest dla szczepu
Haya czymś logicznie naturalnym. Wszechświat (ensi) i
wszystkie byty w nim zawarte (ebitondwa byoona SIZE="3">) zostały stworzone, powołane do istnienia przez Najwyższy Byt ( SIZE="3">Katonda lub Shewahanga), który jest uznawany za Ojca i Rodziciela
(Originator) wszystkiego co istnieje. SIZE="3">" Nie może być inaczej, bo inne tłumaczenie jest absurdalnie niedorzeczne
i świadczy o ślepocie obserwującego przyrodę. Ktoś, kto próbuje wywieść życie,
myśl, ducha, świadomość, rozum i całe bogactwo świata, drogą ewolucji z martwej
materii jest niezrozumiany i posądzany o chorobę umysłową. Nawet bowiem pojęcie
martwej, nieożywionej materii nie ma żadnego sensu. Świat jest jedn SIZE="3">olitą organiczną, żyjącą
całością, pełną sił i mocy, uhierarchizowaną właśnie w zależności od posiadanej
siły (omwoyo SIZE="3">). Człowiek (omuntu FACE="Times New Roman" SIZE="3">) jest na szczycie tej drabiny, jest kontrolerem natury
właśnie ze względu na ilość i jakość używanej, czy zawartej w nim siły (mocy,
ducha). Ale i inne byty natury nie są pozbawione owej mocy (omwoyo color="#400040" FACE="Times New Roman" SIZE="3"> - wcale niekoniecznie magicznej), gdyż
każdemu z nich została przydzielona przez Stwórcę jakaś jej porcja. Inaczej po prostu
nie mógłby istnieć. Placide Tempels, belgijski misjonarz w Congo, pierwszy chyba badacz
filozofii i ontologii Afrykańskiej pisze tak:“ FACE="Times New Roman" SIZE="3" color="#400040">Cały wysiłek Bantu jest zorientowany
na siłę witalną. Pojęciem podstawowym ich wizji bytu jest pojęcie siły
życiowej(…) Dla Bantu siła nie jest przypadłością, jest raczej samą esencją bytu
w sobie. Dla nich siła witalna, to byt jako taki, w swej całościowości realnej,
rzeczywistej, aktualnie zrealizowanej i aktualnie zdolnej do realizacji bardziej
intensywnej (…) dla Bantu byt, to rzecz, która jest siłą. color="#400040" SIZE="3">"
Można
oczywiście starać się przetłumaczyć te pojęcia na filozoficzne terminy
"egzystencji", "bytu", “esencji” czy "logosu", ale wtedy
tracą one na wyrazistości i zostają wyjęte z naturalnego kontekstu, w jakim
funkcjonują od pokoleń w Afrykańskim buszu.
Zakończenie
Tak wi
color="#400040">ęc, w takim kontekście, można
mówić o istnieniu Afrykańskiej filozofii, o Afrykańskiej filozoficznej tradycji. Jest
ona jeszcze oczywiście nie odkryta i “nie spenetrowana” przez Europejczyków, dla
samych Afrykańczyków stanowi ona również pewnego rodzaju ta
FACE="Times New Roman" SIZE="3">jemnicę. Jest bowiem tak, że wielu z nich nie
uświadamia sobie już jej istnienia, wielu ma raczej fragmentaryczne wiadomości, wielu zarażonych
europejskim stylem myślenia lekceważy sobie jej bogactwo. Z wielką trudnością np.
przekonuję moich studentów do pisania prac (w temacie
FACE="Times New Roman" SIZE="3">), które dotykały by czy eksplorowały Afrykańską
tradycję i Afrykańską myśl. Studenci indagowani o niektóre szczegóły, czy
wiadomości odpowiadają wprost: “Ja nie wiem, muszę zapytać swoich dziadków, czy
kogoś ze starszych w mojej rodzinnej wiosce.
FACE="Times New Roman" SIZE="3">” Wielu z nich nie ma np. kłopotów z przedstawieniem w
sposób wyraźny metafizycznej myśli Leibniza, czy dyskusją na pewnym filozoficznym
poziomie, kosmologicznej wizji Whitehead’a, ale wzdragają się przed przyjęciem
tematów w których o pojawia się przymiotnik afrykańska”. I tak szczerze
powiedziawszy, szkoda by było gdyby ta tradycyjna myśl Afrykańska zginęła, przysypana
europejskim technologicznym szmelcem
FACE="Times New Roman" SIZE="3"> i nie zawsze najwyższej jakości europejskim myśleniem
dyskursywnym. Może lepiej by było gdyby Afryka nauczyła się od Europy pewnej
ścisłości i jasności w wyrażaniu myśli, ale i Europa mogłaby zaczerpnąć wiele z
Afrykańskiej świeżości i naturalności podejścia do filozoficznych i egzystencjalnych
problemów.
Bibliografia:
Ayer A.J., The Problem
of Knowledge, Harmondsworth, Penguin Books, 1956,Dancy J. and Sosa E. (ed.)., A Companion to
Epistemology, Oxford, Blackwell Publishers Ltd., 1993,Lehrer K., Knowledge reconsidered, in: Knowledge
and Scepticism, eds. M. Clay and K. Lehrer, Boulder, Westview, 1989,Lehrer K., Knowledge, Oxford, Oxford
University Press, 1974,Martin P.M. and O’Meara P., (ed.) Africa,
Indiana University Press, Bloomington, 19953,
Mbiti S.J., African religions and Philosophy,
Nairobi, East African Educational Publishers, 1994,Prichard H.A., Knowledge and Perception,
Oxford, Clarendon Press, 1950,Tempels P., La philosophie Bantou,
Présence Africaine, Paris, 1949,