06.30.07

dlaczego liberalizm jest niebezpieczny?

Posted in Bieżące at 6:03 po południu od admin


Największym wrogiem prawdy jest nie kłamstwo, ale sceptycyzm i relatywizm głoszony przez liberałów w imię dogmatycznie rozumianej tolerancji, która bezpardonowo i nietolerancyjnie tyranizuje inaczej (tzn. nieliberalistycznie) myślących.

06.29.07

XIII Niedziela w ciągu roku - C

Posted in Bieżące, Kazania na Rok C : at 7:03 po południu od admin

1 Krl 19,16b.19-21

Elizeusza, syna Szafata z Abel-Mechola, namaścisz na proroka po tobie. A stanie się tak: uratowanego przed mieczem Chazaela zabije Jehu, a uratowanego przed mieczem Jehu zabije Elizeusz. Zostawię jednak w Izraelu siedem tysięcy takich, których kolana nie ugięły się przed Baalem i których usta go nie ucałowały. [Eliasz] stamtąd poszedł i odnalazł Elizeusza, syna Szafata, orzącego: dwanaście par [wołów] przed nim, a on przy dwunastej. Wtedy Eliasz, podszedłszy do niego, zarzucił na niego swój płaszcz. Wówczas Elizeusz zostawił woły i pobiegłszy za Eliaszem, powiedział: Pozwól mi ucałować mego ojca i moją matkę, abym potem poszedł za tobą. On mu odpowiedział: Idź i wracaj, bo po co to ci uczyniłem? Wtedy powrócił do niego i zaraz wziął parę wołów, złożył je na ofiarę, a na jarzmie wołów ugotował ich mięso oraz dał ludziom, aby zjedli. Następnie wybrał się i poszedłszy za Eliaszem, stał się jego sługą.

Gal 5,1.13-18

Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli. Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli. Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie znajdziecie się w niewoli Prawa.

Łk 9,51-62

Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich? Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego.

Czemu tak ostre wymagania ?

Ewangelia dzisiejsza stawia bardzo wysoko poprzeczkę dla chcących naśladować Jezusa. “Zostaw umarłym grzebanie umarłych …“, “Kto przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda nie jest mnie godzien …” - takie słowa praktycznie zniechęcają do naśladowania Jezusa. A w innych miejscach jeszcze bardziej stanowczo “Kto chce iść za mną niech się zaprze (wyrzeknie) samego siebie ...”, albo w rozmowie z bogatym młodzieńcem: “Sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim, a wtedy możesz iść za mną …“. Czy rzeczywiście taki radykalizm jest usprawiedliwiony? Czy nie jest to przesada? Czy rzeczywiście Pan Jezus może stawiać aż takie wymagania?

Może stawiać i stawia! Radykalizm ewangeliczny jest nie tylko uzasadniony, jest on wprost nieodzowny. “Nie możecie dwóm panom służyć …“. Nie można udawać, że się jest uczniem Chrystusa, że chce się go naśladować i jednocześnie “robić sobie asekurancko plecy”. Tutaj właśnie jest miejsce i sposobność na zdecydowane i klarowne “albo - albo“. Nie ma drogi pośredniej i kompromisów. Jezus nie umarł dla nas ani połowicznie, ani na niby. A więc … wszystko za wszystko, a więc … wszystko, albo nic! Oczywiście należy się wystrzegać skrajności w rodzaju fanatyzmów i fundamentalizmów. Na pewno inaczej takie wyrzeczenie i zaparcie się siebie będzie wyglądało w wypadku mnicha cysterskiego, franciszkańskiego zakonnika, diecezjalnego księdza wikarego, a inaczej w wypadku rodziców wychowujących dzieci. Nie można wymagać tej samej miary ewangelicznego radykalizmu dla pustelnika i nauczyciela pracującego w wielomilionowym mieście. A jednak każdy z nas jest zaproszony do radykalnego postępowania za Mistrzem.

I każdy chrześcijanin musi znaleźć tą własną, dla niego właściwą drogę radykalnego naśladowania Chrystusa. Nie można tu dać żadnej gotowej recepty. Może jedno tylko jest wspólne dla wszystkich: “wyrzeczenie się swojego własnego egoizmu, myślenia o sobie, o swoich wygodach, o urządzeniu się“. I jest to tak samo ważne i nieodzowne dla zakonnego brata pracującego pokornie w klasztornym ogrodzie, jak i dla katolickiego posła zasiadającego w ławach sejmowych. Ewangeliczny radykalizm jest warunkiem sine qua non (nieodzownym) prawdziwego naśladowania Chrystusa. Kto tego nie pojął lub pojąć nie chce … nie jest uczniem Chrystusa i łudzi samego siebie.

Nie możesz dwóm panom służyć …
Nie możesz być uczniem Chrystusa
i jednocześnie wić sobie własnego, wygodnego gniazdka !

God doesn’t exist …

Posted in Bieżące at 6:45 po południu od admin


This is one of the best explanations of why God allows pain and suffering that I have seen. It’s an explanation other people will understand.

A man went to a barbershop to have his hair cut and his beard trimmed. As the barber began to work, they began to have a good conversation. They talked about so many things and various subjects.

When they eventually touched on the subject of God, the barber said: “I don’t believe that God exists.”
“Why do you say that?” asked the customer.

“Well, you just have to go out in the street to realize that God doesn’t exist. Tell me, if God exists, would there be so many sick people? Would there be abandoned children? If God existed, there would be neither suffering nor pain. I can’t imagine a loving a God who would allow all of these things.”

The customer thought for a moment, but didn’t respond because he didn’t want to start an argument. The barber finished his job and the customer left the shop. Just after he left the barbershop, he saw a man in the street with long, stringy, dirty hair and an untrimmed beard. He looked dirty and unkempt.

The customer turned back and entered the barber shop again and he said to the barber: “You know what? Barbers do not exist.”

“How can you say that?” asked the surprised barber. “I am here, and I am a barber. And I just worked on you!”

“No!” the customer exclaimed. “Barbers don’t exist because if they did, there would be no people with dirty long hair and untrimmed beards, like that man outside.”

“Ah, but barbers DO exist! What happens is that people do not come to me.”

“Exactly!”- affirmed the customer. “That’s the point! God, too, DOES exist! What happens is that people don’t go to Him and do not look for Him.

That’s why there’s so much pain and suffering in the world.”

06.28.07

problemy ze Spowiedzią?

Posted in Bieżące at 11:10 po południu od admin


Często protestanci zadają nam takie pytanie: Dlaczego katolicy spowiadają się księdzu, zamiast spowiadać się bezpośrednio Bogu?

Dlaczego kapłan ma moc zatrzymania naszych grzechów? Bo, opierając się na mądrości Kościoła i Jego nauce w dziedzinie moralności, wie, co jest dla nas dobre, a co jest śmiertelnym niebezpieczeństwem. W dzisiejszych czasach wielu chrześcijan uważa, że nie ma nic złego i niemoralnego w stosowaniu środków antykoncepcyjnych, w zamieszkaniu razem z kochającą osobą bez ślubu itd., itp. Tacy „chrześcijanie” bardzo szybko się sami usprawiedliwiają w swoich oczach i uważają, że są bez grzechu. Ale obiektywna rzeczywistość jest zupełnie inna i dlatego potrzebny jest ktoś z zewnątrz, kto właśnie będzie mógł obiektywnie spojrzeć i ocenić stan naszej duszy.

czytaj dalej: na stronie www.polonus.alleluja.pl/

06.27.07

interesujące …

Posted in Bieżące at 10:52 po południu od admin


Wielka mistyfikacja
Ksiądz arcybiskup Stanisław Wielgus nie był tajnym współpracownikiem SB. Sprawa jego oskarżenia o współpracę ze specsłużbami PRL została celowo sprowokowana – twierdzi Nasz Dziennik .

O czyny, których nigdy nie popełnił, nowy metropolita warszawski został oskarżony przez grupę osób, które postanowiły nie dopuścić do objęcia przez niego urzędu metropolity warszawskiego. Sposób poprowadzenia sprawy dowodzi, że mieliśmy do czynienia ze zorganizowanym działaniem, za którym kryły się określone cele polityczne.

czytaj dalej w www.wiara.pl

29.06. Uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła

Posted in Kazania na Uroczystości i Święta at 6:43 po południu od admin


Dz 12,1-11

W tym także czasie Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra. A były to dni Przaśników. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi. Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga. W nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym łańcuchem, spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed bramą strzegli więzienia. Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi. Trąceniem w bok obudził Piotra i powiedział: Wstań szybko! Równocześnie z rąk [Piotra] opadły kajdany. Przepasz się i włóż sandały! - powiedział mu anioł. A gdy to zrobił, rzekł do niego: Narzuć płaszcz i chodź za mną! Wyszedł więc i szedł za nim, ale nie wiedział, czy to, co czyni anioł, jest rzeczywistością; zdawało mu się, że to widzenie. Minęli pierwszą i drugą straż i doszli do żelaznej bramy, prowadzącej do miasta. Ta otwarła się sama przed nimi. Wyszli więc, przeszli jedną ulicę i natychmiast anioł odstąpił od niego. Wtedy Piotr przyszedł do siebie i rzekł: Teraz wiem na pewno, że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda i z tego wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi.

2Tm 4,6-9.17-18

Albowiem krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

Mt 16,13-19

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

Ty jesteś Mesjaszem …

Za kogo wy mnie uważacie? Kim jestem dla was, kim jestem dla Ciebie?” To pytanie powtarza Chrystus już od dwóch tysięcy lat. I to powtarza nieustannie, zadając je każdemu z nas indywidualnie i całemu Kościołowi. I na to pytanie musimy sobie jasno i klarownie odpowiedzieć, a właściwie nieustannie odpowiadać. Bez takiej jasnej odpowiedzi kim jest dla mnie Jezus Chrystus, bez jasnego opowiedzenia się za Chrystusem, cała nasza wiara nie jest niczym więcej, jak luźnym konglomeratem, zlepkiem tradycji, pustych frazesów i przyzwyczajeń.

Wyznanie św. Piotra pod Cezareą Filipową: “Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego” nie jest tylko słowną deklaracją. Jest to wyznanie wiary, za którym idą czyny. Nie uchroniło to św. Piotra od grzechu zwątpienia, od zaparcia się. Ale też pozwoliło Piotrowi w momencie najważniejszym wyznać wiarę w Chrystusa i pozostać Mu wiernym, aż do męczeńskiej śmierci w 64 r. Podobnie w wypadku św. Pawła, któremu Jezus sam się objawił pod Damaszkiem: “Ja jestem Jezus“, to rozpoznanie Jezusa i uznanie Go za Pana i Władcę, stało się momentem decydującym i zwrotnym jego życia. I aż do męczeńskiej śmierci w 67 r. św. Paweł będzie zdecydowanie i wbrew swoim ziomkom wyznawał Chrystusa jako Syna Bożego.

Dwaj Apostołowie, dwa filary Kościoła, jeden wybrany i mianowany przez Chrystusa Opoką i drugi wybrany na Apostoła Narodów, jednoznacznie i klarownie wyznają całym swoim życiem, a nie tylko słowami, kim jest dla nich Chrystus. Piotr nie byłby Opoką, Paweł nie byłby Apostołem Narodów, gdyby obydwaj nie zawierzyli Chrystusowi, gdyby obydwaj nie uznali go za Syna Bożego.

Może warto sobie to właśnie uświadomić w dniu dzisiejszej uroczystości, że ich wiara, wiara Apostołów, ale i ich życie, i działalność ma za fundament to właśnie wyznanie: “Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży“.

A dla mnie? Kim dla mnie jest Chrystus i jakie są tego - w moim życiu - konsekwencje?

fragment książki Ken Pedersen “Wszechświat Jenny”, Wydawnictwo WAM, 2005

Posted in Bieżące at 6:33 po południu od admin


Jako inżynier z końca XX wieku, zostałem poddany gruntownej edukacji dotyczącej procesu ewolucji i nie ulega dla mnie wątpliwości, że żywe organizmy ewoluują. Znacznie łatwiej jest jednak zrozumieć i zaakceptować ewolucję, pojmowaną jako proces ulepszania istniejących cech, niż wyjaśnić, w jaki sposób powstały cudownie skomplikowane funkcje biologiczne. Jak, u licha, z zupy złożonej z aminokwasów wyłania się żywa komórka?

Niektóre cząsteczki białka wywołują ciśnienie powierzchniowe, które automatycznie wytwarza pęcherzyki. Jak bańki mydlane. Przypuśćmy, że jakiś prehistoryczny pęcherzyk białka uformował wokół siebie grupę innych białek. Taki mógł być początek, ale daleko stąd jeszcze do choćby elementarnych cząsteczek DNA czy RNA. A jeszcze dalej do naszej zautomatyzowanej fabryki komórki, która posiada 20 pomieszczeń produkcyjnych, jest wyposażona w molekularne maszyny, prowadzi molekularny nadzór, ma molekularną pamięć, molekularny system komunikacji, molekularne piece do spalania tlenu oraz molekularne komputery.

W środowisku naukowym panuje niezachwiane przekonanie, że teoria ewolucji jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania dotyczące pochodzenia złożonych organizmów żywych. Przekonanie to wzięło się jednak tylko z obserwacji procesu ewolucji różnych gatunków zwierząt. Nie zostało natomiast poparte żadnymi poważnymi badaniami naukowymi, które wyjaśniałyby, w jaki sposób w ogóle rozwinęły się te wysoce skomplikowane biologiczne struktury i funkcje.

Weźcie pod uwagę, że aby krew mogła skrzepnąć, 20 enzymów musi znajdować się w stanie idealnej równowagi. Najmniejsze nawet odchylenie kończy się śmiercią. Jak, u licha, proces ewolucji może stopniowo zmierzać do osiągnięcia ostatecznego kształtu, skoro każde zejście z drogi prowadzącej do tego ostatecznego kształtu kończy się natychmiastową śmiercią? Być może życie musiało powstać na drodze stopniowej ewolucji, ponieważ nie istnieje żadne inne logiczne wyjaśnienie, jak to się mogło stać. W takim razie jednak wyjaśnienie tego procesu wymagało dokonania kilku przeskoków w ewoluejonistycznych przekonaniach. Nie myślcie bynajmniej, że wyrażenie „może to musiało się dokonać” oznacza, że jest na tym świecie ktokolwiek, kto by choć trochę rozumiał, w jaki sposób doszło do utworzenia pierwszej komórki albo w jaki sposób powstały niewiarygodnie złożone struktury biologiczne.

Rozwój planu we wszechświecie przebiegał więc następująco: od elektronów i kwarków do atomów wodoru, od obłoków wodoru do młodych galaktyk, następnie do gwiazd, a od nich do gwiezdnego pyłu powstającego z ciężkich atomowych jąder, i dalej: do planet krążących po orbitach gwiazd, do oceanów i atmosfer, do aminokwasów, do białek i do żywych komórek. Każdy etap tego procesu był konieczny, aby można było przejść do etapu następnego. Przejście do kolejnego etapu za każdym razem prowadziło do powstania nowej, bardziej złożonej jednostki ze zwiększoną zawartością informacji. Każda z tych nowych jednostek zawierała zakodowaną informację tworzącą zestaw nowych właściwości i funkcji, który był czymś więcej niż tylko sumą poszczególnych elementów. Za każdym razem ta bardziej złożona jednostka była wykorzystywana do tworzenia nowych, jeszcze bardziej złożonych jednostek. Z punktu widzenia projektanta w tym wszystkim zdecydowanie musi być jakiś schemat, jakiś cel, jakiś plan.

Fragment książki “Wszechświat Jenny”, wydanej przez Wydawnictwo WAM

Książkę można kupić w: księgarni Wydawnictwa

06.26.07

zaległy, ale nadal aktualny wywiad z Papieżem …

Posted in Bieżące at 11:00 po południu od admin


Wasza Świątobliwość uczestniczył w Światowym spotkaniu Rodzin w Walencji. Kto uważnie słuchał, zauważył że ani razu Ojciec Święty nie użył terminu „małżeństwo homoseksualne”, nie mówił też o aborcji czy antykoncepcji. Obserwatorzy powiedzieli sobie: jest to coś niezwykle ciekawego! Widocznie jego zamiarem jest głoszenie wiary, a nie jeżdżenie po świecie jako „apostoł moralności”. Czy Wasza Świątobliwość może to skomentować?
Oczywiście, że tak. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że w obu wypadkach miałem na każde wystąpienie po dwadzieścia minut. I jeśli ktoś ma do dyspozycji tak mało czasu, nie może zaczynać od mówienia NIE. Przede wszystkim trzeba wiedzieć, czego naprawdę chcemy, czyż nie? Chrześcijaństwo, katolicyzm nie są zbiorem zakazów, ale czymś pozytywnym. Ważne jest dostrzeżenie tego na nowo, ponieważ ta świadomość dzisiaj prawie zupełnie zaginęła. Mogliśmy usłyszeć bardzo wiele na temat tego, czego nie wolno, teraz trzeba powiedzieć: ależ my mamy coś pozytywnego do zaproponowania, że kobieta i mężczyzna stworzeni są jedno dla drugiego. Że hierarchia: seksualność, eros i agape wskazuje wymiary miłości i że na tym najpierw buduje się małżeństwo jako spotkanie mężczyzny i kobiety pełne szczęścia i błogosławieństwa, a następnie rodzinę, która gwarantuje kontynuację między pokoleniami, w której poszczególne pokolenia jednają się między sobą i gdzie mogą spotykać się także kultury. Przede wszystkim należy wskazać to, czego pragniemy. W drugim rzędzie następnie można zobaczyć, dlaczego pewnych rzeczy nie chcemy. Trzeba dostrzec i zastanowić się nad tym, że nie jest katolickim wynalazkiem to, iż mężczyzna i kobieta są stworzeni dla siebie nawzajem, by ludzkość mogła dalej żyć: wiedzą o tym wszystkie kultury. Jeśli chodzi o aborcję, dotyczy ona nie szóstego, ale piątego przykazania: „Nie zabijaj!”. To musimy uznać za oczywiste i zawsze musimy powtarzać: osoba ludzka powstaje w matczynym łonie i jest nią aż do ostatniego tchnienia. Człowiek zawsze musi być szanowany jako człowiek. To staje się bardziej zrozumiałe, jeśli wcześniej wskaże się to, co pozytywne.

czytaj dalej: www.wiara.pl lub tutaj …

media i odpowiedzialny odbiór …

Posted in Bieżące at 3:26 po południu od admin


Z wychowaniem do mediów nie wolno się dziś ociągać. Jeżeli osoby dorosłe uzależniają się od nich i bezkrytycznie przyjmują emitowane treści, to głównie dlatego, że wcześniej nikt ich nie przygotował do odbioru mediów.
czytaj dalej na: www.wiara.pl

06.24.07

parafianie …

Posted in Artykuły at 7:34 po południu od admin


Ciekawe byłyby zapewne wyniki ankiety zawierającej pytanie: “Czym według Ciebie jest Kościół, Parafia?

Jest pewna grupa ludzi, którzy (choć ochrzczeni) uważają się za ludzi niewierzących. Twierdzą, że Bóg i sprawy Jego Kościoła nic ich nie obchodzą. Są to biedni ludzie, którzy sprzedawszy za bezcen największe skarby napełnili sobie kieszenie piaskiem. Ale oni raczej nie zaglądają na strony religijne, więc nie możemy spodziewać się od nich odpowiedzi na postawione we wstępie pytanie.

Jest druga grupa określająca się mianem wierzących-niepraktykujących (?!?) Twierdzą oni, że sprawy między nimi a Bogiem są sprawami osobistymi, intymnymi i Kościół jest im do kontaktu z Bogiem niepotrzebny lub wręcz jest zawadą. Powołują się często na słowa Jezusa (zbyt dosłownie je zresztą rozumiejąc): “Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6,6). Szkoda, że zapomnieli iż powiedział również: “Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10,32-33) a także i to: “Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6,53). Ludzie z tej grupy zapewne również nie przeczytają mojego tekstu.

więcej na stronie: www.habari.pl

Ja bym może jednak dodał, że co ciekawe, najwięcej do powiedzenia na temat Kościoła, wiary, religii mają właśnie te dwie pierwsze grupy ludzi. Oni też najlepiej wiedzą jaki Kościół być powinien, aby pasował do ich wyobrażeń i do ich wizji świata.

06.22.07

24.06. Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

Posted in Kazania na niedziele i święta at 6:26 po południu od admin

Iz 49,1-6

Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię. Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. A mówił: To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi.

Dz 13,22-26

Gdy zaś jego odrzucił, powołał Dawida na ich króla, o którym też dał świadectwo w słowach: Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę. Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wyprowadził Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa. Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu. A pod koniec swojej działalności Jan mówił: ” Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach “. Bracia, synowie rodu Abrahama, i ci spośród was, którzy się boją Boga! Nam została przekazana nauka o tym zbawieniu.

Łk 1,57-66.80

Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

Ty pójdziesz przed Panem torując Mu drogi

W historii ludzkości, w historii zbawienia Bóg wybiera sobie ludzi, którym powierza szczególne zadania. Jednym z nich, niewątpliwie największym -jak sam Chrystus się o nim wyraził- jest Jan Chrzciciel. Wybrany przez Boga, aby bezpośrednio przygotować przyjście Syna Bożego, od początku był kimś niezwykłym. Nie na tym jednak polega jego wielkość, że był kimś niezwykłym, że przy jego narodzeniu działy się rzeczy niezwykłe, ani nawet nie przez to, że prowadził pustelnicze i bardzo ascetyczne życie. Jego niezwykłość polega raczej na świadomości posłannictwa, jakim został obdarzony i na doskonałej wierności temu posłannictwu. Jego niezwykłość polega na wierności Słowu, któremu służył. I nie to było w nim wielkie, że sprzeciwił się nawet królowi, że żyjąc na pustyni nie obawiał się napominać wielkich tego świata, ale to, że spotkawszy Jezusa umiał w Nim rozpoznać Boga, Tego, Który przychodzi i Jemu całkowicie podporządkować swoje życie.

Jakże bardzo potrzeba nam dzisiaj takich właśnie świadków Słowa, świadków nieskończoności na miarę Jana Chrzciciela … Jakże bardzo potrzeba nam świadków niezłomnych i wiernych, drogowskazów jasno i klarownie wskazujących na Chrystusa. Jakże bardzo potrzeba nam ludzi na miarę Jana Chrzciciela, którzy gotowi są położyć nawet swoje życie dla świadectwa Słowu. Może tym bardziej potrzeba nam takich właśnie świadków niezłomnych, że świat dzisiejszy pełen jest nijakości, mierności, ludzi słabych i zalęknionych. Może dlatego, że w świecie dzisiejszym za dużo mamy uładzonych i ugrzecznionych pajacyków, a za mało świadków wiernych i odważnych. Może właśnie dlatego trzeba nam brać przykład z Jana Chrzciciela?

Niejako do każdego z nas, do każdego chrześcijanina mówi dzisiaj Bóg: “Ty pójdziesz przede Mną torując Mi drogę we współczesnym zlaicyzowanym i spoganiałym świecie“. Bóg potrzebuje naszego świadectwa na miarę św. Jana Chrzciciela. Bóg właśnie przez nas chce przygotowywać drogi zbawienia we współczesnym świecie i dla współczesnego świata.

Narodzenie Jana Chrzciciela jest właśnie okazją do głębszej refleksji nad sensem naszego chrześcijańskiego posłannictwa. Ale i nad naszym stosunkiem do Słowa Bożego, Które ma się przez nas objawiać, Które my mamy objawiać naszym klarownym i zakotwiczonym w Bogu życiem. Tak bardzo przecież potrzeba nam dzisiaj niezłomnych świadków nieskończoności i przejrzystych drogowskazów. A może warto także uświadomić sobie, że i ja mam być takim świadkiem nieskończoności, a nie trzciną chwiejącą się na wietrze.

Święty Janie Chrzcicielu, świadku wierny
naucz nas dawać świadectwo Chrystusowi.

XII Niedziela w ciągu roku – C

Posted in Kazania na Rok C : at 6:14 po południu od admin

 

Za 12,10-11.13,1

Pan mówi: Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję Ducha pobożności. Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym. W owym dniu będzie wielki płacz w Jeruzalem, podobny do płaczu w Hadad-Rimmon na równinie Megiddo. W owym dniu wytryśnie źródło, dostępne dla domu Dawida i dla mieszkańców Jeruzalem, na obmycia grzechu i zmazy.

Ga 3,26-29

Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi - w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą - dziedzicami.

Łk 9,18-24

Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: Za kogo uważają Mnie tłumy? Oni odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał.
Zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie?

Piotr odpowiedział: Za Mesjasza Bożego. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Potem mówił do wszystkich:

Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.

A ty, za kogo mnie uważasz ?

Kim jest dla mnie Jezus Chrystus? Za kogo Go uważam w moim codziennym życiu? Jakie jest Jego miejsce w mojej codzienności?

Dopóki nie odpowiem sobie uczciwie na te pytania, dopóki nie określę się jednoznacznie wobec Jezusa Chrystusa, chrześcijaństwo moje będzie tylko pustym dźwiękiem, nic nie znaczącą etykietką.

Ale także życie moje nie będzie miało sensu i znaczenia, nie będę człowiekiem dopóki nie określę mojego stosunku do Niego. Jak ktoś pięknie powiedział : “Człowiek jest dopiero pełnym człowiekiem, dzieckiem Bożym, a jego życie nabiera sensu i znaczenia, tylko wtedy kiedy tenże człowiek określi swój stosunek do Chrystusa”. Papież Jan Paweł II zaś od początku swego pontyfikatu nawoływał: Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Człowiek nie może zrozumieć samego siebie bez Chrystusa i dlatego musi sobie sam odpowiedzieć, lub raczej –ustawicznie odpowiadać na pytanie: Kim jest dla mnie Jezus Chrystus.

Prawdą jest, że człowiek jest miarą wszechświata - jak pokazuje nawet Kosmologiczna Zasada Antropiczna, ale też prawdą jest, że “miarą człowieczeństwa jest Chrystus”. A o tym współczesny człowiek woli –w swej pysze- zapomnieć. I być może dlatego mimo tak wielu sukcesów i osiągnięć jest ustawicznie nieszczęśliwy, a nawet można by powiedzieć, że jest coraz bardziej nieszczęśliwy.

Kim jest dla mnie Jezus Chrystus?
Od odpowiedzi na to pytanie zależy i to - kim jestem ja sam?

I jeszcze te dwa niepokojące zdania na zakończenie dzisiejszej Ewangelii … „ … jeśli kto chce iść za Mną … niech co dnia bierze krzyż” bardzo niepokojące zdania i bardzo niepopularna propozycja, szczególnie w naszych czasach. A jakby tego było mało to i groźba: „kto chce zachować swoje życie straci je …”, a przecież dzisiaj robi się wszystko, aby życie za wszelką cenę zachować, przynajmniej tym wybranym.

Paradoksalnie, nie robi się tylko tego, co sam Chrystus zalecił: „kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa Jakież to niepopularne wśród naszych prominentów i nowobogackich? O ileż bardziej modne i „na topie” są wszystkie liftingi, operacje plastyczne, salony odnowy biologicznej, masaże, sauny i cały ten drogi, a bezskuteczny szpan … I kiedy tak przyglądnąć się z boku temu „ruchowi w biznesie” i nabożnej wierze jego klientek i klientów, to można sobie zadać pytanie: kiedy ci ludzie zmądrzeją? Przecież kto chce zachować swoje życie za wszelką cenę … ten je straci … na bzdury! Czy oni tego naprawdę nie widzą?

Warto też być może przypomnieć, że przyjęcie Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela jest jednoznaczne z przyjęciem Jego Kościoła. Bóg nie chce nas zbawiać pojedynczo i indywidualnie i dlatego założył Kościół – Wspólnotę Ludu Bożego dążącego wspólnie do zbawienia. Jest jakimś głębokim nieporozumieniem uznawanie Chrystusa i jednoczesne odrzucanie Wspólnoty Kościoła.

myśli …

Posted in Bieżące at 3:32 po południu od admin


Pan Bóg nie zawsze daje nam to, o co Go prosimy, ale zawsze daje nam to, co jest nam naprawdę potrzebne ….

06.21.07

bez pretensji …

Posted in Artykuły at 6:33 po południu od admin

Na blogu blog.wiara.pl/jotka znalazłem taki oto tekst. Mądre i pełne rozwagi słowa …
Czytam kolejne teksty - diagnozy. Jak uwierzyć w Kościół, skoro instytucja zawodzi? Jak odklerykalizować Kościół? Jak upodmiotowić świeckich? Jak zobaczyć wspólnotę?
Przyznam, że te pytania są mi obce. Kościół to nie instytucja. W istocie - instytucja Kościoła jest mi kompletnie nieznana. Zaryzykuję nawet stwierdzenie - niepotrzebna. Nie mam żadnych oczekiwań od instytucji, rozumiem, że ona organizacyjnie jest konieczna i kropka. Podobnie jak konieczna jest administracja państwowa.

Kościół jest dla mnie miejscem spotkania z Bogiem. Miejsce to złe słowo - nie chodzi o budynek - ale nie znajduję innego. Kościół to Sakramenty, Kościół to Jezus Chrystus. Kościół to wspólnota w końcu - papież, biskupi, kapłani, osoby konsekrowane, świeccy. Nie piramida - rodzina. Może to lepsze określenie niż wspólnota - bo sugeruje pewną strukturę odpowiedzialności. Odpowiedzialności, nie władzy. Co ma w ogóle do tego instytucja?

Jak odklerykalizować Kościół i jak upodmiotowić świeckich. Może zmartwię zadających to pytanie…
Po pierwsze - kapłaństwo jest powołaniem szczególnym i nigdy szczególnym być nie przestanie. Ksiądz Twardowski pisał: Własnego kapłaństwa się boję, własnego kapłaństwa się lękam i przed kapłaństwem w proch padam i przed kapłaństwem klękam. To piękne i prawdziwe. Ale pozwolę sobie zauważyć - przed kapłaństwem, nie przed kapłanem.

Wyjątkowość powołania w żadnym wypadku jednak nie oznacza wyjątkowości kapłana jako człowieka, a oczekiwanie czegoś takiego jest tyleż nierealne co nieuczciwe. Obciążanie jakiegokolwiek człowieka wymaganiem, by był wyjątkowy, lepszy niż ja, jest nakładaniem mu ciężaru nie do uniesienia.

Mogę oczekiwać świętości, to prawda. W tym samym stopniu, w którym wymagam jej od siebie.
Po drugie - kapłan nie jest instytucją sakralno-pomocowo-poradniczą. To nie poradnia psychologiczna, punkt pomocy charytatywnej, źródło pewnych rozwiązań na moje życie, itd. To człowiek, który jest w stanie takiej pomocy udzielić o tyle, o ile chce i potrafi. I tak samo jak każdy inny ma prawo nie potrafić, nie mieć siły, odwagi czy zwyczajnie nie chcieć.

Po trzecie - upodmiotowienie świeckich. W moim najgłębszym przekonaniu nie da się kogoś upodmiotowić “na siłę”. Nie da się nikogo upodmiotowić odgórnie. Upodmiotowienie to uznanie samego siebie za podmiot, nie przedmiot. Upodmiotowienie to wzięcie odpowiedzialności. I podjęcie pracy na rzecz tego, za co jestem odpowiedzialna.

Zakres pracy jest olbrzymi - wystarczy się za nią wziąć. Nie potrzeba do tego zgód, zezwoleń i zaproszeń. Trzeba jedynie nastawienia: Tak, to jest mój dom. W moim domu trzeba wykonać - dla nas wszystkich - taką pracę. Ja mogę ją zacząć robić. I jeśli nie będzie tak, że mój wielki plan wymaga, żeby inni koniecznie się tego podjęli, to zapewne się uda. A jeśli mój wielki i dobry plan wymaga od innych zaangażowania i pracy, to muszę pamiętać, że to nie jest ich plan i mają prawo odmówić.

Z pewnością wielu ludzi świeckich jest głęboko zaangażowanych w działania na rzecz Kościoła. Często czują się traktowani przedmiotowo. Wydaje mi się, że najczęściej znaczy to: nas się nie słucha, nie mamy wpływu. Nie możemy przebić się przez instytucję. Rozumiem, to trudne.

Ale czy jest sens wściekać się na wiatr, że wieje? Albo na deszcz, że pada? Jeśli na coś nie mam wpływu, to nie mam. Mogę próbować go uzyskać. Mogę zastanowić się, skąd się biorą wątpliwości czy opór i skorygować swój plan tak, by je zmniejszyć. Mogę próbować rozmawiać. Mogę - to nie ostatnia opcja - modlić się o mądrość dla nas i dobre rozwiązania. O dobre, nie o moje. Nawet jeśli jestem przekonana, że między “moje” i “dobre” można postawić znak równości.

No i w końcu - jak zobaczyć wspólnotę. Też bym chciała… Ale wspólnoty się nie ogląda. Wspólnotę się buduje. Własnym wysiłkiem. Oglądać ją mogą jedynie Ci, którzy są na zewnątrz. O pierwszych chrześcijanach mówiono: “Patrzcie, jak oni się miłują”. Ale kto dostrzegał tę wspólnotę? Poganie. Osoby z zewnątrz. Wewnątrz były kłótnie i spory, ale była też jedność - wokół Chrystusa. Jedność, która wymagała wysiłku. Przebaczenia. Zrozumienia. Odpowiedzialności za drugiego…

Ze wspólnotą jest tak jak z miłością. Chcielibyśmy czuć, że jesteśmy kochani. Każdy by chciał. Ale ważniejsze jest to, byśmy kochali. I by inni czuli się kochani przez nas. A reszta…? Przyjdzie z czasem…
Tyle Autorka bloga blog.wiara.pl/jotka . Jak widać nie wszyscy są zgorzkniałymi i ustawicznie krytykującymi antyklerykałami.

06.20.07

czy religia jest siłą destruktywną?

Posted in Artykuły at 9:52 po południu od admin


To jest podtytuł artykułu „Rozum przegrywa, gdy gadają sami oświeceni” z Suddeutsche Zeitung umieszczonego na onecie.

 Odpowiedź na to pytanie jest dosyć łatwa … tak religia jest siłą destruktywną, szczególnie dla tych, którzy jej nienawidzą ….. I co ciekawe oni wydają się być „najlepszymi specjalistami od religii” i oni najlepiej wiedzą czym ona jest, jaka być powinna, a jaka nie. Pamiętam, że w szkole podstawowej nienawidziłem geografii i do dzisiaj została mi awersja do niej. Myślę, że zacznę zwalczać geografię i udowadniać, że jest ona wymysłem chorych umysłowo fundamentalistów, którzy uwzięli się żeby uprzykrzyć życie takich jak ja nastawionych negatywnie do geografii….

 Bo przecież nie uwierzę, żeby ktoś, kto nie miał żadnych religijnych doświadczeń mógł coś sensownego na temat religii powiedzieć …. Jeśli ktoś chce się wypowiadać autorytatywnie na temat fizyki teoretycznej nikt nie potraktuje go poważnie jeśli nie wykaże się przynajmniej kilkoma doktoratami, jeśli ktoś „nie z branży” ośmieli się zabrać głos na temat współczesnych „osiągnięć” biologii molekularnej i manipulacji genetycznych zostanie natychmiast wyśmiany … Ale jednocześnie na temat religii wypowiadają się najbardziej autorytatywnie raczej właśnie sami dyletanci i ateiści i oni wydają się być największymi –w tej dziedzinie- autorytetami. Przedziwne, nieprawdaż?

 To tak, jakby ktoś, kto nigdy nie kochał chciał mówić na temat miłości …. No chyba, że w takim stylu

 Na stronie: chemia miłości znajduje się takie oto wyjaśnienie miłości:

 To co przez wieki było wielkim natchnieniem pisarzy, malarzy ,uczuciem, którego nikt nie jest w stanie ogarnąć i zrozumieć do końca, dziś być może nie jest już zagadką… Obecnie postęp naukowy zaszedł już tak daleko, iż pokusił się o wyjaśnienie ludzkości ,czym jest tak naprawdę miłość i jakie są jej przyczyny. A więc nie łudźmy się więcej- na kołatanie serca ,strojenie się przed wizytą ukochanego, blask oczu są już definicje. Miłość nie jest już czymś wyjątkowym, sprowadzona została do poziomu nauki(o zgrozo!).

 Naukowcy odkryli, że gdy człowiek jest zakochany, gdy czuje, że go porywa, że gotów jest wzbić się w górę, to dlatego, ze go zalewa - niby powódź - substancja chemiczna, zwana fenyloetyloaminą. Fenyloetyloamina jest jednym z elementów tzw. chemii miłości. Według Gerharda Crombacha miłość to C8-H11-N czyli fenyloetyloamina. Związek ten, zwany popularnie narkotykiem miłości produkowany jest w hipotalamusie (część międzymózgowia). Proces zakochania zachodzi generalnie w 3 etapach:

 1. Oczy zbierają informacje o wzroście, figurze, kolorze włosów i oczu, odzieży i szczegółach twarzy. Następnie z prędkością 432 km/h sygnały docierają do mózgu. Jednocześnie ucho wyławia barwę głosu i śmiechu a nos rejestruje feromony.

 2. Sortowanie danych i porównywanie z przechowywanymi wzorcami doznań pozytywnych i negatywnych. Jeżeli wykryty został sygnał negatywny - proces ulega zamrożeniu, jeżeli pozytywny - mózg przechodzi do fazy 3.

 3. Podczas wykrycia sygnałów pozytywnych hipotalamus zaczyna produkować fenyloetyloaminę. Początek tego procesu występuje zwykle ok. 4 sekundy. W tym czasie uderzenia serca zwiększyły się ok. 50%, automatycznie oddech staje się szybszy, dodatkowo u kobiet oczy zaczynają błyszczeć;-)

 Ponieważ fenyloetyloamina występuje w czekoladzie (również w serach oraz w wodzie różanej) może być również odpowiedzialna za uzależnienie się od tego przysmaku. To ta substancja może wywołać przyspieszone bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku, czyli najzupełniej fizyczne, objawy zakochania. Ten stan wielu nazwałoby euforią lecz niestety i tutaj naukowcy rzucają nazwami chemicznymi…

 Otóż za ów stan odpowiadają tzw.,,kuzynki” amfetaminy: norephetamina i dopomina. To one właśnie sprawiają, że ogarnia nas niesamowite poczucie szczęścia. Stajemy się nieczuli na różnego rodzaju bodźce takie jak zimno, ból, głód. Nasza wzmożoność fizyczna znacznie się podnosi, wola walki o ukochaną osobę i wiara we własne możliwości również.

 Za stany te odpowiadają także fermony. Jeżeli mężczyzna i kobieta spotykają się po raz pierwszy i stoją blisko siebie, bezwiednie wymieniają się feromonami. Nazwa “feromony” pochodzi z połączenia greckich słów pherein (przekazywać) i hormon (pobudzać). Feromony są sposobem przekazywania informacji, którymi posługuje się większość żywych organizmów. Ich wykrywanie jest niezmiernie trudne z uwagi na niskie stężenie i brak specjalnych testów potwierdzających ich faktyczne istnienie i działanie. To właśnie im zawdzięczamy ponoć zawiązywanie związków. I to one ponoszą odpowiedzialność za nasze miłosne wybory.

 Po pewnym czasie jednak to gwałtowne i namiętne uczucie mija. Organizm wytwarza hormon- endorfinę, która ma działanie podobne do morfiny- koi emocje, łagodzi ból, zmniejsza napięcie. Substancje te są syntetyzowane tylko w obecności partnera i dają poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i życiowego optymizmu. Dzięki tej substancji ludzie mogą przetrwać w związkach małżeńskich wiele lat.

 Bardzo pięknie nauka nam to wyjaśnia ale czy rzeczywiście jest w stanie ogarnąć każdy aspekt miłości? Czy możemy być pewni, że to gorące, wyjątkowe uczucie można traktować tak schematycznie? Niestety nie mogłam nigdzie doszukać się odpowiedniego zapisu reakcji tych zjawisk ani wartościowości jaką przyjmuje miłość….

 Jest to zarazem przyczynek do mojego postu: dlaczego nie należy dyskutować ze ślepymi o kolorach?

 Sprowadzanie miłości do fermonów jest jak sprowadzanie religii do reakcji neurologicznych w mózgu. Świat jest o wiele bogatszy niż się naukowcom może się przyśnić.

« Previous entries Project-Id-Version: WordPress 2.1.1 Report-Msgid-Bugs-To: POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600 PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100 Last-Translator: Jakub Zwoliński Language-Team: SnowDog MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2 Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Poedit-Language: Polish X-Poedit-Country: POLAND X-Poedit-Basepath: . X-Poedit-KeywordsList: _e;__ X-Poedit-SourceCharset: utf-8 Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1); X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress Project-Id-Version: WordPress 2.1.1 Report-Msgid-Bugs-To: POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600 PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100 Last-Translator: Jakub Zwoliński Language-Team: SnowDog MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2 Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Poedit-Language: Polish X-Poedit-Country: POLAND X-Poedit-Basepath: . X-Poedit-KeywordsList: _e;__ X-Poedit-SourceCharset: utf-8 Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1); X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress