01.31.07
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:22 po południu od admin
Świat dlatego nie chce uznać i wprost boi się chrześcijaństwa i Chrystusa, bo ten głosi Prawdę, bo sam ogłasza się Prawdą, a ta jest niebezpieczna dla świata, bo wobec niej nie można pozostać obojętnym, bo ma ona charakter ostatecznie obligatoryjny i to nie dlatego, że ktoś mi coś nakazuje, ale dlatego, że ja sam poznałem i uznałem jej zniewalającą moc.
czytaj dalej …
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:21 po południu od admin
Ml 3,1-4
Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych.
Hbr 2,14-18
Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.
Łk 2,22-40
Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie
Chrystus ofiarowany w świątyni, według Prawa Mojżeszowego staje się według słów Symeona “światłem na oświecenie pogan“. Albo jak mówi św. Jan w swojej Ewangelii (J 1,9) - Chrystus jest “światłem prawdziwym, które oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat“. Co znaczą jednak te bardzo teologiczne sformułowania w moim codziennym życiu? Czy Chrystus rzeczywiście oświeca coś w mojej codzienności, w moim zmaganiu się z kłopotami, chorobą, problemami, w mojej pracy, w rodzinie, w moim domu, w szkole, w pracy? Co znaczy, że Chrystus ma być światłem mojego życia?
Światło nie jest po to, aby w niego patrzeć, bo można oślepnąć, oczy bolą i łzawią, a po takim seansie wpatrywania się w światło człowiek nie widzi nic. Światło jest po to aby nam oświetlało, to co jest dookoła nas, abyśmy przy jego pomocy mogli widzieć wyraźnie, poruszać się, czytać, wykonywać nasze codzienne zajęcia, żyć normalnie. Bez światła żyjemy w ciemności i nic nie jest widoczne. Nawet najpiękniejsze przedmioty nie są dostrzegane, nie mogą być podziwiane, giną w mroku i ciemności, gdy nie m światła.
Światło jest więc po to, aby oświecało, abym lepiej widział, abym lepiej i sensowniej żył. Aby moje oczy ujrzały sens i znaczenie mojego życia i mojej śmierci, abym dostrzegł, że na świecie nie jestem sam, że są na nim także inni ludzi, moi bracia. Ale światło jest także po to, abym dojrzał, gdzie jest ostateczny sens i cel mojego życia, aby przy pomocy tegoż światła “moje oczy ujrzały Zbawienie.” Aby ono mnie oświeciło, abym nie był ciemny i zacofany. W przeciwnym wypadku będę błądził po omacku i żył w ciemnościach.
Czy Chrystus jest światłem w moim życiu? Czy może są tam tylko inne ogniki i iskierki, zepsute lampy i zabrudzone latarki, idole i gwiazdki, światełka i błyskotki, które nic nie oświetlają?
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 5:46 po południu od admin
Wiara i niewiara nie są równouprawnione. Nie są to dwie równouprawnione postawy wobec prawdy. Wiara bowiem to rozumowe wybieranie prawdy. Niewiara to jej zaprzeczanie lub co najmniej uznawanie, że prawda jest niepoznawalna. Agnostycyzm więc, tak samo jak ateizm, czy relatywizm nie są alternatywa dla wiary, ale jej zaprzeczeniem będąc zaprzeczeniem i negacją prawdy. Dlatego można powiedzieć: „albo Logos – Rozum będzie pierwszym słowem wiary, albo świata nie będzie.”
czytaj dalej …
Permalink
01.30.07
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:52 po południu od admin
Niech mi jeszcze ktoś powie, że płód to nie człowiek. Jeśli tak twierdzisz, to zobacz te zdjęcia . Są doprawdy drastyczne, ale to jest rzeczywistość przerywania ciąży… także drastyczna!
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:04 po południu od admin
Ojcze Święty, chrześcijaństwo rozszerzyło się na świecie poczynając od Europy. Obecnie wielu uważa, że przyszłość Kościoła należy do innych kontynentów, czy to prawda? Albo innymi słowy, jaka przyszłość czeka chrześcijaństwo w Europie, gdzie wydaje się ono sprowadzać do prywatnych poglądów wyznawanych przez mniejszość?
Przede wszystkim chciałbym tu wprowadzić pewien światłocień. Tak naprawdę, jak wiadomo, chrześcijaństwo wyrosło na Bliskim Wschodzie i przez długi czas jego główny nurt rozwojowy pozostawał tam rozszerzając się na Azję dużo bardziej niż myślimy dzisiaj, po zmianach, jakie przyniósł ze sobą islam. Z drugiej strony właśnie z tego powodu oś chrześcijaństwa wyraźnie się przesunęła ku Zachodowi i Europie, a Europa – i z tego jesteśmy dumni – wpłynęła następnie na dalszy rozwój chrześcijaństwa, także w jego wielkich nurtach intelektualnych i kulturowych. Tym niemniej uważam, że ważne jest pamiętanie o chrześcijanach Wschodu. Istnieje bowiem ryzyko, że ci, którzy od zawsze byli tam ważną mniejszością skutecznie wpływającą na otaczający świat, teraz wyemigrują. I to jest wielkie niebezpieczeństwo, że właśnie te miejsca pochodzenia chrześcijaństwa zostaną pozbawione chrześcijan. Myślę, że musimy wiele im pomagać, aby mogli tam pozostać. Ale powróćmy do pytania. Europa stała się oczywiście centrum chrześcijaństwa i jego ruchu misyjnego. Dzisiaj to inne kontynenty, inne kultury z podobną siłą budują dzieje świata. W ten sposób rośnie liczba głosów w Kościele, i dobrze, że tak jest. Dobrze, że mogą dochodzić do głosu odmienne temperamenty i różne przymioty Afryki, Azji i Ameryki, w szczególności Ameryki Łacińskiej. Wszystkie te cechy są oczywiście naznaczone nie tylko słowem chrześcijaństwa, ale także przesłaniem tego świata, które niesie - także na inne kontynenty – rozdzierającą próbę, jakiej doświadczyliśmy my sami. Wszyscy biskupi z innych stron świata opowiadają: wciąż potrzebujemy Europy, nawet jeśli Europa jest tylko jakąś częścią większej całości. Wciąż na nas spoczywa odpowiedzialność, pochodząca z doświadczenia, z nauk teologicznych, które tu zostały rozwinięte, z naszego doświadczenia liturgicznego, naszych tradycji, także z doświadczeń ekumenicznych, jakie zgromadziliśmy: to wszystko jest bardzo ważne także dla innych kontynentów. Dlatego nie wolno nam dziś się poddawać, użalając się nad sobą i mówiąc: jesteśmy tylko mniejszością, starajmy się utrzymać przynajmniej w tej niewielkiej liczbie; ale powinniśmy zachować żywotny dynamizm, otworzyć się na wymianę, tak aby z zewnątrz zaczerpnąć nowych sił. Dzisiaj mamy hinduskich i afrykańskich kapłanów zarówno w Europie jak i w Kanadzie, gdzie wielu księży afrykańskich pięknie pracuje. To znaczy właśnie dawać i otrzymywać. Ale jeśli w przyszłości więcej otrzymamy, powinniśmy także nadal z siebie dawać z rosnącą odwagą i dynamizmem.
czytaj dalej: www.wiara.pl lub tutaj …
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:02 po południu od admin
„Wiara pozostaje ta sama, ale jest źródłem wciąż nowego światła.”
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:00 po południu od admin
„W moim środowisku, warszawskich trzydziestolatków od paru lat widzę postępującą w nieobserwowanym dotąd tempie erozję, wypłukiwanie wiary. Czasami rzecz zaczyna ocierać się o Monty Pythona. Ostatnio byliśmy ze znajomymi na filmie Lot 93. Gdy wyszliśmy z kina, rzucili — niby nie do mnie, ale z wyraźną troską i współczuciem: „Widzisz, do czego może prowadzić religijny fanatyzm?”. Najpierw mnie zatkało. Później odpowiedziałem żartem, że jasne, mają rację. I że gdy chodzę codziennie na mszę świętą, tak naprawdę umawiam się tam z podobnymi świrami jak ja, by któregoś dnia obwiesić się różańcami i porwać PKS do Grójca. O pewnych rzeczach nie wypada myśleć, mówić, zajmować się nimi. I oczywiście możemy zacząć lamentować nad tym, że społeczeństwo nam świecczeje, pytanie tylko, co zrobiliśmy, żeby ci ludzie autentycznie poznali Jezusa, żeby Kościół nie kojarzył im się z semantyczną wydmuszką, którą jest słówko „fanatyzm”, z lustracją, biskupem politykiem czy czymś w tym guście. To dlatego stawiam tezę, że trzeba „uciec w głąb”.”
Szymon Hołownia w www.wiara.pl
Permalink
01.29.07
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:18 po południu od admin
Od Środy Popielcowej czyli od 21 lutego rozpoczniemy regularne Wielkopostne ćwiczenia duchowne. Zapraszam na stronę internetową - Rekolekcje Wielkopostne
Niedługo ruszy też bardziej całościowy i zbiorczy serwis Wielki Post
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:04 po południu od admin
Idealizacja rzeczywistości i odmowa widzenia jej ciemnych stron nie jest wcale jej naprawianiem, ale tchórzliwym unikiem i bardzo szkodliwym brakiem realizmu.
Jeśli ktoś odmawia uznania faktu istnienia zła we współczesnym świecie lub to zło wstydliwie kamufluje ugrzecznionym uśmiechem tzn., że nie tylko mija się z prawdą i tym bardziej szkodzi rzeczywistości, ale zło popiera i sprzyja jego rozwojowi.
Nie można stale chować głowy w piasek. Warto przeczytać sobie taką oto opowiastkę:
Pewien dumny i wykształcony struś dawał na pustyni lekcje strusim pisklętom na temat wyższości ich gatunku nad innymi.
- Jesteśmy największymi ptakami, co oznacza, że jesteśmy najważniejsi.
Wszyscy uczniowie przytakiwali mu:
- Oczywiści! Oczywiście! Tylko rezolutny struś imieniem Oliwier stawiał kłopotliwe pytania:
- Ale my nie potrafimy latać do tyłu, tak jak to robią kolibry – powiedział odważnym głosem.
- I co z tego, za to koliber nie jest związany ze swoim terenem.
- Oczywiście! Oczywiście! – powtarzały wszystkie strusie, oprócz Oliwiera.
- Znosimy największe, a jednocześnie najładniejsze jajka – kontynuował stary nauczyciel.
- To nieprawda, jajka rudzika są ładniejsze – zaprzeczył Oliwier.
- Z jajek rudzika wykluwają się jedynie rudziki – odburknął stary struś. Rudziki umieją jedynie wydziobywać polne glisty i tyle!
- Oczywiście! Oczywiście! – wykrzykiwały wszystkie strusie poza Oliwierem.
- My potrafimy chodzić na czterech palcach podczas gdy człowiek potrzebuje ich aż dziesięć – przypominał swoim uczniom stary nauczyciel.
- Ale człowiek potrafi latać nawet na siedząco podczas, gdy my nie umiemy latać w ogóle – skomentował Oliwier.
Stary struś zmierzył go surowym wzrokiem.
- Człowiek przemierza kulisty świat nazbyt szybko. Wkrótce wpadnie na siebie od tyłu i nie będzie nawet wiedział, że to, co na niego wpadło to on sam.
- Oczywiście! Oczywiście! – krzyczały wszystkie pozostałe strusie.
- Poza tym w niebezpiecznych momentach stajemy się niewidzialni chowając naszą głowę w piasek – wyskandował nauczyciel. Nikt inny nie umie tego zrobić.
- Jak możemy wiedzieć, ze nikt nas nie widzi, kiedy to my sami nic nie widzimy? – zapytał Oliwier.
- Demagogia - wykrzyknął stary struś i wszystkie pozostałe strusie powtarzały:
- Demagogia – nie znając nawet znaczenia tego słowa
I właśnie w tym momencie, zarówno nauczyciel jak i jego uczniowie usłyszeli jakiś złowrogi hałas, który podobny był do grzmotu i zbliżał się coraz bardziej w ich stronę. Nie był to huk wydobywający się z nieba ale złowrogi tętent nieprzebranej hordy rozwścieczonych słoni w pełnym natarciu, które przestraszone nie wiadomo czym gnały na oślep przed siebie.
Start struś wraz ze swoimi uczniami schował natychmiast głowę w piasek. Tylko Oliwier ukrył się za pewną, znajdującą się nieopodal wielką skałą i tam pozostał aż do chwili, w której rozwścieczona horda zniknęła. Kiedy wydostał się zza niej zobaczył rozorany piach, pokryty martwymi ciałami i pierzem: to było wszystko, co pozostało ze starego nauczyciela i jego uczniów. By upewnić się Oliwier zwołał apel, ale jedyne imię które odpowiedziało mu na jego wołanie było jego własnym.
- Oliwier – zawołał.
- Obecny – odpowiedział sobie. Było to jedyny żywy głos usłyszany na pustyni.
za Bruno Ferrero „Czy jest tam ktoś? Krótkie opowiadania dla ducha.”
bez komentarza
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:01 po południu od admin
Przeciwności losu uczą mądrości, powodzenie ją odbiera. - Seneka
Permalink
01.28.07
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 4:08 po południu od admin
“Nie można odstąpić od Boga, zlekceważyć Jego Samego, Jego wielki Zamysł, stwórczy i zbawczy – i jednocześnie naiwnie twierdzić (spodziewać się), że wszystko będzie układać się coraz lepiej i rozwijać coraz pomyślniej.
To że w świecie zarówno przyrody, jak i kultury (także osobistej) mamy do czynienia z kataklizmami nie jest dziełem przypadku. Degradacja człowieka, międzyludzkich więzi i solidarności, a także o degradacja Bożego świata przyrody, są wynikiem przede wszystkim narastającego odstępstwa od Boga Żywego.”
Czy tego rodzaju zdania i ostrzeżenia są tylko jeremiadami? Czy jest to tylko przykład negatywizmu, katastrofizmu, pesymizmu, czarnowidztwa, czy może raczej odwaga widzenia rzeczywistości w całej jej (nie znieczulonej) prawdzie? Obawiam się raczej, że znieczulanie rzeczywistości, hurraoptymistyczne prognozy globalnego i nieograniczonego postępu i unikanie widzenia obecnego w niej elementu zła i destrukcji, jest właśnie jej zakłamywaniem.
Przeciwnik Boga, Jego odwieczny i zaciekły wróg, działa przecież nadal i wybiera (dobiera) coraz to bardziej przebiegłe i wymyślne sposoby niszczenia dzieła Bożego. Nie można tego nie widzieć w imię „nie straszenia diabłem”.
Permalink
01.27.07
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 9:48 po południu od admin
Z nadzieją należy powitać inicjatywę PiS-u: rozliczenia aparatu represji PRL-u i uchwalenia ustawy „antyubeckiej” czy jak już się mówi: „deubekizacji” Polski. Krótko mówiąc, chodzi o rozliczenie osób, które tworzyły aparat ucisku w Polsce komunistycznej, były wysokimi funkcjonariuszami PZPR i rządów PRL-owskich, służyły w UB, SB, informacji wojskowej, KBW czy ZOMO. Za zatajenie przez byłych funkcjonariuszy pełnej informacji o swojej działalności i agenturze groziłaby odpowiedzialność karna. Tak samo karalne ma być przechowywanie dokumentów SB (jak dotąd, w myśl przepisów obowiązującej ustawy lustracyjnej, ci ludzie są traktowani jako świadkowie koronni w procesach lustracyjnych). Nowa ustawa pozwalałaby odebrać lub zawiesić wysokie świadczenia emerytalne, a także pozbawić szczególnych uprawnień tych funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji, którzy zostaliby skazani za popełnienie zbrodni komunistycznych.
Przypomnę, że takie próby dekomunizacji podejmowano już wcześniej, m.in. w 1992 r. Senat podjął taką uchwałę, która jednak nie weszła w życie, ponieważ upadł rząd Jana Olszewskiego, rok później z inicjatywy prezydenta rozwiązano Sejm, a po wyborach władzę przejęło SLD. Z kolei w 1999 r. Sejm głosami posłów SLD, UW i PSL odrzucił taki projekt autorstwa parlamentarzystów AWS. Ale i dzisiaj, aby taka ustawa mogła wejść w życie, potrzebna jest zmiana konstytucji. Tymczasem już odezwały się głosy sprzeciwu, m.in. lider SLD Wojciech Olejniczak zaprotestował przeciwko określaniu Służby Bezpieczeństwa mianem organizacji zbrodniczej, uważając, że pracowało w niej „wielu porządnych ludzi”. Twierdzi, że chodzi o zemstę.
Za: www.Niedziela.pl
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:31 po południu od admin
A true prophet is the one who comforts the disturbed and disturbs the comfortable.
Permalink
01.26.07
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:05 po południu od admin
Jeśli w tym życiu każesz sobie płacić za wszystko, to możesz być pewny, że w życiu przyszłym ty za wszystko zapłacisz.
Permalink
Posted in Kazania na Rok C : at 6:03 po południu od admin
Jr 1,4-5,17-19
Pan skierował do mnie następujące słowo: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. Ty zaś przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą - wyrocznia Pana - by cię ochraniać.
1Kor 12,31-13:13
Lecz wy starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
nie jest jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
Łk 4,21-30
Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: Czy nie jest to syn Józefa? Wtedy rzekł do nich: Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum. I dodał: Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.
Nie masz proroka wśród swoich …
Przyjęcie z jakim spotkał się Jezus w Nazarecie, wydaje się być typowym dla środowisk ludzi małych, zazdrosnych i niedowiarków. Najtrudniej jest uwierzyć i zaufać komuś, kogo znamy i kto wydaje nam się “swojakiem”. A jeszcze trudniej jest słuchać, gdy ktoś taki “wygarnia nam” nasze grzechy, mówi o naszych słabościach i przywarach, o naszych błędach i nałogach. To nas gniewa i drażni o wiele bardziej niż gdyby mówił nam to ktoś zupełnie obcy. Tak właśnie potraktowano Jezusa w Nazarecie Jego rodzinnym mieście, gdzie wszyscy Go znali. Oni jednak nie chcieli Jego pouczeń, ale cudów. Nie chcieli Go słuchać, a już szczególnie nie chcieli słuchać gdy mówił o zatwardziałości i uporze ich serc. Czyż nie jest tak i wśród nas ?
A szkoda, bo ci, których naprawdę znamy, znają i nas. I to właśnie oni wiedzą o nas najwięcej i jeśli zwracają nam uwagę z miłością -o jakiej mówi św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu- to przecież możemy być pewni, że jest to tylko i wyłącznie dla naszego pożytku i dobra. Chciałoby się nawet powiedzieć: “Nie słuchaj tych, którzy ci przyklaskują i kadzą, bo to cię tylko wpędza w pychę i samozadowolenie. Słuchaj raczej tych, którzy cię krytykują, bo jeśli robią to z miłością, to przecież jest to jedynie dla twojego dobra.”
Niestety przeważają w nas jednak uczucia małe i przyziemne; pycha, zarozumiałość, zazdrość, gniewliwość, fałszywy wstyd … I dlatego też tak trudno jest nam przyjąć uwagę ze strony naszych bliskich i chcielibyśmy im powiedzieć: “Lekarzu ulecz samego siebie“, tak jak Jezusowi w Nazarecie …
Czy jednak nie warto by było czasami posłuchać tych, którzy nas krytykują?
Cesarz Marek Aureliusz modlił się podobno: “Panie, chroń mnie przed fałszywymi przyjaciółmi, bo z prawdziwymi wrogami sam sobie poradzę“.
A może i mnie fałszywi przyjaciele wyrządzają większą szkodę (mydląc mi oczy) i schlebiając, niż ci, których uważam za wrogów, bo ośmielają się mnie krytykować …?
Permalink
« Previous entries Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński
Language-Team: SnowDog
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit
X-Poedit-Language: Polish
X-Poedit-Country: POLAND
X-Poedit-Basepath: .
X-Poedit-KeywordsList: _e;__
X-Poedit-SourceCharset: utf-8
Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1);
X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress
Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński
Language-Team: SnowDog
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit
X-Poedit-Language: Polish
X-Poedit-Country: POLAND
X-Poedit-Basepath: .
X-Poedit-KeywordsList: _e;__
X-Poedit-SourceCharset: utf-8
Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1);
X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress