07.30.06
dlaczego?
“W proch każesz powracać śmiertelnym, i mówisz: Synowie ludzcy, wracajcie!
Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, niby straż nocna.
Porywasz ich: stają się jak sen poranny, jak trawa, co rośnie:
rankiem kwitnie i jest zielona, wieczorem więdnie i usycha.
Zaiste, Twój gniew nas niszczy, trwoży nas Twe oburzenie.
Stawiasz przed sobą nasze winy, nasze skryte grzechy w świetle Twojego oblicza.
Bo wszystkie dni nasze płyną pod Twoim gniewem; kończymy nasze lata jak westchnienie.
Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt;
a większość z nich to trud i marność: bo szybko mijają, my zaś odlatujemy.
Któż potrafi zważyć ogrom Twojego gniewu i kto może doświadczyć mocy Twego oburzenia?
Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca.”
(Ps 90:3-12)
Panie, dlaczego pozwalasz nam grać tę sztukę o nazwie „życie”, skoro dobrze wiesz, że i tak jej nigdy dobrze nie zagramy, bo marni z nas aktorzy?