06.30.06

XIII Niedziela w ciągu roku – B

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 4:13 po południu od admin

Mdr 1,13-16.2:23-24

Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi. Bo sprawiedliwość nie podlega śmierci. Bezbożni zaś ściągają ją na siebie słowem i czynem, usychają, uważając ją za przyjaciółkę, i zawierają z nią przymierze, zasługują bowiem na to, aby być jej działem. Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą.

2Kor 8,7-15

A podobnie jak obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, w wiedzę, we wszelką gorliwość, w miłość naszą do was, tak też obyście i w tę łaskę obfitowali. (Nie mówię tego, aby wam wydawać rozkazy, lecz aby wskazując na gorliwość innych, wypróbować waszą miłość.) Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. (Tak więc udzielam wam rady, a to przyniesie pożytek wam, którzy zaczęliście już ubiegłego roku nie tylko chcieć, lecz i działać. Doprowadźcie teraz to dzieło do końca, aby czynne podzielenie się tym, co macie, potwierdzało waszą chętną gotowość. A gotowość uznaje się nie według tego, czego się nie ma, lecz według tego, co się ma.) Nie o to bowiem idzie, żeby innym sprawiać ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszych niedostatkach i aby nastała równość według tego, co jest napisane: Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele.

Mk 5,21-43

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: Kto się dotknął mojego płaszcza? Odpowiedzieli Mu uczniowie: Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości! Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój się, wierz tylko! I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Twoja wiara cię ocaliła …

Dwa cudowne wydarzenia opisane w dzisiejszej Ewangelii, są podobne, a zarazem różne. Córkę Jaira Jezus uzdrawia na wyraźną prośbę ojca, kobieta, która się “dopchała” do Jezusa wydaje się być w pierwszym momencie skarcona, za to co zrobiła. W obu jednak wypadkach chodzi przecież o to samo, o wiarę. Kiedy Jair przychodzi do Jezusa to z wiarą prosi Go o cud. On nie wątpi, że Jezus może uczynić rzecz niezwykłą, on jest przekonany, że Mesjasz jest Panem życia i śmierci. Podobnie i kobieta, która szuka sposobu chociażby tylko dotknięcia się Jezusa. Ona również jest głęboko przekonana, że Jezus jest Mesjaszem, który może jej pomóc. Ona wierzy i takie właśnie słowa pochwały swojej wiary od Chrystusa usłyszy. Wiara jest więc kluczem, który otwiera skarbiec łaski Bożej. Ale też ta wiara opiera się nie na irracjonalnych i niczym nieuzasadnionych przesłankach. Wystarczy bowiem uważnie przeczytać pierwsze dzisiejsze czytanie z Księgi Mądrości: “Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi. (…) Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka“. Już tylko ten fragment może nam pomóc zrozumieć, że Bóg, jest Bogiem Życia, że On nie chce i nie szuka śmierci, ni choroby, że z Niego życie emanuje, że w Nim jest Życie i pełnia i moc istnienia. Uzdrawiając kobietę w tłumie i wskrzeszając córkę Jaira, Chrystus nie czynił w sumie nic nadzwyczajnego. On działał zgodnie ze swą najgłębszą, Boską naturą. To tylko dla nas Jego działanie jest czymś niezwykłym, to tylko my -aby doświadczyć Jego życiodajnej mocy- musimy najpierw uwierzyć, że On jest Dawcą i Panem ŻYCIA nie śmierci.

Powiedzenie “wiara czyni cuda” nie jest bezpodstawne, bo rzeczywiście to wiara, głębokie przekonanie o Wszechmocy Bożej dokonuje cudów w naszym codziennym życiu. Można by jednak zapytać, dlaczego więc nie zawsze Pan Bóg dokonuje tych cudów dla nas? Dlaczego pozwala czasami, że droga nam osoba mimo naszej wiary umiera, że mimo naszej wiary dzieje się coś strasznego i przeciwnego -wydawać by się mogło- najgłębszej naturze Boga? No właśnie … dlaczego? Czy nie jest tak właśnie dlatego, że nasza wiara jest mała i słaba? “Gdyby wiara wasza była jak ziarno gorczycy …” A może nie umiemy lub nie chcemy poznać i przyjąć woli Bożej? Albo to, co dla nas wydaje się dobre na siłę chcemy “wmówić samemu Bogu”? Rozpoznanie i przyjęcie woli Bożej, szczególnie wtedy, gdy jest ona da nas trudna i niezrozumiała wydaje się warunkiem koniecznym i niejako uniesprzeczniającym naszą wiarę. Nie ma mowy o prawdziwej i głębokiej wierze tam, gdzie nie ma najpierw uznania i przyjęcia woli Bożej, uznania, że to ostatecznie wola Boża ma się spełnić, a nie moja, tak jak modlę się w codziennej modlitwie “Ojcze nasz … bądź wola Twoja“.

Naucz mnie Panie, jak rozpoznawać i przyjmować Twoją wolę.

Naucz mnie Panie, jak wierzyć wiarą Maryi, Abrahama i Jaira.

06.29.06

Chcesz pomóc?

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:11 przed południem od admin

Tragiczna wojna domowa, która rozegrała się w Rwandzie w latach 1994-1996, pozbawiła życia ponad dwa miliony osób, a ocalałym zniszczyła nadzieję na lepsze jutro. Najbardziej poszkodowane są osierocone dzieci. Do tych dzieci - ofiar wojny, okaleczonych na ciele i duchu, którym wciąż umierają najbliżsi w wyniku różnorodnych chorób, a przede wszystkim z powodu epidemii AIDS, dołączają również “dzieci ulicy” żyjące w Kolumbii i Wenezueli.

Chcesz im pomóc?

Włącz się w PALLOTYŃSKĄ ADOPCJĘ SERCA!

Pallotyńska Adopcja Serca to Twoja konkretna odpowiedź na potrzeby materialne, duchowe i religijne dzieci w krajach misyjnych, dzieci osieroconych, pozbawionych podstawowych środków do życia i pieniędzy na opłacenie szkoły.

Pallotyńska Adopcja Serca skierowana jest do wszystkich ludzi dobrej woli. W Adopcję Serca angażują się osoby samotne, małżeństwa, rodziny, grupy parafialne, klasy szkolne a nawet całe szkoły.

Pallotyńska Adopcja Serca polega na comiesięcznych wpłatach na konto Sekretariatu Misyjnego kwoty 15 $ lub jej równowartości w złotówkach. Każdego miesiąca Sekretariat Misyjny Księży Pallotynów w Warszawie przekazuje tę kwotę pallotyńskim misjonarzom w krajach misyjnych, którzy pomagają konkretnemu dziecku w zakupie żywności, opłacenie szkoły, przyborów szkolnych lub też na zakup niezbędnych lekarstw dla chorego dziecka.

Pallotyńska Adopcja Serca to pomoc tym dzieciom, które wskazują pracujący na misjach Księża Pallotyni. Później wraz z komitetem parafialnym dokładnie sprawdzają oni warunki życia danego dziecka oraz to, czy osoba zajmująca się opieką nad dzieckiem posyła je do szkoły, czy otrzymywaną pomoc wykorzystuje zgodnie z przeznaczeniem.

Pallotyńską Adopcją Serca objęte są dzieci do 18 roku życia. “Rodzina adopcyjna” z Polski, przy wyborze dziecka może określić jego płeć i wiek. Z przygotowanej przez misjonarzy listy dzieci do adopcji, staramy się - w miarę możliwości - przydzielać dzieci stosownie do pragnień “rodziny adopcyjnej”.

Pallotyńska Adopcja Serca nie jest anonimowa. Kiedy kandydaci na rodziców adopcyjnych prześlą na adres Sekretariatu Misyjnego wypełnioną deklarację i dokonają pierwszej wpłaty, wówczas otrzymają podstawowe informacje o dziecku i jego zdjęcie.

Pallotyńska Adopcja Serca umożliwia kontakt z dzieckiem poprzez korespondencję listowną. List “rodziny adopcyjnej” napisany w języku polskim należy przesłać do Sekretariatu Misyjnego w Warszawie. Tu jest tłumaczony na język francuski lub inny stosowny język i przesyłany dalej. Dzięki takiej wymianie korespondencji dziecko ma świadomość, że jest kochane, otoczone troską, pamięcią i modlitwą.

Uwaga! Bardzo prosimy, aby w listach i paczkach nie przekazywać dzieciom słodyczy, zabawek, ubrań czy też innych rzeczy materialnych. Do listu natomiast można dołączyć swoje zdjęcia, kolorowe widokówki, naklejki etc.

W Pallotyńskiej Adopcji Serca żadne dziecko nie jest specjalnie wyróżniane. Czasami zdarza się taka sytuacja, że “rodzina adopcyjna” dokonuje większej wpłaty na swoje dziecko aniżeli jest wymagana. Informujemy, że taka “nadwyżka” jest przekazywana przez nas na tzw. “konto ogólne”, które służy do niesienia pomocy innym potrzebującym dzieciom.

Koszty administracyjne. Prosimy, aby do kwoty przeznaczonej każdego miesiąca na Pallotyńską Adopcję Serca dołączyć dodatkowe 3 zł. Kwota ta przeznaczona będzie na zakup znaczków pocztowych, kopert, odbitek kserograficznych itp.

Korespondencję z dopiskiem ADOPCJA SERCA

prosimy przesyłać na adres:

Pallotyński Sekretariat Misyjny

ul. Skaryszewska 12

03-802 Warszawa

skr. poczt. 255

Podajemy również numery telefonów i adres e-mail:

tel. 0…22 771-51-61, 0…22 771-51-19, 0…22 771-51-29

E-mail: info@adopcja-serca.pl

WWW: www.adopcja-serca.pl

Wpłaty z dopiskiem ADOPCJA SERCA, prosimy przesyłać na konto:

Pallotyński Sekretariat Misyjny

ul. Skaryszewska 12

03-802 Warszawa

Nr konta PLN: 92 1240 1040 1111 0000 0138 4680

Nr konta USD: 08 1240 1040 1787 0000 0138 4693

Nr konta EUR: 30 1240 1040 1978 0000 0141 2383

formularz zgłoszeniowy

06.28.06

29.06. Uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:29 przed południem od admin

Dz 12,1-11

W tym także czasie Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra. A były to dni Przaśników. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi. Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga. W nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym łańcuchem, spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed bramą strzegli więzienia. Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi. Trąceniem w bok obudził Piotra i powiedział: Wstań szybko! Równocześnie z rąk [Piotra] opadły kajdany. Przepasz się i włóż sandały! - powiedział mu anioł. A gdy to zrobił, rzekł do niego: Narzuć płaszcz i chodź za mną! Wyszedł więc i szedł za nim, ale nie wiedział, czy to, co czyni anioł, jest rzeczywistością; zdawało mu się, że to widzenie. Minęli pierwszą i drugą straż i doszli do żelaznej bramy, prowadzącej do miasta. Ta otwarła się sama przed nimi. Wyszli więc, przeszli jedną ulicę i natychmiast anioł odstąpił od niego. Wtedy Piotr przyszedł do siebie i rzekł: Teraz wiem na pewno, że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda i z tego wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi.

2Tm 4,6-9.17-18

Albowiem krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie /Ewangelii/ i żeby wszystkie narody /je/ posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

Mt 16,13-19

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

Ty jesteś Mesjaszem…

Za kogo wy mnie uważacie? Kim jestem dla was, kim jestem dla Ciebie?” To pytanie powtarza Chrystus już od dwóch tysięcy lat. I to powtarza nieustannie, zadając je każdemu z nas indywidualnie i całemu Kościołowi. I na to pytanie musimy sobie jasno i klarownie odpowiedzieć, a właściwie nieustannie odpowiadać. Bez takiej jasnej odpowiedzi kim jest dla mnie Jezus Chrystus, bez jasnego opowiedzenia się za Chrystusem, cała nasza wiara nie jest niczym więcej, jak luźnym konglomeratem, zlepkiem tradycji, pustych frazesów i przyzwyczajeń.

Wyznanie św. Piotra pod Cezareą Filipową: “Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego” nie jest tylko słowną deklaracją. Jest to wyznanie wiary, za którym idą czyny. Nie uchroniło to św. Piotra od grzechu zwątpienia, od zaparcia się. Ale też pozwoliło Piotrowi w momencie najważniejszym wyznać wiarę w Chrystusa i pozostać Mu wiernym, aż do męczeńskiej śmierci w 64 r. Podobnie w wypadku św. Pawła, któremu Jezus sam się objawił pod Damaszkiem: “Ja jestem Jezus“, to rozpoznanie Jezusa i uznanie Go za Pana i Władcę, stało się momentem decydującym i zwrotnym jego życia. I aż do męczeńskiej śmierci w 67 r. św. Paweł będzie zdecydowanie i wbrew swoim ziomkom wyznawał Chrystusa jako Syna Bożego.

Dwaj Apostołowie, dwa filary Kościoła, jeden wybrany i mianowany przez Chrystusa Opoką i drugi wybrany na Apostoła Narodów, jednoznacznie i klarownie wyznają całym swoim życiem, a nie tylko słowami, kim jest dla nich Chrystus. Piotr nie byłby Opoką, Paweł nie byłby Apostołem Narodów, gdyby obydwaj nie zawierzyli Chrystusowi, gdyby obydwaj nie uznali go za Syna Bożego.

Może warto sobie to właśnie uświadomić w dniu dzisiejszej uroczystości, że ich wiara, wiara Apostołów, ale i ich życie, i działalność ma za fundament to właśnie wyznanie: “Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży“.

A dla mnie? Kim dla mnie jest Chrystus i jakie są tego - w moim życiu - konsekwencje?

Eucharystia i komunia…

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:29 przed południem od admin

Ofiara Eucharystyczna sama z siebie jest skierowana ku wewnętrznemu zjednoczeniu nas, wierzących, z Chrystusem przez Komunię, ale w tejże samej Komunii dokonuje się „communio” wierzących i uczestniczących w Eucharystii. Jak to jednak wygląda w rzeczywistości? Czy rzeczywiście w czasie gdy przyjmujemy Chrystusa w Komunii Świętej dokonuje się zjednoczenie, rzeczywista komunia osób uczestniczących w tej Uczcie Ofiarnej? Czy aby przypadkiem Komunia –tak samo zresztą, jak i Eucharystia- nam się nie zrutynizowała? Czy nie jest tak, że co najwyżej traktujemy Komunię Świętą indywidualistycznie, jako coś prywatnego i najbardziej mojego, osobistego? Czy myślimy, czy pamiętamy wtedy o słowach św. Pawła: „Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba.

(1 Kor 10,15-17)

Co zrobić, aby ożywić, uaktywnić w nas ową „komunię osób”?

Włączenie w Chrystusa, jakie dokonuje się w Chrzcie św., odnawia się i nieustannie umacnia przez uczestnictwo w Ofierze Eucharystycznej, przede wszystkim gdy jest to uczestnictwo pełne przez udział w Komunii sakramentalnej.(„Ecclesia de Eucharistia” nr 22)… Eucharystia, budując Kościół, właśnie dlatego tworzy komunię pomiędzy ludźmi. („Ecclesia de Eucharistia” nr 24)

Czy jesteśmy tego świadomi kiedy przyjmujemy Komunię Świętą?

06.27.06

Jan Paweł II…

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:37 po południu od admin

„Uzdrówcie rany przeszłości miłością. Niech wspólne cierpienie nie prowadzi do rozłamu, ale niech spowoduje cud pojednania.”

etykiety…

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:28 po południu od admin

Pewien drwal nie mógł znaleźć swojej ulubionej siekiery. Szukał jej wszędzie, w całym domu. Na próżno. Siekiera zniknęła. Zaczął nawet podejrzewać, ze ktoś mu ją ukradł.

Pod wpływem tej myśli podszedł do okna. Właśnie w tej chwili zobaczył przechodzącego obok syna sąsiada.

Chodzi jak typowy złodziej – pomyślał drwal. – I ma oczy złodzieja siekier… nawet jego włosy są charakterystyczne dla złodziei siekier.

Kilka dni później drwal znalazł pod łóżkiem swoją ulubioną siekierę, którą zostawił tam przez nieuwagę po powrocie z pracy.

Szczęśliwy z powodu odnalezienia zguby, podszedł do okna i zobaczył przechodzącego syna sąsiada.

- Wcale nie ma złodziejskich ruchów – pomyślał.

- Jego wzrok jest śmiały, a włosy ma całkiem przyzwoite.

Uwielbiamy etykietki, żyjemy nimi. Przyczepiamy je do spodni, koszul, butów, nawet na czole…

Świat widzimy jako teatrzyk i każdemu przydzielamy w nim rolę, którą ma odegrać: ten jest piękny, ta ograniczona, ten zły, zaś tamten to zdrajca…

Często o tym, kto będzie katem, a kto ofiarą, decyduje kolor jego krawata.

W książce Bruno Ferrero „40 opowiadań na pustyni. Krótkie opowiadania dla ducha”.

ciąg dalszy …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:34 przed południem od admin

Wiadomość, o dzieciach z Mozambiku i Angoli, podana kilka kiedyś na tej stronie nie przestaje wywoływać reakcji i pobudzać do refleksji. Oto kolejna z nich:

„Rzeczywiście, po przeczytaniu budzących grozę faktów (jak w Angoli i Mozambiku), ale i tu w Polsce (ostatnio podano do wiadomości, że kloszard znalazł w kontenerze na śmieci martwego, nagiego noworodka), owładnąć może człowiekiem paraliżujący strach, że oto panoszy się horrendalne zło, a ja nic nie mogę uczynić. Nie mogę powstrzymać szalejącej demonicznej zawieruchy. Przeczytałam właśnie wywiad z obecnym papieżem Benedyktem XVI (wówczas jeszcze kardynałem), w którym stwierdza m. in., że współczesnemu człowiekowi wydaje się, iż jest dobry, że zło to inni.

Z jakim współczuciem, z jaką szczerą litością (na poziomie uczuć) słuchamy, czytamy o ofiarach bestialstwa współczesnego człowieka. A gdy zapuka biedak do drzwi i wyrwie nas sprzed telewizora, czy komputera, sprzed tej niewiele kosztującej zadumy nad nieludzkim losem bliźniego, jakże często pryska nasza wrażliwość. Na prośbę o „coś do zjedzenia”, zatrzaskują się drzwi „delikatnych dusz”. To są też fakty. Fakty o nas, wspaniałych ludziach, którzy tylko marzą o nadzwyczajnej mocy, żeby porazić piorunem takiego bandziora, który podnosi rękę na bezbronne murzyńskie dzieci.

Nie wykorzystujemy mocy zwyczajnej, naturalnej, jaką dał nam Pan, by wzajemnie nosić siebie, a pragniemy ról spektakularnych…. O. Jacek Salij powiada, że „dno bytu należy bezwzględnie do Boga i dlatego żaden zbrodniarz, nawet szatan, nie może bez mojego udziału wyrządzić mi krzywdy ostatecznej, nie może zabić mojej duszy. To jest nieskończenie dużo, choć rozumiem, że z pozycji człowieka udręczonego, może to się wydawać bardzo mało”.

Udręczeni światem omotanym złem, nie dodawajmy bliźniemu nowych udręk wskutek codziennych, drobnych zaniedbań. Wypatrując wielkich zadań, które miałyby potwierdzić nasz status wiernych wyznawców Chrystusa, nie możemy przeoczyć tej niepozornej, niewidowiskowej posługi, która ocala nasze dusze przed samozagładą. Bo może się okazać, że jesteśmy dobrzy tylko we własnej wyobraźni. A tak naprawdę mieć zaryglowane drzwi do wyobraźni miłosierdzia, o którą tak żarliwie apelował Jan Paweł II na krakowskich Błoniach, podczas swojej ostatniej już pielgrzymki do Ojczyzny.”

czytaj więcej …

06.26.06

świat jest rodzeniem…

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:54 po południu od admin

„świat jest tylko rodzeniem do życia wiecznego lub do nieustającej śmierci …”

więcej na stronie Poezja religijna

dwie szale wagi …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:54 przed południem od admin

A jeśli aniołowie na jednej szali wagi położą to czym się podzieliłeś, to co oddałeś innym z radością, to czego dla siebie nie zatrzymałeś, a na drugiej położą to co z chciwością gromadziłeś, to co zostawiłeś dla siebie, to czym się nie podzieliłeś, czego oddać nie chciałeś ….

… to która szala przeważy?

Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg.

2 Kor 9:7

świat jest chory …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:41 przed południem od admin

Ile czasu i miejsca media poświęcają rzeczom drugoplanowym, jak piłce nożnej, czy kretyńskim reklamom kremu na zmarszczki,

a ile np. problemowi głodu na świecie?

Nasz świat zwariował!!!!

I my mamy czelność mienić się cywilizacją humanistów

I walczymy o równe prawa dla wszystkich …

to kpina!!!

06.25.06

Benedykt XVI do kapłanów w archikatedrze Warszawskiej w dniu 25 maja 2006

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:55 po południu od admin

Kościół w Polsce dał już wielu księży i wiele sióstr, którzy posługują, nie tylko Polakom poza granicami kraju, ale również na misjach, nieraz w bardzo trudnych warunkach, w Afryce, w Azji, w Ameryce Łacińskiej i innych regionach. Nie zapominajcie, drodzy kapłani, o tych misjonarzach. Dar licznych powołań, jakim Bóg pobłogosławił wasz Kościół, powinien być przyjmowany w duchu prawdziwie katolickim. Kapłani polscy, nie bójcie się opuścić wasz bezpieczny i znany świat, by służyć tam, gdzie brak kapłanów i gdzie wasza wielkoduszność przyniesie wielokrotne owoce!

wypisy z Mertona…

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 9:18 przed południem od admin

„Im więcej dajemy, tym bardziej rzeczywiste staje się nasze istnienie. Bóg obdarza nas bowiem bogactwem istnienia proporcjonalnie do miary dawania, które nam zostało przeznaczone”.

Chrześcijańska miłość bliźniego jest miłością umacniającą tych, których kochamy, w ich własnym istnieniu, w ich nienaruszalnej osobowości, w ich kontemplacji Boga i ich swobodnej miłości do wszystkiego, co w Nim istnieje.

Taka miłość prowadzi do Boga, bo od Niego pochodzi. Prowadzi też do tak bliskiego i poufnego zjednoczenia dusz, jakim jest ich zjednoczenie z Bogiem. Im bliżsi jesteśmy zjednoczenia z Bogiem, tym bliżsi jesteśmy tym, którzy są z Nim złączeni. Możemy dojść do zrozumienia innych, jedynie kochając Tego, który rozumie ich od samych głębin ich własnej istoty.”

A jaka jest moja miłość? Czy to w ogóle jest miłość czy raczej tylko miłostki?

06.24.06

doskonałość…

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:37 po południu od admin

Na polu, w odległości kilkudziesięciu metrów od siebie, stały dwa zbiorniki na wodę. Były bardzo różne.

Pierwszy zbiornik był doskonały. Tworzyły go solidne i dokładnie dopasowane kamienie, tak, że żadna kropla cennej wody nigdy nie została uroniona.

Drugi miał kilka szczelin, przypominających rany, z których sączyły się strumyczki wody.

Pierwszy, wyniosły i dumny ze swej doskonałości, wyraźnie rysował się na tle zielonych pól i błękitu nieba. Jedynie jakieś owady i kilka ptaków ośmielało zbliżyć się do niego.

Drugi był otoczony kwitnącymi roślinami, morwami i powojem, które spijały wodę sączącą się ze szczelin. Nieustannie brzęczały tam owady, a ptaki wiły swe gniazda na jego krawędziach.

Nie był wprawdzie doskonały, lecz czuł się bardzo szczęśliwy.

Jedyną doskonałością jest miłość. Tylko w ten sposób można zrozumieć słowa Jezusa: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. (Mt 5,48)”

Słowa te są poprzedzone bowiem takim nauczaniem: „A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? (Mt 5:44-46)”

W książce Bruno Ferrero „40 opowiadań na pustyni. Krótkie opowiadania dla ducha”.

XII Niedziela w ciągu roku – B

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:35 po południu od admin

Hi 38,1-11

I z wichru Pan odpowiedział Hiobowi tymi słowami:

Kto bramą zamknął morze, gdy wyszło z łona wzburzone,

gdym chmury mu dał za ubranie, za pieluszki ciemność pierwotną?

Złamałem jego wielkość mym prawem, wprawiłem wrzeciądze i bramę.

I rzekłem: Aż dotąd, nie dalej! Tu zapora dla twoich nadętych fal.

2Kor 5,14-17

Albowiem miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł /Chrystus/ po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał. Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe.

Mk 4,35-41

Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do nich: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?

Jakże wam brak wiary…?

Pytanie Apostołów: “Kimże właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?” jest nie tylko wyrazem lęku i zdziwienia, ale i wyrazem niezrozumienia, a w końcu rzeczywiście braku wiary, co też Jezus Apostołom wyrzuca: “Jakże wam brak wiary!” Gdyby Apostołowie wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem - Synem Bożym, nie dziwiłoby ich to co robi, nawet fakt, że wicher i jezioro są Mu posłuszne.

Czy jednak i w nas nie ma ostatecznie tegoż samego braku wiary? Czy kiedy pytamy w sytuacjach trudnych: “A gdzież jest Bóg, dlaczego On nic nie czyni?“, czyż nie wyrażamy tegoż samego braku wiary co Apostołowie? Bóg i Jego prawa, Jego dzieła, Jego przykazania są dla nas niezrozumiałe, niepojęte, są nielogiczne, czasami pozbawione sensu, a czasami nawet gorszące. Czy nie jest to - ostatecznie - odwołanie tego co wyznajemy w Credo: “Wierzę w Boga Wszechmogącego“. Jeśli wierzę w Boga Wszechmogącego, co więcej w Ojca, to dlaczego tak bardzo dziwi mnie, czy nawet gorszy to, co On robi, to co On ode mnie oczekuje, wymaga? Jeśli wierzę, to dlaczego się dziwię, dlaczego wątpię, dlaczego nie chcę Mu zawierzyć i zaufać? Przecież sam fakt, że On jest Bogiem Wszechmogącym, tłumaczy wszystko. Jeśli wierzę w Niego, to dlaczego nie chcę uwierzyć Jemu, że On może, że On ma prawo, że On jest naprawdę Wszechmogący? Gdybym naprawdę wierzył w Boga i wierzył Bogu, wtedy nic by mnie ani nie dziwiło, ani nie gorszyło, ani nie przerażało, ani nie wywoływało mojego oburzenia, czy zniechęcenia.

Hiob z pierwszego czytania jest wzorem takiej właśnie wiary. W najtrudniejszych momentach swego życia zawierzył Bogu do końca i bezgranicznie. On zaufał Bogu i nic go ani nie dziwiło, ani nie gorszyło, ani nie zniechęcało, bo wiedział, że Bóg może wszystko. A ja zadaję zdziwione pytania: “Kimże On jest?“. A ja tylko twierdzę, że wierzę w Boga, ale żyję tak, jakby On nie istniał; twierdzę, że jestem wyznawcą Chrystusa, ale żyję po swojemu i to, czego Chrystus ode mnie wymaga wydaje mi się nierealne, niemożliwe, przeciwne mojej naturze… I tenże Chrystus stawia mi słuszny zarzut: “Jakże ci brak wiary“.

Panie spraw, abym nie tylko teoretycznie wierzył w Ciebie,

ale także abym wierzył Tobie.

dlaczego świat cierpi…

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 9:27 przed południem od admin

„Ceną sprawiedliwości jest cierpienie tego świata.”

Papież Benedykt XVI.

Chrystus dla przywrócenia utraconej sprawiedliwości sam poddał się cierpieniu. Skoro sam Bóg wybrał cierpienie jako sposób przywrócenia równowagi i naprawy świata, to… widocznie jest to jedyna skuteczna droga do utraconego raju…

« Previous entries Project-Id-Version: WordPress 2.1.1 Report-Msgid-Bugs-To: POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600 PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100 Last-Translator: Jakub Zwoliński Language-Team: SnowDog MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2 Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Poedit-Language: Polish X-Poedit-Country: POLAND X-Poedit-Basepath: . X-Poedit-KeywordsList: _e;__ X-Poedit-SourceCharset: utf-8 Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1); X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress Project-Id-Version: WordPress 2.1.1 Report-Msgid-Bugs-To: POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600 PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100 Last-Translator: Jakub Zwoliński Language-Team: SnowDog MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2 Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Poedit-Language: Polish X-Poedit-Country: POLAND X-Poedit-Basepath: . X-Poedit-KeywordsList: _e;__ X-Poedit-SourceCharset: utf-8 Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1); X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress