12.31.05
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:01 po południu od admin
Lb 6,22-27
I mówił znowu Pan do Mojżesza tymi słowami:
Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił.
Ga 4,4-7
Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.
Łk 2,16-21
Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
Gdy nadeszła pełnia czasu …
“Bóg posłał swojego Syna zrodzonego z niewiasty … aby wykupił tych, którzy podlegali prawu“. Tak więc u początku historii Zbawienia leży Boża wola ratowania człowieka, ale też u początku tej historii jest Niewiasta, Matka, Maryja.
Rozpoczynający się Nowy Rok, jest okazją do układania planów, do snucia projektów, do robienia postanowień. Uroczystość dzisiejsza kieruje jednak naszą uwagę w stronę Macierzyństwa, bo u początku każdego życia zawsze stoi Matka. Dlatego też pewno nie bez racji Kościół ustanowił właśnie 1 stycznia świętem Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny. Dlatego też Papież Jan Paweł II nie bez racji polecał nowe tysiąclecie chrześcijaństwa właśnie Maryi, Matce Boga-Człowieka, a zarazem Królowej Pokoju. Ósmego grudnia 2000 roku tak się modlił na Placu Hiszpańskim w Rzymie: “Maryjo Niepokalana, podnosimy do Ciebie nasze oczy i prosimy, wspomagaj nas w naszej walce ze złem i naszym opowiadaniu się po stronie dobra. Zachowaj nas w Twojej macierzyńskiej opiece Dziewico Piękna i Święta! Wspomagaj we wstępowaniu w nowe tysiąclecie przyodzianych w tę pokorę, która uczyniła z Ciebie wybraną w oczach Najwyższego. Niech owoce tego Roku Jubileuszowego nie ulegną zniszczeniu.”
Zakończony Rok Jubileuszowy nie może pozostać tylko wspomnieniem dla tych, którzy mieli okazję pielgrzymować do Rzymu. Rozpoczynający się Nowy Rok, nowe tysiąclecie nie może być tylko okazją do niezwykłego fetowania i świętowania w czasie sylwestrowej nocy. Jest to niewątpliwie okazja do rozpoczęcia na nowo, pod opieką Tej, Którą sam Bóg wybrał, aby stała u początku. Skorzystajmy z Jej wstawiennictwa, z Jej macierzyńskiej opieki, z Jej wsparcia i pomocy u początku każdego Nowego Roku. Matki nie należy się obawiać, dobrze, że jest na początku, dobrze że pierwszy dzień Nowego Roku Jej jest poświęcony.
Życzę wszystkim, aby odczuli w swoim życiu Jej macierzyńską opiekę. Modlę się za Was i Was o modlitwę za Jej wstawiennictwem w mojej intencji proszę.
Szczęśliwego Nowego Roku - pod opieką Maryi.
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 5:59 po południu od admin
Bożego Nowego Roku …
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:22 przed południem od admin
Przewrotne tezy głosi współczesny skomercjalizowany świat.
Czyż bowiem legalizacja tego, co jest wbrew naturze i wbrew Bożemu prawu jest rzeczywiście wyrazem postępu i tolerancji? Czy nie jest raczej tak, że doświadczamy terroryzmu zdewiowanych i konsumpcyjnie lub hedonistycznie nastawionych mniejszości, które dla zaspokojenia własnych żądz lub tylko dla zysku domagają się legalizacji najbardziej absurdalnych przepisów i ostatecznie legalizacji bezprawia?
Permalink
12.30.05
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:02 po południu od admin
Nie mów, że w Niego nie wierzysz. Powiedz raczej uczciwie, że On ci w życiu zawadza i przeszkadza, że nie możesz przyjąć czy uznać Jego istnienia, bo konsekwentnie musiałbyś odrzucić siebie, zmienić swoje życie, bo nie mógłbyś być nadal zarozumiałym, zapatrzonym w siebie, szukającym jedynie przyjemności hedonistą i egoistą.
Permalink
12.29.05
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:52 po południu od admin
Kochać, to chcieć przede wszystkim dobra osoby kochanej, nawet jeśliby to kochającego miało kosztować wiele wyrzeczeń i poświęceń. Taką miłość okazuje nam Bóg w osobie Jezusa Chrystusa.
Permalink
Posted in Kazania na rok B at 8:51 po południu od admin
Rdz 15,1-6. 21,1-3
Po tych wydarzeniach Pan tak powiedział do Abrama podczas widzenia: Nie obawiaj się, Abramie, bo Ja jestem twoim obrońcą; nagroda twoja będzie sowita. Abram rzekł: O Panie, mój Boże, na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka; przyszłym zaś spadkobiercą mojej majętności jest Damasceńczyk Eliezer. I mówił: Ponieważ nie dałeś mi potomka, ten właśnie zrodzony u mnie sługa mój, zostanie moim spadkobiercą. Ale oto usłyszał słowa: Nie on będzie twoim spadkobiercą, lecz ten po tobie dziedziczyć będzie, który od ciebie będzie pochodził. I poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić; potem dodał: Tak liczne będzie twoje potomstwo. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę. Wreszcie Pan okazał Sarze łaskawość, jak to obiecał, i uczynił jej to, co zapowiedział. Sara stała się brzemienną i urodziła sędziwemu Abrahamowi syna w tym właśnie czasie, jaki Bóg wyznaczył. Abraham dał swemu synowi, którego mu Sara urodziła, imię Izaak.
Hbr 11,6.11-12.17-19
Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają. Przez wiarę także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne, jak gwiazdy niebieskie, jak niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morskim. Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, jako podobieństwo [śmierci i zmartwychwstania Chrystusa].
Łk 2,22-49
Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim. Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?
Czcij ojca swego i matkę swoją
Staroświecko i prawie nierealnie brzmią słowa czwartego przykazania i słowa dzisiejszych czytań mszalnych. “Żony bądźcie poddane mężom. Mężowie miłujcie swoje żony. Dzieci bądźcie posłuszne swoim rodzicom … rodzice niech nie zaniedbują swoich dzieci.” Jak wygląda dzisiaj sytuacja rodziców i dzieci w wielu rodzinach? Czy to dzieci czczą i szanują rodziców, czy jest raczej odwrotnie? A jak układają się relacje małżeńskie, między mężem i żoną? Czy jest tam wzajemny szacunek, zrozumienie, miłość, pokora?
Jechałem kiedyś zatłoczonym autobusem. Większość pasażerów stała. Ja też, a obok mnie starsze kobiety i mężczyźni. Na siedzeniu obok jechała matka z kilkuletnim malcem, który oczywiście zajmował jedno miejsce. Nikt nie ośmielił się poprosić tej matki o wzięcie dzieciaka na kolana i zwolnienie miejsca dla kogoś starszego. Jakby jednak tego było mało, dziecko dla zabawy i ze złośliwą przyjemnością kopało siedzącą naprzeciwko kobietę. Kiedy ta w końcu zwróciła uwagę matce dziecka, matka odpowiedziała z wyraźną złością w głosie: “Ja wychowuję swoje dziecko bezstresowo i nie będę go karcić publicznie! A jak pani się nie podoba, to może się pani przesiąść gdzie indziej.” Takich i tym podobnych przypadków można by mnożyć.
Rozpieszczane, rozkapryszone dzieciaki, nieznośne zadufane w sobie i zarozumiałe brzdące, niegrzeczna, wulgarna i ordynarna młodzież … A skąd się to wszystko bierze? Chyba z księżyca spada? Bezstresowe, nowoczesne wychowanie dzieci. Bezkonfliktowe, wolne, i nowoczesne małżeństwa, w których nie brakuje niczego poza wzajemnym szacunkiem i miłością. Miał rację wieszcz kiedy mówił: “Taka Rzeczypospolitej przyszłość, jakie młodzieży chowanie.” Miał rację Prymas Tysiąclecia, kiedy podkreślał i napominał: “Przyszłość Kościoła i przyszłość Polski w rodzinach się kształtuje. Kto rządzi rodziną, ten rządzi krajem.” A kto rządzi rodziną dzisiaj? Biznes, pieniądze, pogoń za dobrobytem, za przyjemnością … za luksusem. I jakie są tego efekty? Samobójstwa, ucieczki z domu, dengenracja, frustracje, dzieci, które mając rodziców zabieganych, nie mają nikogo … kto je kocha …Dzieci - psychiczne i życiowe kaleki, rozpieszczone i niekochane, mające wszystko i nie mające nikogo. Żony opuszczone i samotne, mężowie przemęczeni i rozdrażnieni: “Czego oni jeszcze ode mnie chcą, przecież mają wszystko?”
I na to wszystko odpowiedź Świętej Rodziny. Warto zadumać się na chwilę nad tym przykładem i porównać nasze rodziny z Rodziną Jezusa, Maryi i Józefa. Warto zrobić rodzinny rachunek sumienia. Może dzisiejsze niedzielno-świąteczne popołudnie będzie do tego dobrą okazją? Może mniej będzie rozwodów, nieszczęść i problemów w rodzinach jeśli wzorcem dla rodzinnego życia nie będą głupiutkie amerykańskie filmiki, którymi bezmyślnie zalewa nas telewizja, ale właśnie Święta Rodzina?
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:24 po południu od admin
Jakie mogą być postawy wobec własnego grzechu i Bożego Miłosierdzia?
W Ewangelii spotykamy przynajmniej trzy takie postawy:
- postawa faryzeuszów – oni nie widzą swoich grzechów, są bezbłędni, doskonali, samowystarczalni i im Boże Miłosierdzie jest nie potrzebne. Oni zadowalają się legalistycznym wypełnianiem prawa i drobiazgowych przepisów. Oni innych potępiają i są nieprzejednani w swoich apodyktycznych sądach. I oni też Miłosierdzia Bożego nie dostąpią. Liczą bowiem tylko i wyłącznie na siebie samych i na swoją doskonałość.
- druga postawa to postawa Judasza, który doznał siły grzechu, rozpoznał go w sobie, ale pozostał z nim sam na sam i on doprowadził go do rozpaczy i samobójstwa. Judasz jest przykładem tego najbardziej tragicznego rozwiązania.
- i postawa trzecia, to postawa Piotra, Marii Magdaleny, jawnogrzesznicy, „dobrego łotra”. Oni wszyscy widzą swoją słabość i grzeszność, nie próbują jej kamuflować i usprawiedliwiać, rozpoznają zło swych czynów, ale nie pozostają z tym złem sam na sam, jak Judasz. Nie liczą jak faryzeusze na swoją doskonałość i drobiazgowe wypełnianie przepisów prawa, nie chcą się zbawić sami, ale także nie negują faktu swojej grzeszności. Z całą świadomością swej grzeszności stają przed Tym Jedynym, Który ma moc ich uzdrowić, przed Chrystusem i … słyszą słowa: „Ja cię nie potępiam” (J 8:11), i słowa: „Dziś ze mną będziesz w raju” (Łk 23:43)
A ja? Do której grupy należę?
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 5:40 po południu od admin
Z “Podstawowego wykładu wiary” K. Rahnera
„Religia, jako religia Boga, a nie ludzkiej inwencji, religia, która istotnie jest rzeczywistością historyczną, nie może być dla człowieka czymś, co staje się w jego życiu realną rzeczywistością dopiero wtedy, kiedy on sam ją niejako projektuje i kształtuje zgodnie ze swoją mentalnością. Przed osobą religijną staje po prostu pytanie, czy w sferze mojego doświadczenia i mojej historii istnieje rzeczywistość, którą uważam za ustanowioną niezależnie ode mnie i czy mogę pozwolić jej zatriumfować jako sile, którą nie rozporządzam, lecz która sama mną rozporządza. Gdyby religia była w gruncie rzeczy tylko tym, co uważam za wyraz i interpretację mojego własnego poczucia istnienia i mojego własnego rozumienia egzystencji, to takiej religii brakowałoby istotnej podstawy i istotnego charakteru czyli obiektywności.
Niewątpliwie religia, aby być religią i chrześcijaństwo, aby być chrześcijaństwem, muszą być przyjęte, zinterpretowane i realizowane w sposób subiektywny. Chrześcijaństwo naprawdę istnieje tam, gdzie mamy do czynienia z osobistą decyzją wiary, nadzieją i miłością… Ale prawdziwa subiektywność -świadoma swojej obecności w obliczu Boga i od samego początku zdająca sobie sprawę, że musi podporządkować się pewnej rzeczywistości obiektywnej, której sama nie ustanawiała- rozumie, czym jest Kościół w sferze religii, rozumie, że istnieje coś, co mnie zobowiązuje, co stanowi punkt odniesienia, według którego mogę się orientować, ale który nie zaczyna istnieć dopiero wtedy, kiedy moja własna subiektywność zaczyna być religijna.
Niezastąpiona i niezbywalna subiektywność człowieka z samej swej natury wymaga spotkania z obiektywnością, która byłaby dla niej normatywna.
Chrześcijaństwo staje się religią Boga, który wymaga, który niejako wzywa moją subiektywność do wyjścia poza siebie, dopiero wtedy, kiedy wychodzi mi naprzeciw w rzeczywistości Kościoła, mającego władzę autorytatywną. W przeciwnym razie konkretny człowiek, który jest nie tylko transcendentalnością, ale konkretnym człowiekiem mającym ciało i duszę, historycznie uwarunkowaną…, pozostaje sam wobec swej nędzy, swoich problemów, narażony na możliwość wypaczenia i niezrozumienia spraw religii.
Jeżeli Chrystus nie jest ideą, ale konkretnym człowiekiem, jeżeli zbawienie w Chrystusie realizuje się nie tylko przez przekazywanie ideologii, którą można ostatecznie poznać niezależnie od Jezusa i Jego nauki, i jeżeli zbawienie zależy od konkretnego wydarzenia krzyża, śmierci i zmartwychwstania, to owo zbawienie nie może być udzielone i utrwalone tylko za pośrednictwem wewnętrznej subiektywności, to owa konkretność Jezusa Chrystusa, który mnie wzywa, musi wychodzić naprzeciw mnie w tym, co nazywamy Kościołem. Jest to Kościół , który nie jest utworzony przeze mnie, którego nie kształtują moje pragnienia i potrzeby religijne, ale który spotyka mnie w swojej misji, w swoim zadaniu i swojej proklamacji, ukazując mi rzeczywistość zbawienia w jej realnej obecności.”
Tyle teolog Karl Rahner w swoim bardzo głębokim, aczkolwiek akademickim wykładzie. Jeśli miałbym streścić te słowa, to powiedziałbym po prostu:
„Religia, aby być prawdziwą i realną siłą, nie może być moim własnym, domowym czy nawet chałupniczym produktem. Musi być rzeczywistością obiektywną, niezależną ode mnie, za którą stoi autorytet samego Boga, niezależny od mojego «widzimisię». I to ja mam niejako naginać moje subiektywne odczucia i przekonania do obiektywności Boga, a nie odwrotnie”.
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:44 przed południem od admin
Faryzeizm i hipokryzja, to moralność na pokaz lub raczej karykatura moralności?
***
Kiedyż wreszcie przestaniesz uważać się za pępek świata i zobaczysz innych ludzi?
Permalink
12.28.05
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:13 po południu od admin
Papieros - to samobójstwo rozłożone na wieloletnie raty!
Permalink
12.27.05
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:12 po południu od admin
(1 J 1,5-2,2; Mt 2,13-18)
Dlaczego???
Czwarty dzień radosnego świętowania zostaje jakby przyćmiony faktem opisywanym przez św. Mateusza. Herod, obawiający się o swoją pozycję dokonuje wstrząsającego i bezsensownego mordu. Ani Herod nie uzyskał tego co chciał, ani historia zbawienia -jak się wydaje- nie stała się przez to bardziej jednoznaczna i klarowna. Cóż Bóg chciał nam ukazać przez to wydarzenie? Jaki jest sens i znaczenie tego wydarzenia w historii zbawienia? Bardzo trudne pytanie i podejrzewam, że nikt nie znalazł dotąd zadowalającej odpowiedzi. Prześledziłem kilkanaście komentarzy biblijnych, ale nie znalazłem odpowiedzi, która by mnie satysfakcjonowała. Bezsensowne okrucieństwo Heroda, jest na pewno symbolem i przykładem wszystkich innych bezsensownych okrucieństw, jakich człowiek dopuszcza się wobec człowieka. Ilekroć jednak czytam ten fragment Ewangelii, ilekroć spotykam się z bezsensownym okrucieństwem przypomina mi się opowiadanie, jakie czytałem przed laty.
Oto w obozie koncentracyjnym bezsensownie okrutni esesmani dla zabawy czy też z powodu wydumanej winy postanowili ukarać młodego chłopca przez powieszenie. Powiesili go jednak tak nieszczęśliwie, że chłopak nie zginął od razu, ale jeszcze przez wiele minut rzęził i dusił się na sznurze. Inni więźniowie zobowiązani byli patrzeć na męczarnie tego młodzieńca, przy śmiechu i żartach rozbawionych esesmanów. Jeden z więźniów stojących w szeregu z rozpaczą i gorzkim wyrzutem pyta: “No i gdzież jest PanBóg, skoro pozwala na takie bestialstwo?! Bóg nie istnieje, gdzież on jest?!” Na co inny więzień z bólem odpowiada: “Oto wisi tam na stryczku i rzęzi”.
Bóg naprawdę jest obecny w każdym cierpiącym, katowanym, poniżanym i zapomnianym. On naprawdę jest obecny wszędzie tam, gdzie cierpi człowiek. Bo Bóg stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. Warto chyba o tym pamiętać, szczególnie w chwilach kiedy my sami doznajemy -jak nam się wydaje- bezsensownych i bezcelowych cierpień.
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:31 po południu od admin
„Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” (Mt 10,16)
Najczęściej jest chyba tak, że ci, którzy są roztropni i sprytni jak węże nie są nieskazitelni i na odwrót, ci którzy są nieskazitelni jak gołębie są najczęściej nieroztropni i niezaradni. Czy to polecenie Chrystusa nie jest przypadkiem pułapką bez wyjścia? A może jednak są tacy, którzy są i roztropni i nieskazitelni?
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:11 przed południem od admin
Po mego życia trudach, jeśli
na jakieś względy zasłużyłem
nie chcę by moją trumnę nieśli,
ci, których właśnie nie znosiłem.
(Felicjan Medard Feliński)
Permalink
12.26.05
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 11:20 po południu od admin
Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
(Rz 13:8-10)
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 9:13 po południu od admin
Współczesne dzieci mają wszystkie prawa, ale rodzice tylko prawo do pracy, a i to nie zawsze…
Permalink
« Previous entries Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński
Language-Team: SnowDog
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit
X-Poedit-Language: Polish
X-Poedit-Country: POLAND
X-Poedit-Basepath: .
X-Poedit-KeywordsList: _e;__
X-Poedit-SourceCharset: utf-8
Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1);
X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress
Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński
Language-Team: SnowDog
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit
X-Poedit-Language: Polish
X-Poedit-Country: POLAND
X-Poedit-Basepath: .
X-Poedit-KeywordsList: _e;__
X-Poedit-SourceCharset: utf-8
Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1);
X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress