03.31.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 2:34 po południu od admin
Medytacja Słowa Bożego jest najlepszą formą rozważania Drogi Krzyżowej.
I – Pan Jezus skazany na śmierć
Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: Oto król wasz! A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! Piłat rzekł do nich: Czyż króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli arcykapłani: Poza Cezarem nie mamy króla. (J 19:13-15)
*************
Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina! (Jr 11:19)
II – Pan Jezus bierze krzyż
Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. (J 19:16-17)
*************
Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. (Iz 53:4)
III – Pierwszy upadek
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. (Mt 11:28-29)
*************
Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. (Iz 53:6)
IV – Spotkanie z Matką Bolesną
Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. (Łk 2:34-35)
*************
Jak cię pocieszyć? Z czym porównać? Córo Jeruzalem! Z czym cię porównać, by cię pocieszyć? Dziewico, Córo Syjonu, gdyż zagłada twoja wielka jak morze. Któż cię uleczy? (Lm 2:13)
V – Pomoc Szymona Cyrenejczyka
Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. (Łk 23:26)
*************
Wybaw mnie, Boże, bo woda mi sięga po szyję.
Ugrzęzłem w mule topieli i nie mam nigdzie oparcia,
trafiłem na wodną głębinę i nurt wody mnie porywa.
Zmęczyłem się krzykiem i ochrypło mi gardło,
osłabły moje oczy, gdy czekam na Boga mojego. (Ps 69:2-4)
VI – Twarz cierpiącego Chrystusa
Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. (J 1:29)
*************
On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi.
Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć,
ani wyglądu, by się nam podobał.
Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,
jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa,
wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. (Iz 53:2-3)
VII – Drugi upadek
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. (J 12:24)
*************
Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić,
nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony,
jak owca niema wobec strzygących ją,
tak On nie otworzył ust swoich. (Iz 53:7)
VIII – Współczucie niewiast
A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym? (Łk 23:27-31)
*************
Na krótką chwilę porzuciłem ciebie Jerozolimo,
ale z ogromną miłością cię przygarnę.
W przystępie gniewu ukryłem przed tobą na krótko swe oblicze,
ale w miłości wieczystej nad tobą się ulitowałem,
mówi Pan, twój Odkupiciel. (Iz 54:7-8)
IX – Trzeci upadek
Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. (J 11:51-52)
*************
Lecz On był przebity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,
a w Jego ranach jest nasze zdrowie. (Iz 53:5)
X – Obnażenie z szat
Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze. (J 19:23-24)
*************
Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,
pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu.
Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,
rozwierają wargi, potrząsają głową:
Zaufał Panu, niechże go wyzwoli,
niechże go wyrwie, jeśli go miłuje.
Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona;
Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u piersi mej matki.
policzyć mogę wszystkie moje kości.
A oni się wpatrują, sycą mym widokiem;
moje szaty dzielą między siebie
i los rzucają o moją suknię. (Ps 22:7-10. 18-19)
XI – Przybicie do krzyża
Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. (Mk 15:23-27)
*************
Rozlany jestem jak woda
i rozłączają się wszystkie moje kości;
jak wosk się staje moje serce,
we wnętrzu moim topnieje.
Moje gardło suche jak skorupa,
język mój przywiera do podniebienia,
kładziesz mnie w prochu śmierci. (Ps 22:15-16)
XII – Śmierć na krzyżu
Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? (Mk 15:34; Mt 27:46)
Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. (Łk 23:34)
Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju. (Łk 23:43)
Niewiasto, oto syn Twój. Oto Matka twoja. (J 19:26-27)
Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. (J 19:28)
A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się!
I skłoniwszy głowę oddał ducha. (J 19:30)
*************
Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka;
Pomocy moja, spiesz mi na ratunek!
Ocal od miecza moje życie,
z psich pazurów wyrwij moje jedyne dobro,
wybaw mnie od lwiej paszczęki i od rogów bawolich
- wysłuchaj mnie!
Będę głosił imię Twoje swym braciom
i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia: (Ps 22:20-23)
XIII – Otwarte serce
Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat - ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem - Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. (J 19:31-34)
*************
Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem.
Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy,
ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego.
Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci.
Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie.
Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy,
i posiądzie możnych jako zdobycz,
za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców.
A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami. (Iz 53:10-12)
XIV – Złożenie do grobu
Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. Był z miasta żydowskiego Arymatei, i oczekiwał królestwa Bożego. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. Był to dzień Przygotowania i zapalono już światłą szabatu. Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu. (Łk 23:50-56)
*************
Popchnięto mnie, bym upadł, lecz Pan mi dopomógł.
Pan, moja moc i pieśń, stał się moim Zbawcą.
Okrzyki radości i wybawienia w namiotach ludzi sprawiedliwych:
Prawica Pańska moc okazuje,
prawica Pańska wysoko wzniesiona, prawica Pańska moc okazuje.
Nie umrę, lecz będę żył i głosił dzieła Pańskie.
Ciężko mnie Pan ukarał, ale na śmierć mnie nie wydał.
Otwórzcie mi bramy sprawiedliwości: chcę wejść i złożyć dzięki Panu.
Oto jest brama Pana, przez nią wejdą sprawiedliwi.
Dziękować Ci będę, że mnie wysłuchałeś i stałeś się moim zbawieniem.
Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana: cudem jest w oczach naszych.
Oto dzień, który Pan uczynił: radujmy się zeń i weselmy! (Ps 118:13-24)
Permalink
03.30.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 9:28 przed południem od admin
Jeśli sam nie podejmujesz pokuty, to stajesz się pokutą dla innych …
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 9:27 przed południem od admin
Wiele z pojawiających się obecnie książek w sposób bardziej lub mniej zawoalowany krytykuje Kościół i religię opierając się na kilku z góry przyjętych i nie udowodnionych postmodernistycznych tezach i przesłankach, takich jak:
relatywistyczny stosunek do prawdy i do religii, oparty na post-kartezjańskiej zasadzie zwątpienia powszechnego
roszczenia bazujące na konspiracji i rzekomym zagrożeniu ze strony religii,
radykalny a jednocześnie bzdurny i nierealny feminizm,
nienawiść do wszelkich a szczególnie religijnych autorytetów,
przekonanie, że rzeczywistość jest „plastyczna” i może być naginana do osobistych potrzeb,
nadmiernie rozdmuchany indywidualizm i permisywizm,
gloryfikacja i niemalże ubóstwienie nauk szczegółowych bazujące na niemym założeniu, że tylko one dają nam dostęp do obiektywnej prawdy,
pseudo-humanistyczne założenie, że liczy się tylko szybki i spektakularny sukces,
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 9:26 przed południem od admin
Czy jest sens pomagać biednym krajom afrykańskim ? Prawie 80% pomocy humanitarnej ginie w przepastnych kieszeniach chciwych i nienasyconych miejscowych polityków i kacyków, którzy nie mają skrupułów w „przejmowaniu pomocy”, aby przy jej dystrybucji wygrywać swoje polityczne cele.
Wielkie organizacja międzynarodowe jak ONZ, FAO, UNICEF, HCR itp. dbają raczej o swoich własnych agentów i pracowników. Dla przykładu jeden ze znanych mi pracowników PNUD (Organizacja ONZ dla Rozwoju) zarabia miesięcznie 4,000 € (tak cztery tysiące Euro) w biednym kraju afrykańskim, gdzie średnia dochodów na statystycznego mieszkańca jest w granicy 400 dolarów rocznie. Albo jeden z przedstawicieli HCR Wysokiego Komisarza do Spraw Uchodźców przyjechał do Moroni (Komory), nie załatwił żadnej sprawy, odmówił kilku uchodźcom drobnych wsparć (50 € miesięcznie) a sam jednocześnie mieszkał w najlepszym hotelu, gdzie jedna doba kosztuje 50 €. Komu więc ostatecznie pomagają te organizacje ?
Permalink
03.29.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:26 przed południem od admin
Ludzie wbili się w pychę. Zwrócenie komuś uwagi nawet na jego ewidentnie złe zachowanie powoduje najczęściej reakcję obronno-zaczepną : „A ty co ? Popatrz na siebie i nie czepiaj się !” Dlaczego nie umiemy zaakceptować, kiedy ktoś nam zwraca uwagę ? W takiej sytuacji mówienie o grzechu i o konieczności nawrócenia jest –co najmniej- niemile widziane …
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:22 przed południem od admin
W wieku głębokich przemian nietrudno jest zauważyć, że Sakrament Pojednania został uznany w praktyce za przeżytek nie do przyjęcia w naszych czasach.
Pierwszym aspektem i powodem tego rodzaju stanowiska jest zmniejszenie a nawet zanik poczucia grzechu. Osłabione poczucie grzechu powoduje ryzyko prowadzące penitenta jedynie do eksterioryzacji swojego stanu np. w rozmowie z psychoanalitykiem, bez jednoczesnego uznania grzeszności, bez przyznania się do swojej własnej słabości i bez poddania się leczącemu działaniu łaski.
Jedynie kiedy uznam swoją grzeszność i wyznam ją w sakramencie mogę doznać pojednania (także z sobą), duchowego odrodzenia i faktycznego uświęcenia.
W przeciwnym wypadku pozostaję sam na sam ze swoim grzechem i nic, i nikt nie jest w stanie mi pomóc.
Permalink
03.28.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:40 przed południem od admin
Dlaczego na świecie jest tyle zła ?
Często zdaję sobie takie pytanie.
A przecież powinienem raczej zapytać:
„A co ja robię, żeby to zło zmniejszyć ?
Jaki jest mój udział w zmniejszaniu lub zwiększaniu się panowania zła ?”
Jestem zdziwiony kiedy zło wybucha ze zwiększoną siłą, w atakach terrorystycznych, w zamachach, w niesprawiedliwych wojnach i prześladowaniach …, ale czy nie zdaję sobie sprawy z tego, że to ja przez moje zachowanie przyczyniam się do jego wzmocnienia ? Kiedy nie robię nic dobrego, kiedy obojętnie przechodzę koło potrzebującego, kiedy osądzam i łatwo feruję stanowcze wyroki potępienia, kiedy się gorszę i narzekam, kiedy jestem złośliwy, zgryźliwy, zazdrosny, kiedy jestem zasklepiony w sobie i w swoim egoizmie … tym wszystkim podsycam, wzmacniam i zasilam zło, które się panoszy także z mego powodu ! Dlaczego się więc dziwię, że ono wybucha tu i tam, skoro ja sam przyczyniam się do wzmocnienia jego pozycji ?
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 10:39 przed południem od admin
Zazwyczaj ludzie, którzy nie umieją poprosić o cokolwiek (bo to poniżej ich godności osobistej) nie umieją też dawać, a jeśli już dają, to tym faktem upokarzają innych.
Permalink
03.26.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:17 przed południem od admin
Ze względu na zalewającą moje skrzynki falę spamu (ponad 200 dziennie) muszę zlikwidować wszystkie moje adresy e-mailowe na moich stronach. Jedynym sposobem kontaktu pozostaje wpis do Księgi Gości. Zapraszam serdecznie.
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:40 przed południem od admin
(Iz 43,16-21; Flp 3,8-14; J 8,1-11
Iz 43:16-21
Tak mówi Pan, który otworzył drogę przez morze i ścieżkę przez potężne wody;
który wiódł na wyprawę wozy i konie, także i potężne wojsko;
upadli, już nie powstaną, zgaśli, jak knotek zostali zdmuchnięci.
Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy.
Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie.
Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu.
Sławić Mnie będą zwierzęta polne, szakale i strusie, gdyż na pustyni dostarczę wody i rzek na pustkowiu, aby napoić mój lud wybrany.
Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę.
Flp 3:8-14
I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim - nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze - przez poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach - w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie.
J 8:1-11
Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz.
Kto z was jest bez grzechu …
Aby odwrócić uwagę od naszych świństw i grzechów, jakże często wytykamy błędy innych? Spowiadamy się z “grzechów cudzych”, oskarżamy, napiętnujemy, domagamy się sprawiedliwości, jesteśmy oburzeni … a Jezus “pisze nam nasze grzechy” i czeka na nasze nawrócenie. Po co więc szukać najpierw błędów u innych, po co oskarżać i napiętnować ich wady? Poczytaj to co Jezus „pisze dla ciebie” …
Ale też trzeba widzieć i to, że kobieta, którą do Niego przyprowadzono, nie wypierała się, nie usprawiedliwiała, nie wskazywała nawet na innych, na wspólników jej grzechów, nie twierdziła, że jest bez grzechu i dlatego
DOŚWIADCZYŁA MIŁOSIERDZIA!
Nie doświadczysz miłosierdzia Bożego, jeśli będziesz stale twierdził, że nie masz grzechów, jeśli faryzejsko będziesz twierdził, że jesteś sprawiedliwy i że ze wszystkiego płacisz dziesięcinę.
“Nie potrzebują lekarza zdrowi, albo ci, którzy się za zdrowych uważają, ale ci, którzy rozpoznali i uznali swoją chorobę za rzeczywistą chorobę. Jeśli twierdzisz, że jesteś zdrowy, że masz “tylko lekki katar” i że jesteś bez grzechu, to niepotrzebny ci ani lekarz, ani Boże Miłosierdzie.
I dlatego też nigdy go nie doświadczysz …, dopóki będziesz hipokrytą …
Permalink
03.25.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:27 przed południem od admin
I – Pan Jezus skazany na śmierć
W tym jednym wyroku zawierają się wszystkie inne niesprawiedliwe i sfałszowane wyroki całej historii ludzkości. I to nie tylko te wielkie, sądowe czy polityczne, ale i te prywatne, moje osobiste; pomówienia, oszczerstwa, kalumnie, plotki, wszystkie moje kłamstwa, niedomówienia i obmowy, którymi ranię i niszczę na co dzień moich braci.
W tym jednym spisku zawierają się też wszystkie małe ludzkie spiski, niesłuszne oskarżenia, utyskiwania, donosy, kopane pod innymi dołki. Ja także mam w tym niesprawiedliwym i pokrętnym wyroku Piłata mój własny udział.
A ileż to razy dziennie potrafię tak właśnie, z faryzejskim uśmieszkiem fałszywej uczciwości zgnoić drugiego, niewinnego człowieka tylko dlatego, że jest dla mnie niewygodny, że myśli inaczej, że jest inny, że się ze mną nie zgadza ?
II – Pan Jezus bierze krzyż
Krzyż, który bierzesz na swoje ramiona, to także krzyż wszystkich cierpiących, a szczególnie cierpiących dzieci. To krzyż dzieci seksualnie wykorzystywanych, dzieci umierających z głodu, dzieci bitych i maltretowanych, dzieci ulicy, zabijanych i eksterminowanych jak robactwo. To krzyż dzieci zaszczutych i poniewieranych, dzieci okaleczonych i zziębniętych, to krzyż tych wszystkich dzieci niechcianych, niekochanych i wyskrobanych …
One wszystkie niosą razem z Tobą krzyż cierpienia, przerażenia, niezrozumienia, braku miłości. One wszystkie razem z Tobą nie rozumieją i krzyczą: DLACZEGO ??!!
Ile dzieci w moim środowisku znajduje się w -takiej właśnie- pożałowania godnej sytuacji ? I co ja dla nich zrobiłem ?
III – Pierwszy upadek
Każdy mój grzech Panie, to Twój, upadek, jeszcze jeden więcej. Każda moja obojętność to Twoje rany, i Twój ciężar, który Ciebie przygniata. Ty upadasz także i dzisiaj w tych wszystkich poniewieranych, odrzuconych, zlekceważonych, poniżonych, wyśmianych, wyszydzonych. To Ty upadasz dzisiaj w tych wszystkich bezrobotnych, szukających beznadziejnie pracy, chleba, bezpieczeństwa, domu, schronienia, lekarstw, miłości, zrozumienia, szukających bezradnie człowieka.
I to ja za każdym razem, kiedy poniżam mojego brata, to Ciebie kopię, pluję na Ciebie, szydzę z Ciebie, kpię sobie i naigrawam się z Ciebie obecnego w maluczkich, którym okazuję pogardę i obojętność, od których się odwracam ze zgorszeniem i z niesmakiem. To w nich poniżam Ciebie …
IV – Spotkanie z Matką
Ty Matko Bolesna znasz ból wszystkich matek, które widziały cierpienia i śmierć swoich dzieci. Ty znasz ból niewymowny, który towarzyszy każdej matce, patrzącej na cierpienie swego dziecka, głodnego, bitego, prześladowanego, odrzuconego, sponiewieranego …
Ty Matko cierpisz w tych wszystkich matkach, które nie mogą nakarmić swoich dzieci, które wraz z dziećmi zostały wyrzucone na poniewierkę z krajów objętych wojną, które chronią siebie i swoje dzieci przed prześladowaniami, nędzą i głodem, bo człowiek współczesny żądny władzy nie zwraca uwagi, ani na cierpiące matki, ani na ich poniewierane dzieci.
I Ty cierpisz także w tych matkach wykorzystywanych i porzuconych, zmuszanych do dzieciobójstwa, do morderstwa nienarodzonych … Ty Matko Bolesna je rozumiesz i Ty je przygarnij, stań się ich Orędowniczką, Obrończynią, wsparciem i Wspomożycielką. Wszechmocy Błagająca, módl się za wszystkie zrozpaczone matki.
V – Pomoc Szymona Cyrenejczyka
Jak Szymon z Cyreny nie widzę uginających się pod krzyżem codziennych problemów i kłopotów. Jak Szymona z Cyreny trzeba mnie przymusić do pomocy. Zły jestem i zżymam się, bo to przeszkadza mi w moim małym, spokojnym życiu. Jak Szymon z Cyreny nie rozumiem … jak też niektórzy muszą się stale pakować w kłopoty i jeszcze trzeba im ustawicznie pomagać, a ja nie mam czasu, a ja chcę żyć spokojnie !!!
Rozejrzyj się dookoła, a na pewno zobaczysz Jezusa dźwigającego samotnie krzyż codziennych problemów, głodu, niedożywienia, samotności, opuszczenia, bezrobocia, lęku przed niepewnym jutrem, choroby i niepewności. Rozejrzyj się dookoła i nie czekaj, aby cię zmuszono do pomocy. Wyjdź naprzeciw, bo Jezus w bliźnich stale czeka na twoją właśnie pomoc
VI – Spotkanie ze św. Weroniką
Współczesne Weroniki, to ludzie, którzy bez rozgłosu i wielkiej reklamy, po cichu i z poświęceniem pomagają innym. Oni nie boją się trudności, nieprzyjemności, oni nie szukają rozgłosu i nie dysponują wielkimi funduszami. Oni nie robią wielkich i chwalebnych statystyk, sprawozdań, nie ogłaszają akcji, nie szukają chwały i nagród. Oni po prostu widzą cierpienie i ból drugiego człowieka i dają swój czas, swoje siły, swoje skromne środki, swoje życie i siebie samych - innym.
Współczesne Weroniki to źle opłacane i przepracowane pielęgniarki, które nie biorą łapówek, to dobrzy sąsiedzi, którzy dostrzegą i zaradzą brakom, to zapracowane matki, które mają czas dla dzieci sąsiada, to pracownicy społeczni zbierający zaniedbane dzieci po ulicach naszych miast. Współczesne bezimienne Weroniki, to cisi, normalni ludzie, którzy bez wielkich słów i bez rozgłosu po prostu pomagają, nie czekając nawet na słowa wdzięczności czy uznania. Dadaj im sił Panie …
VII – Drugi upadek
W Twoich upadkach skumulowały się bolesne upadki tych wszystkich, którzy przytłoczeni ciężarem życia nie mogli, nie mieli sił aby iść dalej. Splot nieszczęśliwych wypadków, los niełaskawy i ślepota innych doprowadziły ich do stanu załamania, do beznadziei, do poddania się. Nie mają już sił aby dalej żyć, poddali się, opuścili ręce, upadli. Życie jest dla nich za ciężkie, brak perspektyw, brak sensu, brak jakichkolwiek jaśniejszych punktów. A obok przechodzą inni, obojętni, zapatrzeni w siebie, ślepi, zadufani, nieczuli, nie mający czasu … „bliźni”. Jak ten człowiek (z Twojej przypowieści), którego napadli zbójcy, który leżał przy drodze mijany przez kapłanów i uczonych w Piśmie, nieczułych na jego los.
W Twoim upadku widzę upadki tych wszystkich załamanych, zniszczonych, poranionych przez życie i ludzką obojętność, mijanych przez tych, którym się powiodło. W Twoim upadku widzę kobiety lekkich obyczajów, wykorzystywane przez mężczyzn, przez sutenerów, przez dobrych i porządnych obywateli. W Twoim upadku widzę tych wszystkich odrzuconych przez zamożne społeczeństwa, przez dobrze się mających, W Twoim upadku widzę tych zapomnianych i wyśmianych, tych nieudaczników życiowych, fajtłapów i niedorajdów, którzy nie umieli się urządzić, bo byli za uczciwi, za naiwni, za prości.
Leżysz na ulicach Jerozolimy, Buenos Aires, na dworcach Warszawy i Krakowa, w slumsach Nairobi i Delhi, na dróżkach i bezdrożach tylu miast i wsi. Zbity, zakrwawiony, oszpecony, przytłoczony ciężarem krzyża – życia, które się nie udało. Panie, podnieś się i dodaj siły tym wszystkim którzy upadli, aby i oni mogli się podnieść.
VIII – Spotkanie z płaczącymi niewiastami
One nie płakały na pokaz, one płakały i współczuły szczerze. A przecież nie zdawały sobie sprawy z tego, że to ich grzechy i grzechy ich dzieci stały się przyczyną Jego męki. Na nic płacz i najszersze nawet łzy jeśli za nimi nie idzie prawdziwa skrucha i dogłębne nawrócenie. Na nic moja droga krzyżowa i moje modlitwy, moje pobożności i wzruszanie się do łez, jeśli w życiu codziennym jestem egoistą, sobkiem, małym złośliwcem, krytykantem, hochsztaplerem, jeśli szukam tylko swego, jeśli stale podkreślam tylko wartość swojej osoby. Na nic najszczersze nawet łzy i wzruszenia jeśli nie umiem wielkodusznie wybaczać, jeśli stale wytykam innym ich drobne potknięcia i jednocześnie nie widzę moich błędów, moich wad i moich grzechów.
Po co płakać i rozczulać się nad głodnymi i bezdomnymi, chorymi i opuszczonymi, biednymi i samotnymi jeśli nawet placem nie kiwnę aby im pomóc ? Po co robić pobożna minkę i udawać wzruszonego jeśli jednocześnie jestem głuchy, ślepy i nieczuły na potrzeby moich braci ? Płaczące niewiasty to obraz tych wszystkich, którzy być może szczerze, ale jednocześnie tylko zewnętrznie i sentymentalnie reagują na biedę, na cierpienie, na niesprawiedliwość, bez zaangażowania się, bez podjęcia konkretnych kroków mających na celu zmniejszenie zła i biedy w świece, to obraz tylko sentymentalnych, skupionych w końcu jedynie na sobie pozornych „dobrych dusz”. Jezu – wstrząśnij mną, abym dostrzegł, że i ja mam coś więcej do zrobienia niż tylko „serdecznie się wzruszyć”.
IX – Trzeci upadek
Nałogowi alkoholicy, którzy topią bezsens swego nieudanego życia w kolejnej butelce, prostytutki, które odkryły, że ich ciało może być źródłem niezłych zysków, narkomani, którzy w jeszcze jednej dawce „zaświatów” poszukują tego, czego nie może im dać ten świat … oni wszyscy tak nisko upadli, tak nisko się stoczyli … ale Ty przecież nie do zdrowych przyszedłeś i nie do tych, którzy się dobrze mają … Ty dla chorych i pogardzanych, dla wyrzutków społecznych i dla odrzuconych upadłeś po raz trzeci. Ty się z nimi w ten sposób solidaryzujesz. To w nich upadasz coraz bardziej i coraz boleśniej, aby ich ratować, aby im powiedzieć, że ich kochasz. To dla nich podjąłeś tę drogę krzyżową i do końca poniesiesz Twój krzyż, aby im pokazać, ze można powstać nawet z najgorszego upadku i podnieść się z najgorszego upodlenia.
Wszyscy inni skazali ich już na zapomnienie, ale nie Ty ! Wszyscy inni postawili już na nich krzyżyk, ale nie Ty ! Wszyscy inni już nimi tylko pogardzają, tak jak Tobą, ale nie Ty ! Nie zapominaj o nich, o tych w najgorszych upadkach, o tych na samym dnie, nie zapominaj o nich ! Królu Wszechświata, opluty przez sprawiedliwych, wzgardzony i wyszydzony przez tych wszystkich, którzy się dobrze mają.
X – Obnażenie
Zabrano Ci wszystko, nawet koszulę, którą zrobiła Ci Matka. Odarto z godności, z człowieczeństwa, ze wstydu. A iluż to dzisiaj znajduje się w podobnej sytuacji, tylko dlatego że nie chcieli iść na układy i na kompromisy. Zniszczono ich, zgnojono, odarto ze wszystkiego, obnażono, wystawiono na pośmiewisko i hańbę. Dlatego, że byli uczciwi i mieli odwagę sprzeciwić się –jak Ty- wielkim tego świata, zostali zniszczeni i wystawieni na kpiny.
W tych wszystkich wyśmianych i wyszydzonych –także przeze mnie- widzę Ciebie. W tych wszystkich zniszczonych ludzkimi, jadowitymi językami widzę Ciebie. W tych wszystkich zaszczutych, wydrwionych, bezbronnych, nieporadnych i odartych ze wszelkiej czci i godności widzę Ciebie. W tych wszystkich, których ja sam obnażyłem i wykpiłem, wyśmiałem, wyszydziłem … widzę Ciebie … obnażonego.
XI – Przybicie do krzyża
„To nie gwoździe Cię przybiły lecz mój grzech” … Nikogo nie zabiłem, nie zgwałciłem, nie torturowałem … a jednak … To moje obmowy, oszczerstwa, moje szydercze uśmieszki i pobożne zgorszenie, moja obojętność i zarozumiałość, moja pycha i mój egoizm … to nie gwoździe Cię przybiły lecz mój grzech. Nigdy nie byłem gwałtowny, zawsze grzeczny i ułożony, zawsze pobożny i rozważny, zawsze lepszy od innych i nie mający sobie nic do zarzucenia … to nie gwoździe Cię trzymały lecz mój grzech.
Nie gwoźdźmi Cię przybijałem, ale szpileczkami, aby było boleśniej, aby było mniej widoczne, z faryzejskim uśmieszkiem na ustach, z ugrzecznioną minką, z wyrazem głębokiej pobożności i zatroskania. Mój stosunek do innych, moja krytyka, moje ustawiczne niezadowolenie, moje utyskiwanie i narzekanie, moja chciwość i skąpstwo, mój egoizm i moje zapatrzenie w siebie, moja bezczelność i głębokie przekonanie o moich racjach, to są gwoździe, którymi codziennie Cię krzyżuję. Inni nie mogą już mnie znieść, a ja się dziwię że mnie unikają. Inni nie mogą już na mnie patrzeć i mnie słuchać, a ja mam żal i pretensje że się ode mnie odsuwają. A ja ich przecież nawet nie widzę, nie zauważam, jak tylko wtedy i tylko po to, aby im dokuczyć, aby ich skrytykować, aby im dopiec, uszczypnąć, dogryźć.
I do tego wszystkiego ta moja pobożna minka i przekonanie, że jestem lepszy, że nie mam sobie nic do zarzucenia, że grzechów nie popełniam, że nie mam się z czego nawracać. A przecież, to na pewno nie gwoździe Cię przybiły … lecz moje grzechy !
XII – Śmierć na krzyżu
Wszyscy umierający w samotności i w opuszczeniu, w szpitalnych pokojach i w lepiankach z gliny w afrykańskim buszu, na ulicach i w rynsztokach, w slumsach i w pałacach, wszyscy duszący się ostatnim spazmem bólu i beznadziejnego cierpienia, wszyscy poddani „dobrowolnej i chcianej” eutanazji, wszyscy krzyczący i szepczący razem z Tobą : „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił !?” … Oni wszyscy są z Tobą zawieszeni na krzyżu, między niebem a ziemią, między życiem i śmiercią, między nadzieją i bezsensem. Oni wszyscy razem z Tobą krzyczą : „Śmierć jest absurdem !!”
A Ty po to umarłeś, aby to, co absurdalne stało się bramą życia. A Ty po to umarłeś, aby oni wszyscy nie umierali bez nadziei, aby ich śmierć nie była absurdalna, aby nie była bezsensownym zakończeniem bezsensownego życia.
Twój krzyk rozpaczy: „Eloi, Eloi, lema sabachthani” nie jest Twoim ostatnim słowem. Powiedz i tym wszystkim, którzy umierają w lęku i w przerażeniu … powiedz im wszystkim: “Wykonało się” i dodaj: „Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju”. Niech ich śmierć nie będzie absurdalna …
XIII – Zdjęcie z krzyża
Jeszcze tylko trzeba się upewnić, że nie żyje, że naprawdę umarł, że już nikomu nie zagrozi. Dla pewności przebić serce, aby już nie było żadnej wątpliwości. Zdjąć ciało z krzyża, żeby nie przeszkadzało, żeby nie bezcześciło szabatu, żeby nie raniło niczyich uczuć religijnych. I po wszystkim … Rzeczywiście wykonało się i można dalej żyć spokojnie i dalej prowadzić nieczyste i nieuczciwe interesy, dalej krzywdzić, dalej kłamać, dalej grzeszyć bezkarnie, dalej drwić sobie z prawdy, z uczciwości, ze wszystkiego … On już nikomu nie zaszkodzi i nikomu nie będzie bruździł.
Pozbyłem się wyrzutów sumienia, pozbyłem się tego co mi przeszkadzało, tego co było niewygodne. W tym stanie nie jest On już niebezpieczny, jest całkowicie nieszkodliwy. Jeszcze tylko dla większej pewności grób przywalić dużym kamieniem i można wrócić do normalnego życia. Jeden problem mniej, jeden problem z głowy. Ileż to razy zdarzyło mi się tak myśleć ? Ileż to razy tak właśnie rozprawiałem się ze swoimi wyrzutami sumienia ?
XIV – Złożenie do grobu
Gdzież jest o śmierci twój oścień, gdzież jest o śmierci twoje zwycięstwo ?
Ościeniem śmierci i jej zwycięstwem nie jest Chrystusowy grób, bo ten został pokonany wraz ze śmiercią przez Chrystusowe Zmartwychwstanie. Ościeniem śmierci i jej zwycięstwem jest twój (mój) grzech). On nadal triumfuje, mimo zwycięstwa Chrystusa. Ościeniem śmierci i jej zwycięstwem jest moja pycha i zatwardziałość w grzechu.
To jest mój grób i mój koniec, to jest kamień, który zawalił mi drogę do zmartwychwstania.
Permalink
03.24.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:32 przed południem od admin
Do wszystkich ludzi „wielkiego” serca
Wiadomość – apel sprawdziłem i nie jest to naciąganie.
Drodzy Państwo
zdjęcie Karolinki
Moja córeczka, Karolina ma 11 lat i miała być roślinką
Choruje na bardzo rzadkie i poważne schorzenie neurologiczne Zespół RETTA (jest to schorzenie mające cechy porażenia mózgowego i autyzmu). Dzięki intensywnej rehabilitacji uczyniła duże postępy, samodzielnie siada, choć nikt nie dawał jej na to wielkich szans . Karolina jest bardzo pogodną uśmiechniętą dziewczynką, mimo swojego cierpienia . Karola miała być „ roślinką”, która nie będzie mówić, siedzieć, stać, o chodzeniu nie mówiąc . A jednak usiądzie bez niczyjej pomocy ! Po siedmiu latach powiedziała mama i to była najpiękniejsza dla mnie chwila. W chwili obecnej córka jest intensywnie pionizowana. Mimo iż wkładam dużo serca i wysiłku w rehabilitację córeczki, to nie jestem w stanie zapewnić jej takiej stymulacji jakiej wymaga aby mogła samodzielnie stanąć na własnych nóżkach, dlatego musimy korzystać z pomocy specjalistów. Jednak nasze wysiłki nie są bezowocne. Karolina przez krótką chwilę stoi podtrzymywana. Karolcia musi być stale specjalistycznie rehabilitowana. W tym celu musi brać udział w turnusach rehabilitacyjnych, oraz w codziennej długotrwałej rehabilitacji i stymulacji. Potrzebny jest jej także pionizator - zalecony przez lekarza. Wiąże się to jednak z ogromnymi wydatkami. Niestety wychowuję Karolinę sama. Jestem bezsilna wobec wysokich kosztów potrzebnego sprzętu. Przybliżony koszt jednego turnusu wynosi 3.500. zł., a moje dochody są zbyt małe abym mogła uzbierać taką sumę kilka razy do roku. Oszczędności, które miałam w całości „poszły” na leczenie Karoliny, dlatego proszę o pomoc, choć nie przychodzi mi to łatwo. Karolina zrobiła wiele, ale potrzebuje pomocy. Jestem przekonana i głęboko w to wierzę, że kiedyś samodzielnie wstanie i zrobi choć kilka kroków. Dlatego zwracam się do wszystkich instytucji i ludzi czułych na cierpienie dzieci z prośbą o wsparcie finansowe. Pomóżcie Państwo wrócić Karolinie do „zdrowia” . Nie pozwólmy, aby jej cierpienia i efekty przebytych operacji poszły na marne.
Mama Karolinki.
Wszelkie ewentualne wpłaty proszę kierować na konto:
FUNDACJA DZIECIOM: ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ
PKO BP XV O/WARSZAWA
50 1020 1156 0000 7902 0007 7248
z dopiskiem:
na leczenie i rehabilitację KAROLINY WIERZCHOWSKIEJ.
kontakt z nami:
tel. 022/870.40.78.
04-077 Warszawa
ul.Grochowska 219/18
ADRES FUNDACJI:
ul. Łomiańska 5
01-685 Warszawa
http://www.fundacja.dzieciom.pl
tel: : 022/ 832.19.25; 022/ 832.19.26
Permalink
03.23.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:18 przed południem od admin
(Iz 7,10 - 14; Hbr 10,4 - 10; Łk 1,26-38)
A Słowo stało się ciałem
Scena przedstawiona w dzisiejszej Ewangelii wydaje nam się niemal mitologiczna. Jest tak niesamowicie bajeczna, że aż -dla niektórych- niemożliwa. A jednak jest to początek, od którego zaczyna się zbawcze dzieło Boga. Bóg wybrał właśnie taki, niezwykły i cudowny sposób wejścia w historię ludzką. Wybrał Maryję Dziewicę z Której się narodził jako Jezus Chrystus Zbawiciel Świata.
czytaj dalej …
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:17 przed południem od admin
Ze względu na zalewającą moje skrzynki falę spamu (ponad 200 dziennie) muszę zlikwidować wszystkie moje adresy e-mailowe na moich stronach. Jedynym sposobem kontaktu pozostaje wpis do księgi gości. Zapraszam serdecznie.
Permalink
03.22.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 2:54 po południu od admin
Dawaj to, co masz, czym jesteś.
Dawaj przedmioty, ale nade wszystko dawaj siebie,
swoją opiekę, swoją pomoc, swoje współczucie.
Dawaj póki czas, póki masz co dawać,
póki masz rzeczy, póki masz siły,
póki stać cię na serdeczną troskę,
na współczucie, na uśmiech i radość.
Dawaj swoją pomoc, dawaj siebie samego
póki cię jeszcze trochę jest.
Dawaj, bo to dane wróci do Ciebie w dwójnasób.
Ks. Mieczysław Maliński
Permalink
« Previous entries Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński
Language-Team: SnowDog
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit
X-Poedit-Language: Polish
X-Poedit-Country: POLAND
X-Poedit-Basepath: .
X-Poedit-KeywordsList: _e;__
X-Poedit-SourceCharset: utf-8
Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1);
X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress
Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński
Language-Team: SnowDog
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit
X-Poedit-Language: Polish
X-Poedit-Country: POLAND
X-Poedit-Basepath: .
X-Poedit-KeywordsList: _e;__
X-Poedit-SourceCharset: utf-8
Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1);
X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress