02.27.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 3:15 po południu od admin
(Pwt 26,4-10; Rz 10,8-13; Łk 4,1-13)
Pwt 26:4-10
Kapłan weźmie z twoich rąk koszyk i położy go przed ołtarzem Pana, Boga twego. A ty wówczas wypowiesz te słowa wobec Pana, Boga swego: Ojciec mój, Aramejczyk błądzący, zstąpił do Egiptu, przybył tam w niewielkiej liczbie ludzi i tam się rozrósł w naród ogromny, silny i liczny. Egipcjanie źle się z nami obchodzili, gnębili nas i nałożyli na nas ciężkie roboty przymusowe. Wtedy myśmy wołali do Pana, Boga ojców naszych. Usłyszał Pan nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie. Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Zaprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie. Rozłożysz je przed Panem, Bogiem swoim. Oddasz pokłon Panu, Bogu swemu.
Rz 10:8-13
Ale cóż mówi: Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. Ale jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.
Łk 4:1-13
Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek. Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Lecz Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.
Trzy pokusy
Potrójne kuszenie Jezusa na pustyni, ma na pewno swój głębszy sens i znaczenie. Co więcej, Chrystus chce nam coś pokazać, coś uzmysłowić, przed czymś przestrzec, w czymś pomóc … Nie jestem egzegetą i na pewno nie potrafię przeprowadzić dogłębnej i naukowej analizy egzegetycznej tekstu dzisiejszej Ewangelii, ale spróbuję przybliżyć ją sobie i zarazem Tobie.
Trzy pokusy:
- przemień kamień w chleb,
- oddaj mi pokłon, a będziesz bogaty,
- udowodnij swoją wielkość,
to trzy pokusy współczesnego świata, który stale i pod rożnymi przykrywkami proponuje nam zaspokojenie naszych pragnień i kusi trzema mirażami:
- zaspokajaj wszystkie potrzeby twojego ciała,
- zdobywaj bogactwo wszelkimi sposobami,
- bądź wielki, rządź światem.
Te trzy pokusy, to krócej mówiąc:
- pokusa ciała,
- chciwość i
- pycha.
I one są stale obecne w naszym życiu. Co więcej, cały współczesny świat nastawiony (hedonisytcznie) na sukces i tanie efekciarstwo ustawicznie gra na tych pokusach i próbuje nas mamić, obiecując pełnię szczęścia i zaspokojenie wszelkich potrzeb właśnie przez te trzy miraże. Widzimy zresztą i na co dzień, że ludzie, którzy zaspokajają wszystkie swoje zachcianki i pragnienia, dobrze się mają i że powodzi się im nienajgorzej, ale zarazem szybko się nudzą i szukają coraz to mocniejszych wrażeń.
Jest w tym fakcie - kuszenia Jezusa, Boga Człowieka - jakieś symboliczne i głębsze znaczenie. Jezus próbuje nam pokazać jak bardzo niebezpieczne jest takie uleganie złudom i mirażom. I dlatego na te trzy szatańskie pokusy odpowiada:
- “Nie samym chlebem żyje człowiek …” - nie jesteś tylko ciałem i twoje ciało mimo, że ma swoje prawa i twoim obowiązkiem jest zaspokojenie jego podstawowych wymagań, nie może stać się tyranem w twoim życiu. Nie możesz się poddać tyrańskim i żądaniom twojego ciała, bo one cię zniszczą. Jesteś człowiekiem, a nie zwierzęciem, które działa pod wpływem instynktów i wszystkie potrzeby instynktownie musi zaspokajać. To duch tobą rządzi a nie ciało i nie możesz się zredukować do poziomu zaspokajania wszelkich zachcianek ciała.
- “Panu Bogu swemu będziesz oddawał pokłon …” - nie kłaniaj się wszystkim bożkom wokoło, a już na pewno nie kłaniaj się najpotężniejszemu bożkowi tego świata - bogactwu. Nie sprzedawaj się za dobrobyt, nie ulegaj pokusie pieniądza, bo on w końcu nad tobą zapanuje. Czyż nie widzisz, jak pomału stajesz się niewolnikiem dobrobytu i bogactwa? Czyż nie widzisz, jak pomału się odczłowieczasz, tylko po to aby więcej mieć, więcej posiadać, a w rzeczywistości, to nie ty posiadasz cokolwiek, ale jesteś posiadany, przez układy, koniunkturę, rzeczy którymi się otaczasz … Nie kłaniaj się wszystkim i wszystkiemu dookoła, tylko po to aby więcej mieć. I tak nic z tego co posiadasz nie weźmiesz ze sobą.
- “Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego …” - złudna jest pokusa wielkości i potęgi. Nie próbuj dać się złapać na tę przynętę, bo albo staniesz się tyranem i będziesz znienawidzony, albo będziesz satrapą, marionetką w rękach sił, które i tak od ciebie nie zależą. Mirażem i ułudą jest każda wielkość i potęga, oparta na ludzkiej sile i bogactwie. Zobacz tylko tych współczesnych “wielkich tego świata” . Iluż z nich jest już tylko karykaturami człowieczeństwa, ilu z nich jest naprawdę wielkich, a ilu z nich jest tak głęboko znienawidzonych, że najlepiej byłoby dla nich gdyby “znikli z horyzontu”. A dla iluż z nich, dopiero śmierć okazała się najlepszym zakończeniem smutnej i tragicznej farsy ich życia?
Nie, na pewno te trzy pokusy współczesnego świata nie czynią człowieka ani szczęśliwym, ani większym, ani bardziej ludzkim. Szatan się tylko przebrał w inne szatki, ale kusi nadal i nadal szepcze do ucha wielu z nas:
- zamieniaj kamień w chleb, a nakarmisz miliony i będziesz popularny,
- oddaj mi pokłon, a będziesz bogaty,
- pokaż swoją wielkość, jesteś wspaniały i należy ci się ogólny szacunek i posłuch, jesteś najlepszy.
Co mu odpowiesz?
*************
Jezus daje na te pokusy odpowiedź także w trzech radach ewangelicznych:
- czystości – przeciw pokusie i tyranii ciała
- ubóstwa - przeciw pokusie i tyranii bogactwa
- posłuszeństwa – przeciw pokusie i tyranii władzy i pychy.
Te trzy rady ewangeliczne zakonnice i zakonnicy przyjmują jako drogę swojego życia na wzór Boskiego Mistrza.
Ale to nie znaczy, że rady te są tylko dla zakonników. Tak żyć może, a nawet powinien każdy, bo:
- czystość nie znaczy celibat,
- ubóstwo nie znaczy bieda,
- a posłuszeństwo nie znaczy ubezwłasnowolnienie.
To jest propozycja życia godnego człowieka, życia w którym ani ciało, ani bogactwo ani pycha nie są tyranami.
Czy potrafisz zrozumieć i przyjąć propozycje Chrystusa ?
Permalink
02.26.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 3:20 po południu od admin
I – Pan Jezus skazany na śmierć
Piłat, mógł Go obronić, mógł znaleźć inne wyjście, ale … wygodniej było umyć ręce.
Konformizm, wygoda, święty spokój… byle tylko nie narażać się niepotrzebnie, byle nie stracić posadki …
Ileż to razy w moim codziennym życiu wygodnie i po cichutku umywam ręce, bo tak wygodniej i bardziej bezpiecznie, bo po co się szarpać i nadstawiać niepotrzebnie karku? Mógłbym pomóc, mógłbym być wielki i znaleźć inne wyjście, ale ja wolę się odciąć, zbyć sprawę, być malutki i nijaki, byle tylko sobie nie zaszkodzić, byle nie zaszkodzić swojej karierce, nie stracić pozycji, stanowiska, twarzy …
Mali „piłaci” obecnego czasu … ileż ich dzisiaj jest, stale umywający ręce w lękliwym geście tchórzostwa. Iluż jeszcze konformistycznie wyda Jezusa na śmierć, dla świętego spokoju ?
I Chrystus jest znowu skazywany, biczowany, maltretowany, bo mnie nie stać było na wyraziste opowiedzenie się za Nim …
… obecnym w każdym cierpiącym bracie …
II – Pan Jezus bierze krzyż
„Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien.” (Mt 10:38)
A co to może znaczyć w moim życiu ?
Każdy z nas ma swój własny krzyż do dźwigania … tylko …
… co to może konkretnie znaczyć w moim życiu ?
Boję się krzyża, boję się cierpienia, boję się kłopotów i choroby, boję się niezabezpieczonej przyszłości, schorowanej starości… Zarabiam, zabiegam, oszczędzam, płacę ubezpieczenia (z których i tak korzystają inni, a nie ja) i … lękam się niepewnego jutra, boję się krzyża.
A on i tak mnie nie ominie.
Czy nie lepiej więc nieść go z Chrystusem, w Jego towarzystwie, wiedząc że On także powiedział: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.” (Mt 11:28)
Krzyż, choroba, cierpienie cię nie ominą. Chcesz być sam na sam z tą rzeczywistością czy raczej iść za Nim, niosąc razem z Nim twój krzyż, po Jego drodze krzyżowej ?
III – Pierwszy upadek
A czy ty pamiętasz twój pierwszy upadek, twój pierwszy grzech, twoje pierwsze „potknięcie” ?
Ile innych było później ?
Coraz gorsze, coraz poważniejsze i… coraz mniejsze wyrzuty sumienia.
Kolejne grzechy, kolejne świństwa, kolejne zaparcia się Chrystusa,
… kolejne rzucenie GO na kolana, na twarz … na bruk …
Każdy twój grzech, każdy twój upadek ma swoje lustrzane odbicie w upadkach Chrystusa… Ile ich jeszcze pozostało w twoim życiu? Ile razy jeszcze rzucisz Nim o ziemię ?
Pierwszy upadek … taki niewinny .. i następne już coraz poważniejsze i coraz bardziej świadome. A może by tak zacząć uważać i zastanowić się czasami przed upadkiem, do czego to może doprowadzić? A może by tak nie rzucać Chrystusa co raz to brutalnie na kolana ?
IV – Spotkanie z Matką
Matka,
Ona nie musi nawet mówić, Jej nie musisz nic tłumaczyć. Ona spojrzy i rozumie wszystko.
Tak spotkała Matka…
Syna …
na Jego krzyżowej drodze
i zrozumiała co znaczą słowa Symeona:
„A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.” (Łk 2:35)
A ty, czy nie zapomniałeś, że masz matkę, że masz też Matkę, tę samą, rozumiejącą bez słów i bez niepotrzebnego gadania.
A jeśli spotkasz Ją na swojej drodze … nie uciekaj od Niej, Ona rozumie wszystko bez zbędnych słów. Ona - Wszechmocy błagająca … Ona jednym spojrzeniem dająca ukojenie. Matka… jedno słowo, które tak wiele znaczy … nawet dla Syna Bożego …
V – Pomoc Szymona Cyrenejczyka
Idąc drogą swojego życia tak naprawdę idziesz stale Jego droga krzyżową. I możesz na niej być:
- gapiem, z ciekawością przyglądającym się tylko niecodziennemu widowisku,
- bezmyślnym i tępym żołdakiem znęcającym się nad bezbronnym,
- stojącym z daleka i nie okazującym żadnych uczuć, chłodnym, obojętnym, niezaangażowanym…,
… możesz… być zapatrzonym tylko w siebie i koniec swojego nosa …
Ale możesz też pomóc, ulżyć, wesprzeć, choćby nawet odrobinę na siłę i wbrew Twojej rozleniwionej woli …
… możesz nie być obojętnym, bezdusznym, nijakim, egoistą …
… możesz… nie być zapatrzonym tylko w siebie i koniec swojego nosa …
Zaprawdę, powiadam wam:
Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście to uczynili.
(Mt 25:40)
Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili.
(Mt 25:45)
VI – Spotkanie ze św. Weroniką
Niewiele mogła. Prosty, zwyczajny, ludzki gest. Jak się przedarła przez kordon żołnierzy ? A przecież się bała tak jak i ci wszyscy inni, patrzący z daleka. Przecież mogła zostać pobita, pchnięta, odtrącona. Odwaga zwykłej kobiety. Czy była jedną z tych, które usługiwały Jezusowi, czy tylko przechodniem na Jego drodze? Przechodniem, który po prostu zauważył cierpienie … zauważył cierpiącego i nie bał się.
A ilu przechodzi obok mnie, z cierpieniem na twarzy, a ja nawet nie zwracam uwagi, albo się boję? Iluż potrzebujących tego zwykłego gestu minęło mnie już na mojej drodze, a ja nie zauważyłem, zlekceważyłem, zaparzony w siebie ?
Weroniko naucz mnie, jak pokonać strach i obojętność, jak nie przechodzić obok cierpiącego obojętnie …
VII – Drugi upadek
Niewielki kamień na drodze, potknięcie, utrata równowagi … Nawet nie zauważyłeś jak i kiedy twoje grzechy stały się coraz częstsze i coraz poważniejsze. Kiedyś jeszcze walczyłeś, próbowałeś się nie poddawać… czasem nawet ci się udawało. Od jakiegoś czasu już nie walczysz, padasz w błoto bez walki, bez wysiłku, nawet bez próby oporu. A twoje upadki stają się prawie normalne, niezauważalne, zawsze wytłumaczalne i usprawiedliwione.
To, co kiedyś było nienormalne i trudne do przyjęcia, nie do zaakceptowania, staje się „normalką”, staje się normą. Dla wielu swoich grzechów, nałogów, słabości i upadków znalazłeś już usprawiedliwienie i wytłumaczenie. To przecież takie naturalne, jestem tylko człowiekiem, nie można zmienić natury … itd., itp. I leżysz już coraz dłużej i wstać ani podnieść się … już ci się nie chce, nie masz ochoty. A każdy następny upadek jest coraz głębszy i coraz bardziej niebezpieczny. I sił w tobie już coraz mniej i motywacje do powstania coraz słabsze.
Drugi upadek Jezusa, to dla ciebie przypomnienie, ostrzeżenie ALARM !!! który powinien zapalić czerwone światełko w twojej duszy. Możesz jeszcze powstać, zmienić coś w swoim życiu, tylko się nie zgadzaj na marazm i zniechęcenie, tylko nie usprawiedliwiaj i nie lekceważ twoich grzechów.
MOŻESZ JESZCZE POWSTAĆ.
VIII – Spotkanie z płaczącymi niewiastami
Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi ! (Łk 23:28)
Czy nie jest to raczej przestroga dla nas, abyśmy naszego Wielkiego Postu nie ograniczali do sentymentalnych tylko wzruszeń ? Czy nie jest tak, że łatwo się wzruszamy biedą i nieszczęściem innych, ale dalej, poza to wzruszenie już nie wyjdziemy ? Czy nie jest tak, że sentymentalizm w sprawach religijnych zastępuje nam najczęściej właściwe nawrócenie i zmianę życia ?
Tak łatwo się wzruszyć, tak łatwo na tym poziomie uczuciowo-sentymentalnym pozostać, a przecież nie o to chodzi i nie po to Chrystus sam siebie wydał na mękę i śmierć, abyśmy się wzruszali … Wzruszenia są najczęściej tylko niebezpiecznym zastępnikiem, usypiającym wolę i pozwalającym nam na nic nie robienie.
Nie płacz, nie rozczulaj się… ale zrób coś !!!
IX – Trzeci upadek
Trzeci, najgorszy upadek i wydaje ci się, że już nie masz ani siły, ani wystarczająco dosyć silnej woli aby powstać. Jesteś obolały i zniszczony. Wydaje ci się, że to już absolutny koniec i że nie podniesiesz się już, i nie pójdziesz dalej. Grzechy przywaliły cię już tak bardzo, że odczuwasz pokusę zostania tu gdzie upadłeś, poddania się, dania za wygraną. Widzisz z przerażającą wyrazistością, jak daleko zaprowadziły cię twoje własne grzechy, słabości i nałogi. I tak dobrze by było już nic nie robić, poddać się, nie powstawać, nie szarpać się, zgodzić się na wszystko, załamać się, uznać się za przegranego …
To takie kuszące, takie wygodne. Przecież tyle się już naszarpałeś, tyle razy próbowałeś … i NIC ! Po co więc dalej udowadniać sobie i innym coś, co jest niemożliwe. Pokusa pozostania, poddania się, odpuszczenia sobie tej bezsensownej walki jest stale obecna w twoim życiu, stale czai się gdzieś za kolejnym rogiem, za kolejnym upadkiem, kolejnym grzechem …
A może już dawno upadłeś i leżysz, i co więcej udowadniasz sobie, że ci tu dobrze, że nie ma po co się dźwigać …
A przecież to jeszcze nie koniec, przecież możesz jak On, powstać, bo On właśnie po to po raz trzeci się podniósł, abyś i ty nie pozostał w połowie drogi, w marazmie i w beznadziei, w apatii i bezsensie.
X – Obnażenie
Jesteś przekonany o swojej doskonałości, o swojej wielkości, o swojej perfekcyjności. Nikt nie może ci nic zarzucić… pławisz się w samouwielbieniu, krytykujesz i „obrabiasz” wszystkich wokół ciebie, byle tylko nie widzieć, że twoja twarz nie jest tak doskonała. Żyjesz w ustawicznym zakłamaniu, w obłudzie, w przekonaniu o swojej nieomylności, o swojej doskonałości, o swojej prawości i uczciwości I NAGLE !!! ….
Ktoś cię zdemaskuje, ktoś obnaży twoje słabości, ktoś odkryje twoje ukryte i nie zawsze czyste zamiary i intencje, ktoś pokaże ci twoją własną - brzydką twarz ….
Och!!!, jak to boli, jak bardzo boli i piecze, takie obnażenie, takie odarcie ze złudzeń i kłamstw, w które nawet ty sam już wierzyłeś! To gorsze niż być wystawionym nago na pośmiewisko pospólstwa… to gorsze niż wstyd bycia nagim …
A może byś sam zdjął te wszystkie maski i zmył makijaże i zobaczył, że nie jesteś wcale taki dobry i wcale taki doskonały, jak ci się wydaje? A może byś przyznał się do swoich pomyłek i zobaczył swoje grzechy i brudy, w których się od lat pławisz? Może nie trzeba by było robić bolesnej wiwisekcji, odarcia, obnażenia ?
Panie, odarty z szat… to dla mnie, abym umiał się przyznać do moich grzechów i słabości … abym nie był taki pyszny i zarozumiały, przystrojony we wszystkie szatki mojej fałszywej doskonałości.
XI – Przybicie do krzyża
Nie wystarczyło biczowania, ukoronowania cierniem, upadków i pośmiewiska… jeszcze i to - ukrzyżowanie… przybicie rąk i nóg gwoździami do drzewa… Po co ? Dlaczego ? Przecież tę ręce rozdawały chleb i rybę, przecież te ręce uzdrawiały i błogosławiły, przecież te ręce nie zrobiły nic złego, przecież te nogi niosły Go do miast i wiosek, aby ubogim nieść Dobrą Nowinę… Dlaczego więc i po co jeszcze i ta tortura ?
A co robią moje ręce ? Gdzie niosą mnie moje nogi ?
Czy moje ręce są zawsze zajęte dobrem ? Czy moje nogi zawsze ku dobru mnie prowadzą? A jeśli nie … ?
XII – Śmierć na krzyżu
I wydawać by się mogło, że to tutaj jest koniec, że tutaj, w tym momencie spełniają się wszystkie proroctwa i że dokonuje się Jego życie, że tutaj kończy się dramat i dzieło Życia Syna Bożego – Jezusa Chrystusa.
Odeszli spod krzyża Jego uczniowie zawiedzeni, „bo myśmy się spodziewali” (Łk 24:21)
Pogrzebane nadzieje, stracone złudzenia … a życie miało być takie piękne i tyle obiecywało … kończy się śmiercią, bardziej lub mniej brutalną, a jeśli jeszcze w cierpieniu, to może by cierpienia skrócić przez „miłosierny akt eutanazji” – najbardziej przewrotny i perwersyjny „akt miłosierdzia” wobec umierającego. Więc „jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.” (Jn 19:34)
I tak ma się skończyć posłannictwo ZBAWICIELA ŚWIATA, bezsilnym i beznadziejnym „wykonało się” ?
Jakże często poddaję się takim przygnębiającym myślom. Jakże często popadam w zniechęcenie, marazm i apatię. Czy to jest rzeczywiście koniec i poza tym tragicznym końcem nie chcę już nic widzieć ?
XIII – Zdjęcie z krzyża
Zakończył się dramat, dokonana została najbardziej niesamowita zbrodnia w dziejach ludzkości. Zabito Boga! I oto Jego Ciało… Ciało Syna Bożego oddano Matce. Ona Mu je dała 33 lata temu, w Betlejem – Domu Chleba i Ona je z powrotem otrzymuje tu, na Golgocie – Wzgórzu Czaszki.
A między tymi dwoma momentami jest całe Jego życie i jest Wieczernik… i Jego słowa:
„Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje.” (Mt 26:26)
Oto właśnie Jego Ciało… za nas wydane… a „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.” (Jn 6:54-55)
XIV – Złożenie do grobu
A może to jest już koniec? Czy tak już ma pozostać? Czy złożenie do grobu jest ostatnim aktem tej tragedii ? Jeśli tak to: „… daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara.” (1 Kor 15:14), to powiedzmy sobie szczerze nic nie ma sensu i całe nasze życie jest absurdem, i powiedzmy sobie szczerze my wszyscy: „którzy tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania.” (1 Kor 15:19)
Ale po Wielkim Piątku Ukrzyżowania nastąpiła przecież Wielka Niedziela Zmartwychwstania. Kto z Nim nie przeszedł przez śmierć, nie może oczekiwać także zmartwychwstania.
Czy ja aby na pewno zdaję sobie z tego sprawę ?
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:40 przed południem od admin
z porannego tramwaju
kobieto w oparach smutku zagubiona
kto wpiął ci sękate krzyże w oczy
kto w nadziei spustoszeń dokonał
… souffrir patiemment, souffrir avec patience
drżącymi mówisz dłońmi
jak w Mszy Górniczej
czarny trud trwania
nie mieści się w tobie
modlitwą cię odnajdę
o sobie mi opowiesz
razem wzniesiemy serca
ku płodnym blaskom Boga
jeszcze nie koniec
zobaczysz
odejdzie nieustępliwa trwoga
Jolanta Lesiuk
silence78@wp.pl
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:39 przed południem od admin
Przekupiony przez arcykapłanów i starszych tłum wrzeszczy: “Ukrzyżuj go!”, ale tępy i tłum zawsze pragnie tylko “igrzysk i chleba”. To jest psychologia tłumu … w każdym wieku … i w każdej kulturze.
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:38 przed południem od admin
… nie wystarczy nie czynić zła
… trzeba czynić dobro.
Permalink
02.24.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:25 po południu od admin
Nie jest tragedią grzech i upadek, ale ślepota i uparte w grzechu trwanie. (św. Augustyn).
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:24 po południu od admin
jeśli pomożesz ludziom
będą urażeni
nieważne - POMAGAJ IM
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:47 przed południem od admin
(Jl 2,12-18; Mt 6,1-6,16-18)
Jl 2:12-18
Przeto i teraz jeszcze - wyrocznia Pana: Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. Kto wie? Może znów pożałuje i pozostawi po sobie błogosławieństwo [plonów] na ofiarę z pokarmów i ofiarę płynną dla Pana Boga waszego. Na Syjonie dmijcie w róg, zarządźcie święty post, ogłoście uroczyste zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci, i ssących piersi! Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty a oblubienica ze swego pokoju! Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pańscy! Niech mówią: Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg? I Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i zmiłował się nad swoim ludem.
Mt 6:1-6, 16-18
Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię
Wstrząsające są słowa z księgi Joela: “Nawróćcie się do mnie całym waszym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca a nie szaty!” Ich kontynuacją i rozwinięciem są słowa samego Chrystusa, który w Ewangelii mówi jeszcze wyraźniej: “Strzeżcie się żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was inni widzieli.” Wielu z nas -w czasie rozpoczynającego się dzisiaj Wielkiego Postu- podejmie różnego rodzaju umartwienia i wielkopostne zobowiązania. A przecież nie post -jako taki- jest celem, ale nawrócenie i przemiana serca, zmiana myślenia, wartościowania i postępowania. A w ostatecznym efekcie chodzi przecież o to, aby uwierzyć Bogu, aby do Niego przylgnąć, uczynić Go centrum i źródłem naszego codziennego życia.
Tak ładnie mi się to napisało (powiedziało) i tak okrąglutko … ale czy ja naprawdę wiem, o co w tym wszystkim chodzi i jak ma się dokonać we mnie to wewnętrzne i prawdziwe nawrócenie? Od tylu już lat próbuję i stale jakoś mi to nie wychodzi i nie udaje się. Stale potykam się o własny egoizm i pychę, o moje malutkie przyzwyczajenia i słabostki, o mój charakterek i robienie wszystkiego na pokaz.
Obym tylko nie zrezygnował i nie przestał próbować i stale na nowo podejmować wysiłków. Obym tylko nie zapomniał, że to ostateczne o dogłębne nawrócenie mojego serca nie dokona się jedynie dzięki moim własnym wysiłkom, ale że to On sam tego we mnie dokona, Jego mocą i Jego Słowem. A moim zadaniem jest ustawiczne zmaganie się ze sobą i stałe podnoszenie się, nawet jeśli zaraz po tym znowu upadam i znowu się zapominam. A post, płacz i lament, posypanie głowy popiołem, jałmużna i umartwienie pomagają mi tylko w przygotowaniu się do przyjęcia Jego działania, pomagają nie zapomnieć, że wielkie rzeczy wymagają wielu wyrzeczeń i uczciwej pracy.
Dla ilu słowa powyższe są tylko pobożnym ględzeniem? Przecież praca nad sobą, post i umartwienie są absolutnie nie w modzie w świecie współczesnym. Bardziej się liczy efektywność, a czasem nawet tylko tanie efekciarstwo i to żeby dobrze wypaść. A ja tu ględzę tak pobożniutko i słodko … o poście i nawróceniu … To takie niemodne i nudne …
A może warto czasem inaczej popatrzeć na życie? Nie tylko przez pryzmat dochodów i nowszego modelu Mercedesa lub bardziej wystawnego stylu życia? Może jednak są jakieś inne, większe wartości, niż trzeci już, elegancki i komfortowy domek budowany w coraz to bardziej luksusowej dzielnicy? Posypanie głowy popiołem, to tylko znak i symbol. Ale ten znak może być równie pusty i bez znaczenia, jak całe moje życie …
No i jeszcze jedno … tak łatwo korygujemy i poprawiamy, krytykujemy i widzimy błędy innych. Wielki Post daje nam szansę abyśmy zobaczyli najpierw nasze grzechy i skorygowali siebie.
*************
Zapraszam też do przeczytania rozważań Post i nawrócenie na początek Wielkiego Postu, autorstwa Pani Wioletty Masiudy.
*************
Gdy ciało obrasta w tłuszcz, także i duch staje się ociężały i otępiały. Nadmiar jedzenia zmniejsza duchową czujność człowieka. Natomiast zdrowie fizyczne i duchowe stanowi jedność:
“Obfitość pokarmów obciąża ducha i gdy duch równocześnie z ciałem popada w otyłość, staje się niebezpiecznym zarzewiem grzechu” - Jan Kasjan
W poście nie chodzi o negacje, ale raczej o akceptacje własnej cielesności. Post ma łączyć ciało i duszę tak, by były one ze sobą w harmonii:
“Zauważ, co czyni post! Leczy on choroby, wysusza nadmierne soki w organizmie, przepędza złe duchy, płoszy natarczywe myśli, nadaje duchowi większą przejrzystość, oczyszcza serce, leczy ciało i wiedzie w końcu człowieka przed tron Boży… Post jest przeogromną siłą i niesie ze sobą przeogromne skutki” - św. Atanazy.
Kolejny Wielki Post naszego życia. Znowu będą rekolekcje, znowu usłyszymy słowa “Nawracajcie się!”. Oczywiście wszyscy uznają potrzebę nawrócenia tych wszystkich zbrodniarzy, złodziei, malwersantów, pijaczków, rozwiązłych typów, tyranów rodzin itp. Ale jak przekonać o potrzebie nawrócenia tych wszystkich tzw. porządnych chrześcijan, którzy żyją w miarę uczciwie, twierdzą, że nikogo nie zabili, nie kradną, chodzą do kościoła, rzucają na tacę i właściwie nie mają się z czego spowiadać …
czytaj dalej …
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:44 przed południem od admin
to, co budowałeś przez lata
może być zniszczone w jednej chwili
nieważne - BUDUJ
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:42 przed południem od admin
Zbyt długo wzdychałam po grecku - heimarmene
przygniatający ludzki losie
i co ja z Tobą mam
wszędzie pełno pogmatwanych fenomenów
gwarem tętni serce – wylegarnia problemów
powszedniość usłana nomadycznymi znaczeniami
w transcendentalnej iluzji mowy
roztopił się sens
rozpleniła się dekonstrukcja
rozchwiały opoki zbolałego trwania
i co ja z Tobą mam
- daj chociaż poznać kilka aspektów przeznaczenia
pierwszy blaski idei
minimum rozpoznawcze daj -
ale tyś milczał pięknie i głucho
rozbroiłeś z racji
ślady nalegań zatarł wiatr
zostałam sam na sam
z wierną przestrzenią wyciszenia
doświadczając nieprzekazywalnych spraw
i gdy już wytchnienia uciułałam
z niewidzialnej rozgłośni
komunikat głosu wewnętrznego wyraźnie usłyszałam
dotknęła mnie Prawda w żywiole prześwitu
- nie ma nic większego ponad ofertę
Miłości
oto cała jestem rozedrgana radosną pokutą
niech mnie już na zawsze ogarnie
duchowe sostenuto
Jolanta Lesiuk
silence78@wp.pl
Permalink
02.23.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:52 przed południem od admin
Odpowiedź dziecka na pytanie katechizmowe o to, czym jest małżeństwo ?
Małżeństwo - kara za grzech pierworodny, którą musimy odpokutować tutaj, w życiu doczesnym na ziemi?
też ładnie … i jaka mądrość przemawia
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:50 przed południem od admin
Women seem to make up their minds whether you are lying or not, without looking at the evidence. On the other hand, if they like you they either did not care or else decide even the most outrageous lies are true.
For this reason it is so easy for the men, to lie the women.
Może tego lepiej nie tłumaczyć
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:49 przed południem od admin
To śmieszne, jak bardzo mogę być przejęty tym, co inni ludzie pomyślą o mnie,
zamiast tym, do czego wzywa mnie Bóg
Permalink
02.21.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:48 przed południem od admin
naiwni dziecinni
zapamiętale świat malują
miłością bez próżnej estetyki
bez magmy fałszu i zdrad
z dystansem do uciekających pragnień
naiwni dziecinni
nie stawiają wymagań Tajemnicy
nie piją zbyt często wód Arystotelesa
winem Ducha syci
naiwni dziecinni
nie rozumieją cynizmu
triumfujących nocy
nie znają smaku sprzedajnych spraw
nie bawią się
allegro furioso alla polacca
naiwni dziecinni
więdną dla świata w milczeniu
wolą ziemi niewdzięcznicy
z piętnem dalekowzroczności
avere la testa fra le nuvole
niż zostawać w ciasnym kręgu
zniewoleń
Jolanta Lesiuk
silence78@wp.pl
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:47 przed południem od admin
To dziwne, jak ktoś może być zapalony dla Chrystusa w niedzielę,
a przez resztę tygodnia jest niewidzialnym chrześcijaninem.
Permalink
« Previous entries Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński
Language-Team: SnowDog
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit
X-Poedit-Language: Polish
X-Poedit-Country: POLAND
X-Poedit-Basepath: .
X-Poedit-KeywordsList: _e;__
X-Poedit-SourceCharset: utf-8
Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1);
X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress
Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński
Language-Team: SnowDog
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit
X-Poedit-Language: Polish
X-Poedit-Country: POLAND
X-Poedit-Basepath: .
X-Poedit-KeywordsList: _e;__
X-Poedit-SourceCharset: utf-8
Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1);
X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress