01.31.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:24 przed południem od admin
Gdziekolwiek chcesz … jestem …
w tej lepszej, “cichszej” ciszy
w gorące kolory operis gloriae
Twoim zapatrzona okiem
W odgłosach Głębi
wszystko jak Ty, słyszę
W rozgrzaną radość zanurzam się powoli.
Od piękna zgrzebnego wezwana w przepychy
staję gotowa do drogi
Wytrawny Znawco Tęsknoty
- z pogoni za Tobą … przecież …
powstałam, Panie …
Jolanta Lesiuk
silence78@wp.pl
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:23 przed południem od admin
Gdzie jest ten dom
z namodloną kapliczką
przed którą przechodzień
czoło bezszelestnie schylał
zamyślenie Wiecznemu przesyłał
gdzie jest ten dom
z Księgą ksiąg
nie dla dekoracji regałów
a dla dusz nasycenia
być
w zaczynie godność miało
i w honorze wypełnienie
każdy chleb krzyżem wdzięczności
przeżegnano
mowy przewiniętej nie znano
takie polskie zwyczajne domu tego progi
szlachetne życie za progiem
co zachwiało tym domem
że niemodny i obcy
inny czas w nim bieży
to nie czas nie dom się chwieje
to człowiek się chwieje
Danuta Julia
wildana@wp.pl
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:22 przed południem od admin
W samej tylko Kenii codziennie umiera 400 osób na AIDS. A jednocześnie szefowie wielkich (amerykańskich i europejskich) przedsiębiorstw farmaceutycznych nałożyli „zaporowe ceny” na produkowane przez siebie lekarstwa i zarobili w ubiegłym roku 517 miliardów dolarów (!!!), przy niewielkich kosztach produkcji. 517 miliardów dolarów, to jest więcej niż wartość rocznego eksportu Niemiec, które są największym eksporterem świata.
Obniżenie cen lekarstw mogłoby uratować życie 25 milionom chorym w Afryce sub-saharyjskiej.
W samej tylko Afryce jest ponad 30 milionów dzieci – sierot pozostałych po rodzicach, którzy zmarli na AIDS. I nie ma się kto nimi zająć.
To jest sprawiedliwość współczesnego świata …
Jak Pan Bóg nas z tego rozliczy ?
Permalink
01.30.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:14 przed południem od admin
(Jr 1,4-5,17-19; 1Kor 12,31-13,13; Łk 4,21-30)
Jr 1:4-5,17-19
Pan skierował do mnie następujące słowo:
Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię,
nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię.
Ty zaś przepasz swoje biodra,
wstań i mów wszystko, co ci rozkażę.
Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi.
A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną,
kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi,
przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi.
Będą walczyć przeciw tobie,
ale nie zdołają cię zwyciężyć,
gdyż Ja jestem z tobą - wyrocznia Pana - by cię ochraniać.
1 Kor 12:31-13:13
Lecz wy starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą.
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę,
tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
nie jest jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.
Łk 4:21-30
Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.
A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego.
I mówili: Czy nie jest to syn Józefa?
Wtedy rzekł do nich: Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum. I dodał: Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.
Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman.
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.
Nie masz proroka wśród swoich …
Przyjęcie z jakim spotkał się Jezus w Nazarecie, wydaje się być typowym dla środowisk ludzi małych, zazdrosnych i niedowiarków. Najtrudniej jest uwierzyć i zaufać komuś, kogo znamy i kto wydaje nam się “swojakiem”. A jeszcze trudniej jest słuchać, gdy ktoś taki “wygarnia nam” nasze grzechy, mówi o naszych słabościach i przywarach, o naszych błędach i nałogach. To nas gniewa i drażni o wiele bardziej niż gdyby mówił nam to ktoś zupełnie obcy. Tak właśnie potraktowano Jezusa w Nazarecie Jego rodzinnym mieście, gdzie wszyscy Go znali. Oni jednak nie chcieli Jego pouczeń, ale cudów. Nie chcieli Go słuchać, a już szczególnie nie chcieli słuchać gdy mówił o zatwardziałości i uporze ich serc. Czyż nie jest tak i wśród nas ?
A szkoda, bo ci, których naprawdę znamy, znają i nas. I to właśnie oni wiedzą o nas najwięcej i jeśli zwracają nam uwagę z miłością -o jakiej mówi św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu- to przecież możemy być pewni, że jest to tylko i wyłącznie dla naszego pożytku i dobra. Chciałoby się nawet powiedzieć: “Nie słuchaj tych, którzy ci przyklaskują i kadzą, bo to cię tylko wpędza w pychę i samozadowolenie. Słuchaj raczej tych, którzy cię krytykują, bo jeśli robią to z miłością, to przecież jest to jedynie dla twojego dobra.”
Niestety przeważają w nas jednak uczucia małe i przyziemne; pycha, zarozumiałość, zazdrość, gniewliwość, fałszywy wstyd … I dlatego też pewno tak trudno jest nam przyjąć uwagę ze strony naszych bliskich i chcielibyśmy im powiedzieć: “Lekarzu ulecz samego siebie“, tak jak Jezusowi w Nazarecie …
Czy jednak nie warto by było czasami posłuchać tych, którzy nas krytykują?
Cesarz Marek Aureliusz modlił się podobno: “Panie, chroń mnie przed fałszywymi przyjaciółmi, bo z prawdziwymi wrogami sam sobie poradzę“.
A może i mnie fałszywi przyjaciele wyrządzają większą szkodę (mydląc mi oczy) i schlebiając, niż ci, których uważam za wrogów, bo ośmielają się mnie krytykować … ?
Permalink
01.29.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:21 przed południem od admin
Bardzo często spotykam się z pytaniem o dowód na istnienie Boga. Odpowiadam, że nie ja będę udowadniał, że Bóg jest, ale proszę żeby wątpiący udowodnił mi, że Go nie ma.
Dodatkowo podpieram się analogią, a właściwie trzema analogiami:
Jeśli ktoś mi przedstawi dowód naukowy, w sposób logiczny i spójny następująca sytuacje to ja sam mu dam dowód na istnienie Boga, mianowicie, niech wątpiący udowodni niewidomemu od urodzenia istnienie tęczy, głuchoniememu od urodzenia symfonie Mozarta lub dwa w jednym: Niewidomemu i głuchoniememu od urodzenia tęczę oraz symfonię.
Andrzej Marciniak
elvis@3net.pl
czytaj dalej …
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:16 przed południem od admin
„Wyśmiana bywa prostota sprawiedliwego”.
Mądrość tego świata wyraża się w podstępnym zakrywaniu uczuć, w przemienianiu znaczenia słów, ukazywaniu fałszu jako prawdy i prawdy jako fałszu.
Mądrość sprawiedliwych przeciwnie.
Polega na wystrzeganiu się wszelkiego udawania, okazywaniu myśli w słowach, w umiłowaniu tego, co prawdziwe, unikaniu fałszu, bezinteresownym czynieniu dobrze, chętniejszym znoszeniu niż czynieniu zła, zaniechaniu odpłaty za zniewagę, uznawaniu krzywdy poniesionej dla prawdy za pożytek.
Ta jednak prostolinijność sprawiedliwych jest wyszydzana.
Albowiem mądrzy tego świata uznają czystość intencji za nierozsądek. Wszystko, co się dokonuje w nieskażoności, uważają za rzecz bezrozumną, i głupstwem dla mądrości świata wydaje się to, do czego zachęca Prawda.
Z Komentarza św. Grzegorza Wielkiego, papieża do Księgi Hioba
Godzina Czytań na piątek 8-mego tygodnia zwykłego Brew. Polski, t. III. s. 230
Permalink
01.28.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:56 przed południem od admin
Szukałem Boga w książkach
przez cud niedomówienia
o samym sobie
przez cnoty gorące i zimne ( … )
przez protekcję ascety
który nie jadł
więc się modlił tylko
przed zmartwieniem
i po zmartwieniu
w kościele kiedy
nikogo nie było
i nagle przyszedł nieoczekiwany
jak żurawiny po pierwszym
mrozie
z sercem pomiędzy
jedną ręką a drugą
i powiedział
dlaczego mnie szukasz
na mnie trzeba
czasem poczekać.
Ks. Jan Twardowski
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 5:53 przed południem od admin
W czasie jednej ze swoich ostatnich audiencji Papież prosił bardzo o modlitwę w swojej intencji.
Jeśli więc czytasz teraz te słowa, to jedno „Ojcze nasz” i jedno „Zdrowaś Mario” zajmie Ci najwyżej 30 sekund. Ofiaruj to w intencji Tego, Który tak wiele zrobił dla ludzkości, a szczególnie dla Polski.
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 5:52 przed południem od admin
Albowiem od stworzenia świata
niewidzialne Jego przymioty
- wiekuista Jego potęga oraz bóstwo –
stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła,
tak że nie mogą się wymówić od winy.
Ponieważ, choć Boga poznali,
nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali,
lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.
Podając się za mądrych stali się głupimi.
I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów.
Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał.
Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć,
i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen.
Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności:
mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze.
Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą,
zapałali nawzajem żądzą ku sobie,
mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd
i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.
A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga,
wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu,
tak że czynili to, co się nie godzi.
Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości.
Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości;
potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi,
rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości.
(Rz 1:20-31)
A jak to wygląda w naszych czasach ?
Permalink
01.27.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 4:46 przed południem od admin
Za zgodą autora publikuję fragmenty bardzo niepokojącej książki: “Życie według mnie”, wydanej przez wydawnictwo „Bernardinum” w Pelplinie.
„Każda napotkana osoba wie coś, czego Ty nie wiesz.
Ucz się od ludzi”
Kolejnym zagadnieniem, które budzi obecnie wiele emocji i kontrowersji są doznania ludzi, którzy otarli się o bramy śmierci. Na powyższy temat napisano tomy książek. Prekursorami tychże publikacji było dwoje amerykańskich autorów: pani doktor Elisabeth Kübler-Ross oraz doktor Raymond Moody ze swoim cyklem książek „Życie po życiu”. Na świecie bardziej znane są właśnie publikacje doktora Moody, a niżeli pani Kübler-Ross.
(…)
Raymond Moody w swoich książkach opisuje ludzi, którzy powrócili do życia po śmierci klinicznej. Większość z Czytelników zapewne zna doskonale te charakterystyczne przeżycia związane z tym doświadczeniem. … Wielu ludzi ma wątpliwości, co do wiarygodności tych doznań lub wręcz krytykuje je, określając jako halucynacje, lub też znane zjawisko psychiczne, tak zwaną autoskopię …
. . .
Andrzej Marciniak
elvis@3net.pl
czytaj dalej …
Książkę można zamówić na stronie: wydawnictwa Bernardinum
Permalink
01.26.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 5:02 po południu od admin
„Pasterz niech będzie roztropny w milczeniu, a pożyteczny w mówieniu;
nie powinien rozgłaszać tego, o czym należałoby milczeć,
ani zamilczać tego, co się powinno powiedzieć.
Albowiem podobnie jak nierozważne słowo wprowadza w błąd,
tak nieroztropne milczenie pozostawia w błędzie tych,
którzy mogliby poznać prawdę.
A tymczasem nierozważni pasterze
w obawie przed utratą ludzkich względów
często powstrzymują się od otwartego głoszenia tego, co słuszne.
Nie strzegą owczarni - powiada Prawda – z gorliwością dobrych pasterzy,
ale postępują jak najemnicy,
uciekając w obliczu nadchodzącego wilka i zasłaniając się milczeniem.”
Z REGUŁY PASTERSKIEJ ŚW. GRZEGORZA WIELKIEGO, PAPIEŻA
(Godzina Czytań na 27 Niedzielę Zwykłą Brew. Polski t. IV. s. 265)
A ileż to razy pasterz (przełożony) milczy koniunkturalnie, bo mógłby stracić popularność ?
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:26 przed południem od admin
Według badań, 4 na 10 osób w podeszłym wieku cierpi nie na brak lekarstw, ale na samotność.
Według tychże samych badań do najbardziej ulubionych „zajęć” staruszków należą:
- przyjmowanie wizyt (92%),
- odbieranie listów (86%),
- spotkania z dziećmi (83%)
- odbieranie telefonów (82%)
Tak niewiele potrzebują aby być szczęśliwi …
Permalink
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:25 przed południem od admin
(Dz 22,3-16; lub Dz 9,1-22; Mk 16,15-18)
Dz 22:3-16
Ja jestem Żydem - mówił - urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary. W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Kto jesteś, Panie? odpowiedziałem. Rzekł do mnie: Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz. Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli. Powiedziałem więc: Co mam czynić, Panie? A Pan powiedział do mnie: Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić. Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy. Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział: Szawle, bracie, przejrzyj! W tejże chwili spojrzałem na niego, on zaś powiedział: Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!
lub
Dz 9:1-22
Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł. Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Kto jesteś, Panie? - powiedział. A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił. W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. Ananiaszu! - przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: Jestem, Panie! A Pan do niego: Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli. I ujrzał w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał. Panie - odpowiedział Ananiasz - słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia. Idź - odpowiedział mu Pan - bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia. Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły. Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym. Wszyscy, którzy go słyszeli, mówili zdumieni: Czy to nie ten sam, który w Jerozolimie prześladował wyznawców tego imienia i po to tu przybył, aby ich uwięzić i zaprowadzić do arcykapłana? A Szaweł występował coraz odważniej, dowodząc, że Ten jest Mesjaszem, i szerzył zamieszanie wśród Żydów mieszkających w Damaszku.
Mk 16:15-20
I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.
Dlaczego mnie prześladujesz ?
Czyż Pan Bóg zawsze musi używać nadzwyczajnych środków, żeby do nas dotrzeć? Czyż musi się to zawsze dokonywać przez rzucenie nas na ziemię? Czy zawsze najpierw muszę być oślepionym, aby odzyskać wzrok i zobaczyć moje błędy? Czy zawsze najpierw muszę zaryć nosem w ziemię, żeby się opamiętać?
Szawle, Szawle … dlaczego mnie prześladujesz? - te słowa również i ja mógłbym usłyszeć, gdybym tylko dobrze nadstawił uszu. I stale - jak Szaweł - jestem przekonany, że robię dobrze, że żyję uczciwie i honorowo, że nie mam sobie nic do wyrzucenia … jak faryzeusz i hipokryta …
Tylko czy nawet te nadzwyczajne środki, to ustawiczne przypominanie mi kim jestem i jakie jest moje powołanie i miejsce w życiu … czy to wszystko daje takie same efekty jak w życiu Szawła? Czy potrafię wyciągnąć z tego radykalne i ostateczne wnioski i przemienić się w Pawła? Czy nadal jednak nie wracam do swoich dawnych zajęć i błędów, do swojego dawnego życia i do mojej niewzruszonej pewności siebie?
Panie !!! ileż razy będziesz jeszcze musiał mnie powalić na ziemię i oślepić, abym w końcu powstał i przejrzał, abym się nawrócił?
inna refleksja na święto nawrócenia św. Pawła
Permalink
01.24.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:35 przed południem od admin
Już same słowa takie jak kryzys, cierpienie, próba, trudne doświadczenie wywołują w nas lęk, pragnienie ominięcia tematu. Jeżeli już podejmujemy refleksję to najczęściej ogranicza się ona do postawienia pytania „dlaczego coś się wydarzyło”, „dlaczego dotknęło tę lub inną osobę, lub grupę osób”. Dość powszechnie, w pierwszym odruchu w zaistniałym dramacie lub tragedii jesteśmy skłonni doszukiwać się Bożej kary. Dużo trudniej jest nam przyjąć, że cierpienie, doświadczenie, kryzys jest darem, jest łaską. Jeśli tylko zostanie pozytywnie rozwiązany stanie się etapem naszego wzrostu i przyniesie pożądane owoce, które prawdopodobnie w innych warunkach by się nie pojawiły.
(…)
Czasami może się nam wydawać, że kryzys w różnych jego wymiarach jest niejako przypisany do czasów nam współczesnych. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że brakuje nam umiejętności pozytywnego radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi. Gdy wokół gloryfikuje się sukces, zwycięstwo, pełnię zdrowia – doświadczenie sytuacji kryzysowej, dramatycznej staje się czymś wstydliwym, poniżającym. Stajemy wówczas bezradni i nie wiemy do kogo się zwrócić, komu zaufać, jak wykorzystać możliwości jakie sytuacja kryzysowa przed nami otwiera.
(…)
Człowiek nie jest samotną wyspą i pozostając w relacjach w rodzinie, grupie, społeczności, narodzie doświadcza nieraz bardzo boleśnie kryzysu zaufania do drugiego człowieka. Poczucie własnej godności i wartości budujemy w sobie od dzieciństwa. Jest ono jednak narażone na zakwestionowanie szczególnie przez tych do których mamy największe zaufanie i są oni dla nas największym autorytetem. (…) Człowiekowi dotkniętemu tak bolesnym zranieniem, trudno będzie zaufać innym ludziom, którzy będą pragnęli przywrócić mu jego utracone poczucie wartości i godności. Kryzys zaufania do drugiego człowieka może też wywodzić się z nie przebaczonej krzywdy, noszenia w sobie chęci odwetu, czasem zemsty. Przeżywanie tego dramatu skutkuje zmniejszeniem wrażliwości na otaczających ludzi, blokuje rzeczywistą praktykę miłości bliźniego, do której każdy jest wezwany.
czytaj dalej …
Barbara
barka7@tlen.pl
Permalink
01.23.04
Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:09 przed południem od admin
(Ne 8,1-4a.5-6.8-10; 1Kor 12,12-30; Łk 1,-4; 4,14-21)
Ne 8:1-4a.5-6.8-10
Wtedy zgromadził się cały lud, jak jeden mąż, na placu przed Bramą Wodną. I domagali się od pisarza Ezdrasza, by przyniósł księgę Prawa Mojżeszowego, które Pan nadał Izraelowi. Pierwszego dnia miesiąca siódmego przyniósł kapłan Ezdrasz Prawo przed zgromadzenie, w którym uczestniczyli przede wszystkim mężczyźńni, lecz także kobiety oraz wszyscy inni, którzy byli zdolni słuchać. I czytał z tej księgi, zwrócony do placu znajdującego się przed Bramą Wodną, od rana aż do południa przed mężczyznami, kobietami i tymi, którzy rozumieli; a uszy całego ludu były zwrócone ku księdze Prawa. Pisarz Ezdrasz stanął na drewnianym podwyższeniu, które zrobiono w tym celu. Ezdrasz otworzył księgę na oczach całego ludu - znajdował się bowiem wyżej niż cały lud; a gdy ją otworzył, cały lud się podniósł. I Ezdrasz błogosławił Pana, wielkiego Boga, a cały lud z podniesieniem rąk swoich odpowiedział: Amen! Amen! Potem oddali pokłon i padli przed Panem na kolana, twarzą ku ziemi. Czytano więc z tej księgi, księgi Prawa Bożego, dobitnie, z dodaniem objaśnienia, tak że lud rozumiał czytanie. Wtedy Nehemiasz, to jest namiestnik, oraz kapłan-pisarz Ezdrasz, jak i lewici, którzy pouczali lud, rzekli do całego ludu: Ten dzień jest poświęcony Panu, Bogu waszemu. Nie bądźcie smutni i nie płaczcie! Cały lud bowiem płakał, gdy usłyszał te słowa Prawa. I rzekł im Nehemiasz: Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i pijcie napoje słodkie - poślijcie też porcje temu, który nic gotowego nie ma: albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu. A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją.
1 Kor 12:12-30
Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem. Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne [członki]. Jeśliby noga powiedziała: Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała - czy wskutek tego rzeczywiście nie należy do ciała? Lub jeśliby ucho powiedziało: Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała - czyż nie należałoby do ciała? Gdyby całe ciało było wzrokiem, gdzież byłby słuch? Lub gdyby całe było słuchem, gdzież byłoby powonienie? Lecz Bóg, tak jak chciał, stworzył [różne] członki umieszczając każdy z nich w ciele. Gdyby całość była jednym członkiem, gdzież byłoby ciało? Tymczasem zaś wprawdzie liczne są członki, ale jedno ciało. Nie może więc oko powiedzieć ręce: Nie jesteś mi potrzebna, albo głowa nogom: Nie potrzebuję was. Raczej nawet niezbędne są dla ciała te członki, które uchodzą za słabsze; a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większym obdarzamy poszanowaniem. Tak przeto szczególnie się troszczymy o przyzwoitość wstydliwych członków ciała, a te, które nie należą do wstydliwych, tego nie potrzebują. Lecz Bóg tak ukształtował nasze ciało, że zyskały więcej szacunku członki z natury mało godne czci, by nie było rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem. Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć?
Łk 1:1-4; 4:14-21
Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. Potem powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane:
Duch Pański spoczywa na Mnie,
ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie,
abym ubogim niósł dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność,
a niewidomym przejrzenie;
abym uciśnionych odsyłał wolnymi,
abym obwoływał rok łaski od Pana.
Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.
Dobra Nowina
Jezus przyszedł na ziemię, aby:
- ubogim głosić dobrą nowinę
- a nie bogatym możliwość większych obrotów i większych bezprawnych zysków,
- więźniom głosić wolność
- a nie prześladowcom możliwość bestialskiego znęcania się i samowolę,
- niewidomym głosić przejrzenie
- a nie wszystkowiedzącym pychę i samozadowolenie,
- uciśnionym głosić wyswobodzenie
- a nie ciemięzcom większą swobodę i bezkarność w wyzyskiwaniu,
- chorym głosić uzdrowienie
- a nie zdrowym i dobrze się mającym przepych i jeszcze większy dostatek,
- skruszonym w sercu głosić przebaczenie
- a nie zadufanym w sobie i pełnym pychy wolność w popełnianiu najwymyślniejszych grzechów,
- aby obwoływać rok łaski od Pana
- a nie odwołanie wszystkich praw i nakazów moralnych i etycznych,
Syn Boży przyszedł na ziemię, aby leczyć wszystko co pokaleczone i podnosić wszystkich tych, którzy zdolni są rozpoznać i uznać swoją słabość. Przyszedł właśnie do słabych, a nie do dobrze się mających, do pogardzanych i odrzuconych, a nie do pyszałkowatych i zarozumiałych … i nie do tych, co sami umieją się urządzić. I ci drudzy nigdy Go nie rozpoznają ani nie zrozumieją. Dla nich Ewangelia będzie zawsze odstręczająca i nie do przyjęcia.
Do której grupy ja należę … ?
Czy aby nie pogardzam tymi –według mnie- słabymi ?
Czy aby nie wynoszę się ponad tych –według mnie- obrzydliwych grzeszników ?
Czy aby sam siebie nie stawiam ponad innymi a tym samym poza zbawieniem ?
Warto być może jeszcze raz przypomnieć słowa jednego z Ojców Kościoła z IV wieku, cytowane przez Papieża na ostatniej audiencji generalnej:
„Wina jest bardziej opłacalna niż niewinność. Niewinność może uczynić mnie aroganckim, poczucie winy zaś uczy mnie pokory.”
Permalink
« Previous entries Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński
Language-Team: SnowDog
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit
X-Poedit-Language: Polish
X-Poedit-Country: POLAND
X-Poedit-Basepath: .
X-Poedit-KeywordsList: _e;__
X-Poedit-SourceCharset: utf-8
Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1);
X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress
Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński
Language-Team: SnowDog
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2
Content-Transfer-Encoding: 8bit
X-Poedit-Language: Polish
X-Poedit-Country: POLAND
X-Poedit-Basepath: .
X-Poedit-KeywordsList: _e;__
X-Poedit-SourceCharset: utf-8
Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1);
X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress