09.30.03

a jak to jest wśród nas …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:22 po południu od admin

Flp 2:1-4

Jeśli więc jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli - jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie - dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich!

A wśród nas, jak to jest ?

skrupuły pustelnika …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 4:36 po południu od admin

Tak się zająłem sobą że czekałem aby nikt nie przyszedł

stale prosiłem o jeden tylko bilet dla siebie

nawet nic mi się nie śniło

bo śpi się dla siebie ale sny ma się dla drugich

jeśli płakałem - to niefachowo

bo do płaczu potrzebne są dwa serca

broniłem tak gorliwie Boga że trzepnąłem w mordę człowieka

myślałem że kobieta nie ma duszy a jeśli ma to trzy czwarte

założyłem w sercu tajną radiostację i nadawałem tylko swój program

przygotowałem sobie kawalerkę na cmentarzu

i w ogóle zapomniałem że do nieba idzie się parami

nie gęsiego

nawet dyskretny anioł nie stoi osobno

ks. Twardowski

dlaczego ?

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 5:53 przed południem od admin

Nie policzy nikt

rozszalałych poranków

obojętnych serc

których nie martwi

puste miejsce przy stole

jak osioł

ciągle patrzą

w swoją stronę

by nie zobaczyć

to co utracone

jak łatwo

pozwolić by się samotność

w dłoniach ukryła

z łez korale uwiła

a potem

nadaremnie pytać

dlaczego

Bóg dopuścił cierpienie

Danuta Julia

wildana@wp.pl

dobre rady ? …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 5:51 przed południem od admin

Ef 4:29-32

Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym. I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie - wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie.

09.29.03

7 grzechów nie-głównych - 3 ..

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 8:05 przed południem od admin

Siedem grzechów nie-głównych cz. III

Obojętność

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.” (Łk 16,10)

Grzech nie główny trzeci, obojętność, czyli “to nie moja sprawa“

Szedłem kiedyś ulicą, spiesząc się bardzo, bo byłem już spóźniony na umówione ważne spotkanie. Zatrzymałem się przed przejściem dla pieszych, czekając na zielone światło. Obok stał niewidomy z białą laską. Był - jak chyba większość ludzi niewidomych - jakiś taki niezaradny, bezbronny, nieśmiały. Wpadło mi nawet przez chwilę na myśl, żeby mu zaproponować pomoc, ale spieszyłem się bardzo, a przeprowadzenie niewidomego przez szeroką dwu-jezdniową ulicę zajmie zbyt dużo czasu. Zresztą są inni, a on wcale mnie o pomoc nie prosi, po co więc się narzucać? Co mnie to obchodzi, przecież on jest niewidomy nie od dzisiaj i zawsze sobie do tej pory radził, to co ja taki nagle miłosierny samarytanin na siłę mam się robić. Kiedy zapaliło się zielone światło ruszyłem szybko do przodu. Kiedy dobiegałem do przeciwległego krawężnika zielone światło już migało, a za sobą usłyszałem pisk opon hamującego gwałtownie samochodu i słaby, nieśmiały, bezbronny okrzyk. Odwróciłem się, zrobiło się małe zbiegowisko i zamieszanie. Wróciłem, na ulicy leżał z dziwnie wykręconą nogą ów niewidomy, potrącony przez samochód. Przyjechało pogotowie, zabrało go do szpitala. Ja podążyłem na umówione ważne spotkanie, powtarzając stale w głowie na swoje usprawiedliwienie: “Przecież on mnie nie prosił o pomoc. To nie moja sprawa. Co mnie to wszystko obchodzi? Wszystkich niewidomych mam przeprowadzać przez ulicę?”.

Ilu jednak takich ludzi, potrzebujących pomocy w różnych sytuacjach minąłem już w swoim życiu? Żaden z nich nie prosił mnie przecież o pomoc! Ale kiedy byłem w najbliższą niedzielę na Mszy św. i kiedy powtarzałem - znane mi słowa - zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem, sumienie nie dawało mi spokoju. I do dzisiaj nie daje. Nie wiem, czy ten człowiek przeżył ten wypadek, czy nie został podwójnym kaleką, może amputowano mu tę dziwnie wykręconą nogę.

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.” (Łk 16,10)

Inny przykład ilustrujący powiedzenie: to nie moja sprawa

W czasie studiów mieliśmy bardzo dobrego profesora. Studenci tłumnie chodzili na jego wykłady. Znał przedmiot wykładany i umiał nim zainteresować słuchaczy. Był też bardzo rzetelny i sprawiedliwy w ocenie pracy studentów. Nikomu nie zaniżył stopnia, ale nikomu też nie darował lenistwa i braków w wiadomościach. Miał tylko jeden mankament. Wiało od niego chłodem i wcieloną surowością. Nie przyjmował żadnych nawet najbardziej uzasadnionych usprawiedliwień. Poza tym był w porządku. W czasie jednej z sesji egzaminacyjnych, jeden ze studentów zachorował. Nie przyszedł w wyznaczonym terminie na egzamin. Kiedy próbowaliśmy go usprawiedliwiać, profesor odpowiedział: “A co mnie to obchodzi. Nie przyszedł na egzamin i to nie moja sprawa, że jest chory, bo on mnie nawet nie prosił o pomoc”. I oczywiście student oblał rok i musiał go powtarzać. Nie pomogła nawet interwencja dziekanatu. Profesor miał swoją zasadę: “Ja uczę porządnie i nie szukam taryfy ulgowej. A jeśli ktoś nie jest zdolny do studiów, to niech idzie pracować przy łopacie. Mnie to nic nie obchodzi, to nie moja sprawa”.

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.” (Łk 16,10)

Ks. Kazimierz Kubat SDS Morogoro, 20.09.98

father@wanadoo.fr

09.28.03

Wiaro moja …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 4:20 po południu od admin

Wyssałam Cię z mlekiem matki

- Wiaro moja . . . Miłości moja . . .

A jednak,

a jednak zachowywałam się tak,

jakbym nie mogła Cię przyjąć “na wiarę”,

jakbym nie mogła Cię kochać,

nie upewniwszy się przedtem,

że nie ma na ziemi

i aż po krańce obłoków niczego,

co mogłoby zachwiać moją wiarę,

podważyć miłość, przyćmić Cię.

Zapamiętale przetrząsałam grzęzawiska rzeczywistości,

buszowałam w kosmicznych zakamarkach

swoim wścibskim i wszędobylskim umysłem.

“Flirtowałam” z bożkiem wiedzy i nauki.

Znał moje upodobania do wzniosłości,

wiedział, że może mnie przy sobie zatrzymać tylko wtedy,

gdy będzie podsuwał mi wytwory arystokratycznego ducha

- najdorodniejsze owoce poznania.

Z niejednego “pieca poznania” pozwalał mi kosztować chleb . . . .

Amor erga rem aeternam, philosophia perennis . . .

lecz każdy chleb miał nie ten smak.

To nie był mój chleb.

Gdzie rosły moje łany,

gdzie dojrzewał mój chleb?

Nasyciło się oko patrzeniem.

Napełniło się ucho słuchaniem.

Serce zarządziło koniec podróży.

Jolanta Lesiuk

silence78@wp.pl

Świętych Archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała - 29 września

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:32 przed południem od admin

(Dn 7,9-10.13-14; J 1,47-51)

Aniołowie - czy istnieją?

Według Pisma Świętego Michał, Gabriel i Rafał to trzej spośród siedmiu Archaniołów stojących przed Bogiem. Zarówno Żydowska, jak i Chrześcijańska tradycja uznaje istnienie aniołów i wierzy w ich specjalne posłannictwo oraz szczególną służbę, jaką maja oni do spełnienia wobec ludzi z przykazania Bożego.

Archanioł Michał - Jego imię znaczy “Któż jak Bóg?” W tradycji biblijnej uznany za szczególnego opiekuna narodu Wybranego (Dn 12,1) i Kościoła. W Apokalipsie (Ap 12,7-9) przedstawiony jako przywódca zastępów anielskich w walce z Szatanem,

Archanioł Gabriel - Jego imię znaczy “Bóg jest Mocą“. Jest specjalnym posłannikiem Boga w zapowiadaniu niezwykłych wydarzeń zbawczych. To on przepowiedział przyjście Mesjasza prorokowi Danielowi (Dn 8,15), a według Ewangelii św. Łukasza był posłany do Zachariasza i Maryi w dniu zwiastowania (Łk 1),

Archanioł Rafał - Jego imię oznacza “Bóg uzdrawia“. Sam siebie przedstawia, jako tego, który zanosi modlitwy ludzi przed tron Boży (Tb 12,15). Według Ewangelii św. Jana jest on łączony z sadzawką Betesda w Jerozolimie, gdzie dokonywały się liczne uzdrowienia.

Egzystencja duchów czystych, jak o aniołach mówi teologia, nie wydaje się być racjonalnie uzasadniona i wytłumaczalna jedynie na podstawie czysto logicznego rozumowania. O ich istnieniu wiemy z Objawienia zawartego w Piśmie świętym. Według tegoż objawienia, są to istoty stworzone przez Boga i żyjące niejako w dwóch światach lub stanach: w niebie -w ustawicznej obecności Boga i jako posłane ku pomocy człowiekowi. Ale wedle tegoż samego objawienia istnieją również aniołowie upadli, ci którzy odmówili służby Bogu i ich rzeczywistością jest stan piekła i odrzucenia, a ich “posłannictwem” (oczywiście przeciwnym Bogu) jest kuszenie człowieka i odwodzenie go od Boga. Istnienie aniołów, ich duchowa natura, fakt istnienia dobrych i upadłych aniołów, rola Archaniołów i ich działanie są przedmiotem katolickiej doktryny wiary opartej na objawieniu zawartym w Piśmie świętym.

Św. Tomasz z Akwinu mówiąc o aniołach stwierdza, że: “są to inteligencje (duchy) czyste, niezłożone z materii i formy, ale złożone z aktu i potencji, w których można rozróżnić to czym taki byt jest i fakt, że on istnieje” (S.Th. I, I, Q50). Ponadto według nauczania teologów scholastycznych aniołowie będąc duchami i inteligencjami czystymi nie mają możliwości mylenia się ani co za tym idzie nawracania. Stąd upadli aniołowie zbuntowali się przeciwko Bogu z pełną świadomością tego, co czynią i nie mogą się ani usprawiedliwiać niewiedzą, ani nawrócić. *

Dla naszych jednak potrzeb wystarczy może uświadomić sobie, że Bóg w swojej nieskończonej dobroci przewidział nawet takie stworzenia jak aniołowie, aby okazać człowiekowi swoją miłość i miłosierdzie

Święci Aniołowie Boży - wspomagajcie mnie waszą czystą mocą i pomocą w walce z nieprzyjaciółmi Boga i moimi nieprzyjaciółmi.

* Wszystkich zainteresowanych odsyłam niniejszym do Sumy Teologicznej św. Tomasza, gdzie w części I, tomu I poświęca on zagadnieniu aniołów kwestie od 50 do 74. Jest to sławny traktat Tomasza “O Aniołach - De Angelis”

09.27.03

Słowo Boże …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 7:39 po południu od admin

Jak łatwo utopić Słowo Boże w ludzkim gadulstwie i ględzeniu …

dla dobrych serc …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 9:42 przed południem od admin

Tych wszystkich, którzy zwracają się do mnie z propozycją pomocy Pani Bożenie odsyłam bezpośrednio do Niej. Jej adres, numer telefonu i adres e-mailowy, to:

Bożena Gadzinowska

ul. B. Chrobrego 18/27

72-600 Świnoujście

tel. + 48 (91) 321-34-72

bozenagadzinowska@wp.pl

czytaj dalej …

Ja niestety nie jestem w stanie pośredniczyć z bardzo prozaicznego powodu, a mianowicie będąc na Komorach mam bardzo ograniczony kontakt z Polską, praktycznie jedynie przez e-maile, bo nawet listy do Polski idą całymi miesiącami, jakby rzeczywiście szły na piechotę :-). Dlatego po prostu lepiej jest skontaktować bezpośrednio autorkę apelu.

W Jej imieniu serdecznie dziękuję.

ks. kazimierz sds

father@wanadoo.fr

XXVI Niedziela w ciągu roku – B

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 9:38 przed południem od admin

(Lb 11,25-29; Jk 5,1-6; Mk 9,38-46)

Lb 11:25-29

A Pan zstąpił w obłoku i mówił z nim. Wziął z ducha, który był w nim, i przekazał go owym siedemdziesięciu starszym. A gdy spoczął na nich duch, wpadli w uniesienie prorockie. Nie powtórzyło się to jednak. Dwóch mężów pozostało w obozie. Jeden nazywał się Eldad, a drugi Medad. Na nich też zstąpił duch, bo należeli do wezwanych, tylko nie przyszli do namiotu. Wpadli więc w obozie w uniesienie prorockie. Przybiegł młodzieniec i doniósł Mojżeszowi: Eldad i Medad wpadli w obozie w uniesienie prorockie. Jozue, syn Nuna, który od młodości swojej był w służbie Mojżesza, zabrał głos i rzekł: Mojżeszu, panie mój, zabroń im! Ale Mojżesz odparł: Czyż zazdrosny jesteś o mnie? Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego ducha!

Jk 5:1-6

A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień. Zebraliście w dniach ostatecznych skarby. Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk ich doszedł do uszu Pana Zastępów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi. Potępiliście i zabili sprawiedliwego: nie stawia wam oporu.

Mk 9:38-46

Wtedy Jan rzekł do Niego: Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami. Lecz Jezus odrzekł: Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie, chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie.

Zazdrość i zgorszenie …

Postawa Jozuego, zazdrosnego o dar proroctwa powtarza się wśród Apostołów. Oni też są zazdrośni, że oto ktoś, kto nie chodził z nimi dokonuje niezwykłych rzeczy w imię Chrystusa. I Jozue był wybrańcem Boga, to on wprowadził Naród Wybrany do Ziemi Obiecanej, i Apostołowie też … specjalnie wybrani przez samego Chrystusa, a jednak …. a jednak nie są wolni od zazdrości …

Czyż i nam się to dzisiaj nie zdarza, że zazdrościmy ? Nawet dobrych, pochodzących od Boga darów, że jesteśmy zawistni, że złym okiem patrzymy, bo ktoś otrzymał coś, czego według nas otrzymać nie powinien? To już nie faryzeusze, to Apostołowie Chrystusa są hipokrytami … A jakże często powtarza się to wśród nas? Zazdrość jest najbardziej bezinteresowną wadą i najmniej pożytku z niej mamy, a przecież tak często obecna jest w naszym bardzo “pobożnym i katolickim” życiu. Skąd się to bierze? Nie dalej jak w ubiegłą niedzielę mówił św. Jakub: “Gdzie bowiem zazdrość i żądza, tam też bezład i wszelki występek …” A tyle tego wśród nas, tyle zazdrości i żądz morderczych …. i modlitw nie wysłuchanych …

I drugi temat dzisiejszej Ewangelii, zgorszenie … dawane innym. Niestety i to jest obecne w naszym życiu … w moim życiu. Iluż ludzi zgorszyło się moim postępowaniem, moim zachowaniem, moimi żądzami, zazdrością, chciwością, moimi grzechami … ? A gdybym tak miał dosłownie zastosować polecenie Chrystusa: “… jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją …” I nie zasłaniaj się tym, że inni jeszcze gorzej robią, nie usprawiedliwiaj się, że taka była konieczność i racja stanu, że tego wymagała sytuacja, że …. itd., itp. ….

Zgorszyłeś innych, stałeś się powodem grzechu, przez swój zły przykład, przez swoje niedbalstwo, przez brak cywilnej odwagi, przez zaniedbanie, przez lekceważenie … stałeś się powodem grzechu i nie masz nic na swoje usprawiedliwienie … Stałeś się powodem grzechu, bo nie chciało ci się, bo nie opłacało się, bo nie warto było. Stałeś się powodem grzechu, bo byłeś małoduszny i lękliwy, bo byłeś lekkomyślny i nieuważny. Stałeś się powodem grzechu, bo zaniedbałeś swoje obowiązki. Stałeś się powodem grzechu, bo nie starczyło ci odwagi ….

I lepiej by było uwiązać kamień młyński u twojej szyi … bo zgorszyłeś innych, nawet niekoniecznie swoim grzechem, ale zaniedbaniem, lekceważeniem, tupetem, cwaniactwem, przebiegłością, chciwością, skąpstwem, fałszywą i faryzejską pobożnością, zazdrością, arogancją …

Nie osądzajmy tak łatwo innych …

zobaczmy czy i my nie jesteśmy powodem grzechu ….

09.26.03

grzechy nie-główne … 2

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 3:51 po południu od admin

Siedem grzechów nie-głównych cz. II

Nieobowiązkowość

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.” (Łk 16,10)

Innym nie głównym grzechem jest nieobowiązkowość

Miałem kiedyś znajomego, inżyniera. Sam nie wiem, jak udało mu się skończyć studia? Nigdy, z niczym nie mógł zdążyć na czas. Dla niego nie istniały żadne -nawet najbardziej naglące i pilne- obowiązki. Zlecić mu jakieś zadanie, jakąś pracę, jakiś obowiązek, znaczyło, że ta praca będzie na pewno zawalona, przesuwana, odkładana bez końca. W jego mniemaniu i w jego życiu nie istniały żadne terminy. Tak było na studiach ze wszystkimi jego egzaminami, pracami praktycznymi, testami, wypracowaniami. Jak on skończył studia, nie mam pojęcia. Chyba tylko dlatego, że był wyjątkowym wazeliniarzem i wiedział gdzie, kiedy i komu podkadzić i schlebić.

Ostatecznie, jakimś cudem, został inżynierem, dostał pracę i to od razu poważną i odpowiedzialną, jako kierownik budowy dużego mostu. Zdziwiło mnie to, jak taki nieodpowiedzialny człowiek może sobie pozwolić na przyjęcie takiego stanowiska? Jego cechy charakterologiczne absolutnie go dyskwalifikowały do takiej odpowiedzialnej pracy. Ktoś nie dopatrzył, ktoś dał się złapać na haczyk pochlebstw, a poza tym, cuda się przecież zdarzają, a on jako wazeliniarz umiał się zawsze urządzić. Przez kilka miesięcy budowa się ślimaczyła, żaden termin nie był dotrzymywany, wszystko szło dokładnie tak, jak to było do przewidzenia pod takim właśnie kierownikiem. Niektórym jego pracownikom było to nawet na rękę. Pensja była regularnie wypłacana, a robotę trzeba szanować. Sam kierownik zresztą też się nią niewiele przejmował, tak jak i w czasie studiów egzaminami i w ogóle całymi swoimi studiami. On po prostu nie miał do niej serca. Aż tu nagle krach. Zawalił się fragment konstrukcji. Zginęło przy pracy czworo ludzi. Odpowiednia komisja rządowa (tak się to wtedy ładnie nazywało), stwierdziła, że winę ponosi kierownik budowy, a przyczyną wypadku były: rażące niedociągnięcia techniczne i brak odpowiednich obliczeń konstrukcyjnych”. Został skazany na pięć lat pozbawienia wolności z zawieszeniem. Był niepomiernie zdziwiony, że to przytrafiło się właśnie jemu. A te obliczenia miał właśnie zrobić, tylko jakoś brakowało mu czasu i właśnie nie zdążył …, bo … itd., itp. On był zdziwiony, a ja …, a ja nie … Rzeczywiście był miły, sympatyczny, koleżeński, towarzyski, tylko … no właśnie obowiązek dla niego nie istniał. Coś zostało zaniedbane. Gdzie i kiedy się to zaczęło?

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.” (Łk 16,10)

Ks. Kazimierz Kubat SDS Morogoro, 20.09.98

father@wanadoo.fr

09.25.03

wiara bez uczynków …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 4:09 po południu od admin

Jk 2:14-19

Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy /sama/ wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta! - a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą.

09.24.03

pomoc …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 6:04 po południu od admin

Czy ktoś może pomóc ? Jak sądzę coraz więcej będzie w naszej ojczyźnie tego rodzaju tragedii …

Dwa dni temu dostałem taki oto list:

================

Drogi Ojcze!

W Tobie odnajduję nadzieję na wyjście z tragicznej sytuacji, w której się znalazłam. Trudno jest w paru słowach opisać stan ducha, który towarzysz mi każdego dnia, brak nadziei i zmęczenie. Jestem zrozpaczona!!!

Choruję na nowotwór złośliwy piersi, mąż mój od 10 lat choruje na stwardnienie rozsiane, oboje jesteśmy na rencie inwalidzkiej I grupy mamy dwoje uczących się dzieci. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji finansowej, brakuje nam pieniędzy na jedzenie nie mówiąc już o lekach (dokumentacje medyczne do wglądu ojca). Od kilku miesięcy jadamy raz dziennie. Nigdy nikogo nie prosiłam o pomoc, bo szukanie pomocy u osób trzecich jest dla mnie upokarzające, ale nie mam wyjścia (mam zaległości w płaceniu rachunków).

Zwracam się do Ciebie Ojcze pomóż mi znaleźć kogoś kto pomógłby mi wyjść z impasu, bo nie mam już siły ani do życia, ani do walki z chorobą ( jestem po amputacji obu piersi, biorę chemię, po której czuję się coraz gorzej ), kogoś kto poda mi rękę i pozwoli godnie walczyć o życie.

Wybacz mi chaotyczność moich słów, ale jestem w takim stanie psychicznym, że nie potrafię już logicznie myśleć.

Bożena Gadzinowska

================

Ufam ludziom proszącym o pomoc, ale chcąc wiedzieć coś więcej poprosiłem o wyjaśnienie i kilka bardziej dokładnych informacji. Następnego dnia otrzymałem –jak sądzę wyczerpujące- wiadomości. Oto list Pani Bożeny. Obiecałem go opublikować (za Jej zgodą) i prosić Was o pomoc, a przynajmniej o modlitwę.

================

Szczęść Boże Ojcze

Dziękuję Ci Ojcze za tak szybką odpowiedź i zainteresowanie się moją prośbą. Jest to dla mnie bardzo ważne, bo uświadomiło mi to, że jest na świecie ktoś tak bardzo ” namacalny “, komu mogę powierzyć swoje rozterki i kłopoty, swój strach, który towarzyszy mi każdego dnia.

Wiele razy modliłam się do Boga, aby postawił na mojej drodze kogoś, kto będzie mi przyjacielem. Bóg postawił mi Ciebie Ojcze.

Kilka słów o mnie i mojej rodzinie: mieszkam w Świnoujściu, mam 50 lat, jestem mężatką, mam dwoje wspaniałych, kochających dzieci - syna 23 lata i córkę 18 lat. Syn studiuje na Uniwersytecie Szczecińskim, córka w tym roku zdała maturę i dostała się na Akademię Rolniczą też w Szczecinie. Oboje rozumieją trudną sytuację dlatego ” chwytają się ” każdej pracy, aby zarobić sobie na naukę, niestety są to grosze, które wystarczają jedynie na przybory szkolne. Oboje ciężko pracowali przez całe lato, niestety pracodawca córki do dzisiaj nie wypłacił jej pieniędzy, a to co zarobił syn poszło na życie. Dzisiaj oboje rozważają przerwanie nauki i pójście do pracy. Od 3 tygodni szukają stałego zatrudnienia jednak z negatywnym skutkiem. W Świnoujściu jest duże bezrobocie, nie ma pracy, a jeśli już coś jest to tylko dla osób z solidnym wykształceniem, a oni są tylko po Liceum Ogólnokształcącym.

Chwilami zastanawiam się - czy mam prawo zamykać im drogę do lepszego życia, do tego by rezygnowali ze swoich marzeń, czy powinnam zrobić wszystko by jednak przy nich trwali? Przecież moje życie kończy się, a ich zaczyna. Nie wiem co robić!!!

Do 1990 r. byliśmy szczęśliwą, otwartą na ludzi rodziną. Żyliśmy skromnie, ale godnie. W czerwcu 1990 r. mój mąż zachorował na stwardnienie rozsiane. Diagnoza jak wyrok śmierci zawisła nad naszymi głowami. Wszystko w naszym życiu zaczęło się zmieniać. Częste rzuty choroby, a każdy z nich pozostawiał jakiś ślad w postaci niedowładów kończyn dolnych i górnych, częste pobyty w szpitalu, w Szczecinie oddalonym od Świnoujścia o 100 km., leki, kosztowna rehabilitacja - to wszystko zaczęło uszczuplać nasz budżet domowy. Dzisiaj mój mąż jest osobą nieczynną ruchowo, załatwia się pod siebie, porusza się na wózku inwalidzkim, potrzebuje stałej opieki osób trzecich, a do tego wszystkiego dołączyły zmiany psychiczne - trudno się z nim komunikować.

Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. I tak chyba jest w istocie, bo jakby tego było mało w lutym 2000 r. stwierdzono u mnie nowotwór złośliwy piersi. Przeszłam chemio i radioterapię. Nastąpiła remisja choroby lecz na krótko, bo w czerwcu 2002 r. ( znowu czerwiec!!! ) podczas rutynowej kontroli lekarskiej wykryto wznowę w piersi leczonej i przerzut do drugiej piersi. Tym razem musiałam poddać się mastektomii ( amputacja piersi ). W lipcu 2002 r, odjęto mi jedną pierś, w sierpniu drugą. W badaniu histopatologicznym stwierdza się: rak inwazyjny drugiego stopnia złośliwości wg skali Blooma, niezależny hormonalnie czyli trudniejszy w leczeniu - rokowanie poważne.

We wrześniu 2002 r. poddana zostałam chemioterapii jako terapii uzupełniającej, która nie przyniosła żądanego efektu, bo nastąpiła wznowa wokół szwu pooperacyjnego. Zmieniono rodzaj chemii i wydawało się, że ta będzie skuteczna. Stracona nadzieja odżyła na nowo. Na krótko! Mój organizm zmęczony leczeniem, wyniszczony chemią coraz trudniej znosi kolejne dawki trucizny. Zniszczony szpik kostny nie produkuje białych ciałek i krwinek płytkowych krwi. Walka o dobre parametry krwi coraz częściej przedłuża czas między kolejnymi cyklami podawania chemii. Komórki nowotworowe w tym czasie namnażają się, tworząc nowe guzy nowotworowe. Od czerwca 2002 r, praktycznie co miesiąc jestem hospitalizowana na okres dwóch - trzech tygodni. Znoszę to bardzo ciężko tym bardziej, że szpital, w którym się leczę jest w Szczecinie, a więc z dala od domu. Jest to mój dramat, bo niczego bardziej na świecie nie pragnę jak wyzdrowieć, bo przecież jestem tak bardzo potrzebna tutaj i teraz!

Powiedz mi Ojcze - dlaczego? Dlaczego właśnie teraz? Tak bardzo boję się śmierci. Tak bardzo boję się cierpienia. Czy jest to jakaś próba, przez którą musimy przejść?

Przez ostatnie dwa lata życie często stawiało mnie przed wyborem - ratować zdrowie męża i moje życie, czy opłacać na bieżąco rachunki. Mąż i ja jesteśmy na rentach inwalidzkich. Skromny budżet domowy zmusił mnie do wybrania tego drugiego. Z miesiąca na miesiąc popadam w coraz większe długi. Kiedy zaczynam płacić zaległe rachunki nie mamy pieniędzy na leki i chleb. Od paru tygodni nie jemy obiadów. Nie dam sobie sama rady, a na nikogo nie mogę liczyć. Wszyscy odwrócili się od nas jak od trędowatych. Zostaliśmy sami ze swoim cierpieniem i bólem. Bezsenne noce i strach przed jutrem zmusiły mnie do rezygnacji z dumy i cierpienia w cichości. Po raz pierwszy w życiu poprosiłam kogoś o pomoc. Odezwałeś się tylko Ty Ojcze i jestem ci za to z całego serca wdzięczna. Przywróciłeś mi Ojcze wiarę w ludzi.

Proszę Cię Ojcze o wsparcie duchowe - tak bardzo tego potrzebuję. Proszę Cię o modlitwę w intencji naszego wyzdrowienia. Nie odchodź od nas - proszę.

Bożena Gadzinowska

ul. B. Chrobrego 18/27

72-600 Świnoujście

tel. + 48 (91) 321-34-72

bozenagadzinowska@wp.pl

trudniejsza …

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 5:55 po południu od admin

Nie proszę cię o tę miłość łatwą

taką od zaraz

i z błyskiem w oku

taką z wejrzenia

co się pojawia piorunem bije

widzi odwrotnie

mówi na zawsze

urokiem żyje

proszę

zostaw mi trochę miłości

w sporze o Sofoklesa

rację dwóch racji

pośród samotności

z horyzontem

bez cienia człowieka

gdy radość się zestarzeje

I na górną półkę z nostalgią odłożą

przy herbacie z cierpieniem

co przyszło w gościnę

i tak się rozsiadło

że aż się zadomowiło

gdy świeca przygasać będzie

i kiedy zabraknie płomienia

wtedy

proszę

w miłosierdziu swoim

udziel mi

kredytu miłości

Danuta Julia

wildana@wp.pl

7 grzechów nie-głównych … 1

Posted in Słowo Boże na niedzielę at 9:04 przed południem od admin

Siedem grzechów nie-głównych cz. I

Lekceważenie

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.” (Łk 16,10)

W obrzędach wstępnych Mszy św., w mszalnym “Spowiadam się …” mówimy na początku liturgii: ”…zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem.” Ten ostatni grzech jest dla nas jakiś mało konkretny i niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego co on naprawdę znaczy. Niewielu też spowiada się z tego grzechu, bo tak na dobrą sprawę, to co to znaczy zaniedbanie? Jeśli coś komuś ukradłem, kogoś obmówiłem, obraziłem, to wiem co to znaczy i mam najczęściej poczucie winy i świadomość popełnionego świństwa czy nieuczciwości. Ale co to znaczy, że zaniedbałem coś co powinienem (dlaczego niby powinienem?) był zrobić. Kilka -całkowicie wymyślonych- sytuacji i przykładów, będzie może pomocne w uświadomieniu sobie jak często i jak poważne popełniamy grzechy, właśnie przez zaniedbanie. Ja znalazłem kilka takich nie głównych grzechów, które mogą ilustrować owo właśnie spowiedziowe zaniedbanie.

Zacznijmy od grzechu nie głównego pierwszego, lekceważenia

Prosiłem kiedyś kolegę o drobną przysługę, wrzucenie listu do skrzynki pocztowej. Wychodził akurat do miasta, a ja miałem grypę i nie mogłem się ruszyć. List był dosyć ważny i zależało mi na tym aby wysłać go jak najszybciej. Odpowiedział: “Nie ma sprawy, to drobnostka.” Wziął list i wrócił do siebie do pokoju. Po tygodniu, będąc u niego w mieszkaniu zobaczyłem na stole mój list, pomiędzy notatkami i książkami. A kiedy go o to zapytałem, odpowiedział z lekceważeniem: “Nic się przecież nie stało. Zapomniałem po prostu i jeśli ci na tym tak bardzo zależy to zaraz pójdę na pocztę i go nadam.” Dla niego być może nic się nie stało, ale dla mnie i dla adresata listu … Innym razem, znów go o coś poprosiłem i znowu z ochotą przyjął prośbę o drobną pomoc, ale i tym razem zapomniał i zlekceważył sprawę i obiecanej rzeczy nie załatwił. Kiedy i przy trzecim razie zlekceważył sobie drobnostkę, z którą się do niego zwróciłem, przestałem go o cokolwiek prosić czy to w drobnych, czy w większych sprawach. Nadal byliśmy kolegami, nadal pożyczał ode mnie notatki z wykładów, korzystał z moich podręczników i z mojego telefonu (zapominając oczywiście o zapłaceniu za rozmowy), ale ja już go o nic nie prosiłem. Straciłem do niego zaufanie. Wielokrotnie mnie zawiódł i to co on nazywał zapomnieniem, dla mnie było po prostu wyrazem lekceważenia.

Niby drobne sprawy, nic wielkiego, ale obawiam się, że jego natura była już taka, że nie przywiązywał wagi do niczego co nie dotyczyło bezpośrednio jego samego. Widziałem kilka lat później, jak zawalał coraz większe sprawy, jak ludzie się od niego odsuwali, mimo, że był bardzo sympatyczny i jowialny, przyjacielski i towarzyski. On sam był zdziwiony, że ludzie nie utrzymują z nim kontaktów, że się od niego odsuwają, że nie proszą go już o nic, a on ma przecież takie możliwości i takie znajomości i tyle mógłby załatwić … Naprawdę? Mógłby …, ale nie załatwia. Nie dziw się więc mój przyjacielu, że Cię już o nic nie proszę, że nie odwiedzam Cię już tak często, że się od Ciebie odsunąłem. Ty sam zlekceważyłeś sobie moją osobę, tak zresztą jak i wielu innych. Dla mnie i wielu innych przestałeś być człowiekiem godnym zaufania. Ja po prostu nie chcę poczuć się jeszcze raz wystawiony do wiatru. Ja wiem, że masz dużo innych, ważniejszych spraw na głowie, że niekoniecznie to, o co Cię inni proszą jest Twoim najważniejszym problemem, ale czy nie lepiej byłoby po prostu nic nie obiecywać? Ty nie załatwiłeś tego, czy owego nie dlatego, że było to trudne, czy nawet nie dlatego, że zapomniałeś. Ty po prostu zlekceważyłeś sobie wielokrotnie wielu ludzi i ludzie nie mają już do Ciebie zaufania. Ja sam, nie chcę powierzać spraw ważniejszych człowiekowi, który nie przywiązuje wagi ani do drugiego człowieka, ani nawet do własnego słowa.

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.” (Łk 16,10)

Ks. Kazimierz Kubat SDS Morogoro, 20.09.98

« Previous entries Project-Id-Version: WordPress 2.1.1 Report-Msgid-Bugs-To: POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600 PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100 Last-Translator: Jakub Zwoliński Language-Team: SnowDog MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2 Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Poedit-Language: Polish X-Poedit-Country: POLAND X-Poedit-Basepath: . X-Poedit-KeywordsList: _e;__ X-Poedit-SourceCharset: utf-8 Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1); X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress Project-Id-Version: WordPress 2.1.1 Report-Msgid-Bugs-To: POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600 PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100 Last-Translator: Jakub Zwoliński Language-Team: SnowDog MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2 Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Poedit-Language: Polish X-Poedit-Country: POLAND X-Poedit-Basepath: . X-Poedit-KeywordsList: _e;__ X-Poedit-SourceCharset: utf-8 Plural-Forms: nplurals=2; plural=(n != 1); X-Poedit-SearchPath-0: F:\apache\htdocs\wordpress