12.24.02
Boże Narodzenie
Pełnych Bożego błogosławieństwa i pokoju, Wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzy ks. kazimierz SDS
materiały homilietyczne
Pełnych Bożego błogosławieństwa i pokoju, Wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzy ks. kazimierz SDS
Tak blisko Bóg przychodzi do człowieka i tak daleko zarazem człowiek jest od Boga. Bóg nie zawahał się aby stać się jednym z nas, aby narodzić się jak człowiek z ludzkiej matki i zamieszkać między ludźmi. A jednocześnie człowiek tak bardzo sobie to lekceważy, tak niefrasobliwie oddala się od Boga i daleko od Niego ucieka. Bóg zawsze szukał i nadal szuka drogi do człowieka. Posyłał przed wiekami sługi swoje - proroków i nadal posyła. Posłał do Dziewicy Niepokalanej Anioła, aby ten zapowiedział Jej bliskie już narodzenie Syna Bożego. Bóg przez Nią stał się i nadal staje się bliski człowiekowi. A człowiek … coraz bardziej od Boga się oddala.
Czy nie jest tak, że pod płaszczykiem wolności, niezależności, humanizmu, kultury czy ostatnio nawet nauki człowiek odwraca się plecami do Boga? Czy nie jest tak, że szukając -rzekomo- siebie, traci i siebie, i Boga, traci wolność, i niezależność i rozum? Czy nie jest tak, że w swej perwersyjnej przewrotności tak zablokuje sobie wszystkie drogi, że nawet Bóg -dla którego nie ma nic niemożliwego- nie potrafi do człowieka dotrzeć? Posyła nam nadal proroków i przez Maryję nadal chce się do nas zbliżyć i zamieszkać wśród nas …
Ale my nie chcemy ani prorokom wierzyć, ani Maryi zaufać. Czasami człowiek wszystko potrafi wykpić, zlekceważyć, ośmieszyć byle tylko swoim zachciankom nie popuścić i na swoim postawić, byle tylko nie musieć nic zmieniać w swoim życiu, byle tylko nikt nie kazał mu odchodzić od grzechu, do którego jest tak przywiązany
Bóg jest z nami i stale szuka drogi do człowieka, ale czy człowiek zdaje sobie sprawę, że to jego własna zatwardziałość w złu może nawet Bogu Wszechmocnemu, który wszystko może (ale nie wbrew woli człowieka) zagrodzić drogę.
Czy ja aby już nie zagrodziłem Bogu drogi do mojego życia ….?
bogactwem, dobrobytem, gnuśnością, nałogami ???
——————————————————————————–
Bóg staje się tak bliski człowiekowi, że we Wcielonym Słowie, Jezusie Chrystusie sam staje się Człowiekiem. Ale przecież jest On także obecny w każdym z naszych braci, w każdym a szczególnie w biednym człowieku. Tak łatwo wzruszam się ubogim narodzeniem Jezusa w betlejemskiej stajni, a tak -jednocześnie- nieczuły jestem na biedę Boga obecnego w moim bliźnim. Czy w czasie nadchodzących świąt nie należałoby się zastanowić: „Ja dla zorganizowania wystawnych świąt zaciągnąłem kredyt, w moich szafach zbędne i na nic nikomu niepotrzebne prezenty zalegają półki i szuflady, a obok mnie żyją ludzie ubodzy, bezdomni, głodne dzieci, zapomniani chorzy … co dla nich zrobiłem?” Czy Chrystus, kiedy przyjdzie nie przypomni mi z wyrzutem: „czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych tegoście i mnie nie uczynili”. Może dla wielu z nas Bóg jest jeszcze zbyt odległy, daleki i niepoznawalny, może jeszcze nie zrozumieliśmy na co naprawdę czekamy i po co On przychodzi do człowieka? No i czy ja także umiem zbliżyć się do drugiego człowieka?
propozycja Pani Barbary
Jak się czujesz? Musiałem napisać do Ciebie ten krótki list, aby Tobie powiedzieć jak bardzo troszczę się o Ciebie. Widziałem Cię wczoraj, jak rozmawiałeś ze swoimi przyjaciółmi.
Czekałem na Ciebie cały dzień, mając nadzieję, że zechcesz porozmawiać ze mną …
Dałem Ci zachód słońca, aby zakończył Twój dzień, i chłodny podmuch wiatru, abyś odpoczął, i czekałem. Nie przyszedłeś. Zraniło mnie to, ale nadal bardzo Ciebie kocham.
Widziałem Cię śpiącego zeszłej nocy. To ja rozlałem światło księżyca na Twoją twarz, chciałem po prostu dotknąć Twoich brwi. Znowu czekałem, chciałem przyjść do Ciebie, abyśmy mogli porozmawiać…
Mam tak wiele prezentów dla Ciebie. Obudziłeś się, rano pojechałeś do szkoły, minął dzień. Moje łzy były w deszczu. Gdybyś tylko mnie posłuchał - kocham Cię.
Próbuję Ci to powiedzieć przez błękitne niebo i cichą, zieloną trawę, przez śnieg w zimie i spadające liście jesienią. Szepczę Ci to w liściach na drzewach i w kolorach kwiatów. Wykrzykuję Ci to w strumieniach górskich.
Ubrałem Ciebie w ciepłe promienie słońca i nasyciłem powietrzem i zapachami natury. Moja miłość do Ciebie jest głębsza niż ocean i większa niż największa potrzeba w Twoim sercu.
Proszę Ciebie, porozmawiaj ze mną.
Proszę Ciebie, nie zapomnij o mnie.
Chciałbym podzielić się z Tobą tyloma rzeczami.
Nie będę Ci więcej przeszkadzał…
To jest Twoja decyzja, wybrałem Ciebie i ciągle czekam, ponieważ jestem Twoim przyjacielem.
I pamiętaj … Kocham Cię – JEZUS
“You have no idea what your life will be like tomorrow. You are a puff of smoke that appears briefly and then disappears.” (Jas 4:14)
“Let us seize the moment and bring to it the best we have to offer. We are a small flickering flame in the blaze of glory that is eternity. Our flickering flame is fed by love. First, God has loved us. From this astonishing fact grows our love for the Lord, for ourselves, and for others.
May our love burn without ceasing.”
Imponuje nam pokora i uniżenie się Jana Chrzciciela. On sam mówi o sobie że jest jedynie głosem wołającym na pustkowiu, wskazując jednocześnie na Tego, który idzie za nim. A był rzeczywiście głosem potężnym skoro sam król Herod się go obawiał. I ten potężny głos Jana Chrzciciela brzmi do dzisiaj, wołając: “Przygotujcie drogę Panu …” Tylko, że nasze drogi pewno już za bardzo pokręcone i za bardzo wykoślawione nasze ścieżki. Tylko, że nasze życie już pewno tak dalekie i odległe od Pana, że nawet Jego przyjście niewiele nas obchodzi. My nie przygotowujemy się już na przyjście Pana. My przygotowujemy się tylko do świąt … Cóż z naszego Chrztu, cóż z nawoływań współczesnych proroków, skoro Bóg coraz dalej w moim życiu i sprawy Jego coraz bardziej obce? Cóż z tego, ze szopka i choinka, skoro to już tylko puste, aczkolwiek piękne i wzruszające symbole? Cóż z tego nawet, że wigilijna wieczerza i sianko i puste nakrycie … skoro dzisiaj w pracy (w szkole, na ulicy, w pociągu, w tramwaju, w autobusie … ) byłem ślepy i nikogo nie widziałem? Cóż z tego nawet, że pójdę na pasterkę i będę śpiewał kolędy i wzruszał się pięknem świąt, skoro ścieżek moich nie chcę wyprostować i nadal chodzę krętymi drogami? … to wszystko tylko piękne i puste symbole bez znaczenia w moim życiu, to wszystko tylko szopka i teatr ! A moje życie innymi się rządzi prawami, prawami rynku i biznesu, prawami dżungli i silniejszego, prawami kaduka i pięści. Iluż spośród nas tak naprawdę chciałoby coś zmienić, wyprostować, naprawić, przygotować na przyjście Pana? Tak łatwo się wzruszać symbolami i artystycznie poddawać nastrojom chwili. A życie idzie swoją drogą i lepiej, aby mi się w to moje życie Pan Jezus i Jan Chrzciciel za bardzo nie mieszali.
Czy przygotowałem coś więcej, poza swoim mieszkaniem i lodówką ?
– dramatyczny apel o pokój, nie zostanie zrealizowany dotąd dopóki pokój nie zagości w sercu poszczególnego człowieka. Nie zaniesiemy pokoju innym, dopóki sami nie będziemy go posiadać, dopóki sami nie otworzymy się na dar pokoju jaki daje Chrystus. Aby móc się dzielić i wprowadzać pokój z bliskimi, sąsiadami, we własnej dzielnicy, mieście, kraju, na świecie potrzeba żyć i świadczyć życiem według zachęt płynących z kolejnych błogosławieństw.
barbara
– oczyszczanie serca, życie w coraz pełniejszej harmonii ze Słowem Boga i Jego wolą, dokonuje się stopniowo, jest dynamiczną drogą. Czystego serca nie uzyskuje się jednorazowym aktem woli. Jak często poddajemy się zniechęceniu i rezygnujemy z codziennej wewnętrznej walki, ulegając pokusom otaczającego nas świata …
Barbara
“Prawdziwym siedliskiem miłości jest serce człowieka i serce historii świata Miłość jest siłą, podstawową energią, bez której ani człowiek, ani świat nie mogą harmonijnie się rozwijać, ani zaznać szczęścia. Prawdziwy wymiar miłości jest nieskończony. Miłość przekracza samą siebie. Przychodzi skądinąd i kieruje się gdzie indziej. Dla człowieka wierzącego miłość przychodzi od Boga i do Boga zmierza. Bóg “jest Miłością”.”
“Miłość jest naprawdę wielką i jedyną przygodą życia. Tam właśnie Bóg nas oczekuje.”
Fragmenty pochodzą z książki Michela Quoist'a “Rozmowy o miłości”
– jak często nasza wyobraźnia o uczynkach miłosierdzia jest spętana brakiem znajomości samego siebie, gdy wydaje się nam, że posiadając niewiele , niewiele możemy uczynić; jak trudno jest nam uświadomić sobie, że mamy dzielić się z innymi tym wszystkim co sami w nadmiarze otrzymaliśmy od Boga – duchowo i materialnie. Będąc ubogimi w duchu, szybciej odkryjemy osobiste możliwości bycia miłosiernym dla bliźnich i dla siebie samego.
Barbara
Otrzymałem kiedyś (15 października) taki oto pełen niepokoju list:
Mam serdeczną prośbę do księdza. Na stronie internetowej “Katolika” jest umieszczony artykuł ks. Rafała Masarczyka SDS odnośnie grzechu ciężkiego i Eucharystii. W artykule tym ks. Masarczyk prowadzi rozważanie na temat grzechu ciężkiego i jego związku z nieobecnością na niedzielnej Mszy Św. Udowadnia w tym artykule, że nieobecność na niedzielnej Mszy Św. z powodu np. lenistwa czy zmęczenia jest grzechem powszednim a grzechem ciężkim jest tylko taka nieobecność, która ma na celu znieważenie Boga z pogardy dla Niego. Nie jestem ekspertem w tych sprawach ale zawsze myślałam, że opuszczenie Mszy Św. w niedzielę dlatego, że się ma ważniejsze sprawy lub że się nie chce iść z lenistwa czy zmęczenia jest grzechem ciężkim.
“11 listopada, kiedy obradowano w Krakowie nad “Apelem Wawelskim”, napisałem sobie, przy udziale mojej wnuczki Marty, taki rodzaj manifestu listopadowego. Trochę dla żartu, ale i na serio. Oto on:
1. Karierowicze do Zoo. Z łapówkarzami się nie rozmawia.
2. Wprowadza się roczny post telewizyjny. Telewizja nadaje tylko dziennik i jeden dobry program.
3. Każdy obywatel przedstawia Urzędowi Skarbowemu streszczenie jednej książki, którą przeczytał w roku podatkowym.
4. Kandydaci do parlamentu przechodzą obowiązkowe badania psychorozpoznawcze; nienawiść traktowana jest jako choroba.
5. Parlament obraduje według reguł konklawe.
6. W urzędach państwowych i samorządowych wprowadza się specjalne wykrywacze uczciwości i uprzejmości.
7. Lekarze i personel medyczny pracują tak jak w serialu “Na dobre i na złe”
8. Wprowadza się obowiązek zlikwidowania opóźnień w sądach do Sylwestra 2003.
9. Rodzice zapewniają dzieciom, a dzieci rodzicom, więcej czasu i uśmiechu. Uśmiech na ulicy, w szkole lub w urzędzie nagradzany jest specjalnym bonem obywatelskim.
10. Narzekanie na wszystko jest zakazane”.
Tadeusz Mazowiecki
Więcej w Tygodniku Powszechnym
dostarczyła: Anna
Rusza w Polsce cały system wysyłania świeckich na misje. Ma obejmować wszystkich z całej Polski niezależnie od tego, do kogo się zgłaszają, czy do któregoś z zakonów czy też w diecezji. Wszystkich będą obowiązywać te same zasady, ale też wszystkim zostanie zapewniona opieka finansowa i ubezpieczenia. Projekt takiej formacji można obejrzeć na stronie www.misje.pl …
. Został przygotowany przez Instytut Misyjny Laikatu, który będzie to koordynował. Można więc tam odsyłać wszystkich chętnych na wyjazdy, bo i tak innej drogi, jeśli ktoś chce wyjechać oficjalnie jako misjonarz świecki, już niedługo nie będzie.
Adres pod który należy się zwrócić to
Komisja Episkopatu do Spraw Misji
ul. Byszewska 1 skr. poczt. 112
03-697 Warszawa 4
tel. + 48 22 679 - 32 - 35
fax. + 48 22 679 - 68 -95
Si ce que tu as a dire n'est pas plus beau que le silence, alors tais-toi.
Jeśli to, co masz do powiedzenia nie jest piękniejsze niż cisza, to milcz.
Każde czasy i każda społeczność ma swojego Jana Chrzciciela - o którym sam Jezus powiedział, że jest największym z proroków. Takie postacie to zazwyczaj ludzie, których nie lubimy, bo pokazują nam jacy naprawdę jesteśmy, bo demaskują nasze słabości i obnażają nasze prawdziwe -nie zawsze najpiękniejsze- twarze. Tacy ludzie, jak Jan Chrzciciel, mają odwagę nazywać grzech - grzechem, świństwo - świństwem, kant - kantem. To są ludzie, którzy z Bożego posłania są prorokami przygotowującymi drogę Panu. Niewątpliwie największym prorokiem naszych czasów jest Papież Jan Paweł II, tylko kto Go chce słuchać ? I nie warto nawet wspominać innych krajów i narodów, skoro nasz własny przyjmuje Go z pompą w czasie kolejnych pielgrzymek i … w większości lekceważy sobie Jego słowa. Dziki kapitalizm, prywata, złodziejstwo, pijaństwo, zobojętnienie na krzywdę i biedę innych, rozwiązłość moralna, zabijanie nienarodzonych, lenistwo, arogancja, bylejakość, nieuczciwość, egoizm, znieczulica, albo zwykłe chamstwo … i można by tak jeszcze długo wyliczać. My nawet przychodzimy -z patosem- do proroka naszych czasów i tłumnie uczestniczymy w jego pielgrzymkach, ale go nie słuchamy, a nawet słuchając nie słyszymy tego co naprawdę do nas mówi, albo -po faryzejsku i z hipokryzją- odnosimy to do innych. A przecież nawet mały rachunek własnego sumienia pokaże nam nasze prawdziwe i “nieumalowane” oblicze. Adwent to czas przygotowania na przyjście Pana, ale też czas porządków … we własnym sumieniu i na własnym podwórku.
Każde czasy i każda społeczność ma swego Jana Chrzciciela - tylko czy my ich słuchamy?
KATOLICKIE STOWARZYSZENIE
NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Koło w Zdzieszowicach
ul. Góry św. Anny 21 a
47 – 330 Zdzieszowice
tel. 0 (prefix) 77/ 484.23.63
Poszukuje sponsorów dla swoich podopiecznych na zakupy wózków inwalidzkich i innego sprzętu medycznego i terapeutycznego.
Można skontaktować się z kołem telefonicznie lub listownie.
« Previous entries Project-Id-Version: WordPress 2.1.1
Report-Msgid-Bugs-To:
POT-Creation-Date: 2005-02-15 10:33-0600
PO-Revision-Date: 2007-03-03 11:05+0100
Last-Translator: Jakub Zwoliński